Moja strona: http://www.artur.poe.pl
Klęczała z dzieckiem na ulicy
A obok szare pudełko stało.
Klęczała i żebrała.
Na cóż się to zdało.
Ludzie przechodzili z boku patrzyli.
A gdy się zatrwożyli to odchodzili.
Bo za daleko byli, by coś wrzucić , wspomóc.
Ile tej litości w sercu człowieka.
Tyle co w tym szarym pudełku , które stało.
Klęczała i żebrała.
Na cóż to się zdało.
Jak odjeżdżałem
Jak cię żegnałem
Nic nie mówiłem tylko milczałem
Tyś mnie żegnała
Rżewnie płakała
Nic nie mówiłaś tylko milczałaś
I odjechałem
Cię pożegnałem
Nic nie mówiłem tylko milczałem
Każdego dnia czekam z tą iskra nadziei , że do mnie napiszę.
Już od tygodnia nic mi nie wysłała moja mała.
Ta praca męczy ją okropnie i do tego dom cały na głowie.
Tak trudno to wszystko pogodzić.
Dziwne to trochę , że ten list nie przychodzi.
Zawieruszyło się chyba , gdzieś po drodze to pisanie.
Na próżno me czekanie.
Błądzą te myśli , moje myśli błądzą.
I w okno nie mogę się napatrzeć.
Tyle spraw w niepamięć chciało by się wymazać.
A i w duszy czasem deszcz pada.
Stoję na tym padole i bezsilnie ręce rozkładam.
Gdy zapłaczesz a mnie przy tobie nie będzie.
Wiedz o tym , że wrócę by cię przeprosić.
Ciało i duszę zranioną utulę.
Zaraz potem odbiorę sobie życie.
A gdy ty wspomnisz mnie czasem.
Zrozumiem wtedy , że nie żyłem tylko dla siebie.
Gdzieś tam słońce teraz gaśnie,
Chodź tutaj jeszcze jasno świeci.
A ptak wzbija się ku górze,
To spada, to znów leci.
Zostało coś z nas dwojga .
Coś niespełnionego.
Miłości mej imieniem serca twego.
Skłonny jestem do tego bym
Mógł pomyśleć dziś znów o tobie
Ta myśl mnie zatraca
Znów narasta we mnie to uczucie tęsknoty
Do myśli bez której żyć nie mogę
Dziś znów mogę spokojnie myśleć
Mam czyste sumienie i głowę na karku
Jestem sobą i wcale mnie to nie dziwi
Jestem z tobą a to choć
Trochę dziwne być musi
Jeszcze parę chwil temu błądziłem
Dziś żyję tak czysty duchem
Czuję się tak lekki jakby
Coś unosiło mnie na wietrze
To nic , że dni bez ciebie są nie do zniesienia.
To nic , że nie potrafię uwolnić myśli od wspomnienia.
To nic , że każda chwila zawsze rodzi to jedno wspomnienie.
To nic , że śmierć nie niesie sercu ukojenie.
To nic , że nie chcesz już ze mną rozmawiać.
To nic , że tak naprawdę nie wiem ,
Czy mówić prawdę , czy też kłamać.
To nic , że nie mogę potrzymać cię za rękę.
To nic , że przez ciebie nie wiem ,
Czy mam jeszcze serce.
To nic , że przez ciebie żyje okłamany.
Z życia przez życie wyszarpany.
To nic nie znaczy , że wciąż płaczę i szlocham.
To nic , że już mnie nie kochasz.
To nic , że bez ciebie jakoś żyć mi się nie chcę.
To nic , że bez ciebie usycham
Niczym liść puszczony na wietrze.
Szczęście to zdrowie jedyne na życie.
Ktoś je straci runie jak skała.
W głąb przepaści nie ubłagalnie,skrycie.
Szczęście to miłość w matczynej osobie.
Szczęście jedyne.
Jak drzewo ścięte drugi raz nie odrośnie.
Szczęście to dom na twardym granicie.
Lecz skruszy go miłość
I troska o nasze życie.
Trudno jest zacząć pisać.
Nigdy nie wiesz jakich słów użyć,
Aby czegoś czasem nie zepsuć.
Powoli , bardzo powoli coś się w życiu
Zmienia , coś odchodzi ,coś się kończy
A nie urasta w swej sile trwałości.
Daj Boże niech się mylę.
Może coś się stało z winy mojej
To niech zginę.
Tęskno czasem do tego co los
Ośmielił się zabrać.
By wspomnieć to o czym tak często
Marzyliśmy trzeba nie lada odwagi.
A żal się rozstawać tak bez powodu.
Łamać te święte więzy miłości
Dla spokoju nie swego.
Ileż tych rzeczy można uzmysłowić,
Jeszcze więcej pokazać.
Lecz nie wszystko da się z pamięci wymazać.
Na to bym mógł chodzić z tobą po parku.
Mówić czułe , czasem śmieszne słowa.
Na to bym mógł pocałować cię tak z nienacka,
Gdy wśród zbóż tą polną pójdziemy drogą.
Na to bym tuląc cię do siebie,
Mógł czuć zapach twych włosów.
Dotykać twych delikatnych rąk.
Słyszeć brzmienie twego głosu.
Na to wszystko nie wystarczyło mi czasu.
Znów przygasa płomyk ogniska.
Ludzie gasną też w sobie.
Myśl częściej kochana o mnie.
A i ja czasem pomyślę o tobie.
Zgasła już ta miłość jak to ognisko.
Popiół wiatr rozwiał po świecie.
Pozostały wspomnienia
Po tym jakże ciepłym lecie.
To byłaś ty i to byłem ja.
Był i z nami cały świat.
Serce jeszcze tą miłością bije
Bo miłości szczerej nie ukryjesz.
Tak jak te krzewy co obok nas rosną.
I te gałęzie co z drzew spadają na drogę.
Tak ja chciałbym cię dziś pocałować.
Lecz miła nie ma mnie przy tobie.