Tyle lat przezyłam
Tyle przemyslałam
Do głowy nie przyszło
Że strone będę miała
Dziekuje Wam państwo
Za te wiersze przeczytane
I w tak piekny sposób
Są oceniane
Jestem juz nie mloda
Wieś mnie wychowała
A tak bardzo szcześliwa
Jakbym w totka wygrała !
Czemu Twe ręce takie pomarszczone,
Czemu Twe czoło takie zachmurzone,
Czemu Ty mamo tak się zadumałaś,
Czyżbyś o miłości naszej zapomniała?
Mateczko kochana co nas na świat wydałaś,
Ty nad naszym zdrowiem dzień i noc czuwałaś,
Ty nas mowy polskiej nauczyłaś,
I pacierze także Ty mówiłaś.
Pomiędzy ludzi iść kazałaś,
I w niejednym smutku często pocieszałaś,
Gdyśmy teraz wszyscy dom swój opuścili,
Tylko z tatusiem Ciebie zostawili.
Są takie chwile gdy do Ciebie wracamy,
Z niejednych zmartwień Tobie się zwierzamy,
Niech nas błogosławi Mama ukochana,
Twa ręka zmarszczona, ręka spracowana.
Z samego rana
Tak koło świtu
Kogut narobił
Dziś dużo krzyku
Hej! moje panie
Hej! moje panie
Trzeba dziś jajka
Znieść na śniadanie.
I nie wypada
Dziś kuku ryku
Aby zabrakło
Ich na stoliku
Gdy kury później
Jaja nieść miały
O urodzinach gosposi
Się dowiedziały.
Czemu ty matko tak mnie oszukałaś
I tego światu ujrzeć nie dałaś.
Czemu ty ojcze na to pozwoliłeś
I nad moim życiem wyrok wyznaczyłeś
Była bym ja była do was dziś się śmiała
I do ciebie matko oczkami mrugała.
Była bym ja tyle szczęścia dziś zaznała
Gdybym waszego wyroku nie miała.
Jutro me serce nie będzie pukało
I ciebie matko nie będzie widziało.
Bo jutro będzie już rozszarpane
I do kanału zostanie wylane.
Lecz ja ci daruję mateczko miła
Bo to nie twoja, lecz szatana siła była.
Gdy byłem sprytny i młody
Dobrze u Ciebie sie zyło
Miałem dostatku żarcia i wody
I słuzyc mnie uczyło
Ja tekże dobrze sie sprawowałem
Bo brak mi nie było nieczego
Gospodarz spal ja pilnowałem
By stac sie nie mogło nic złego
Gdy przyszedł czas mej strarości
Ja nie potrzebny juz byłem
Gospodarz ciagle na mnie sie złościł
Mówiąc , ze swoje przezyłem
Wywiózł mnie w pole z daleka od domu
Wywiózł i tam zostałem wyrzucony
O tym juz sam nie mówił nikomu
Nie wiedzac jak ja zostałem skrzywdzony
Czy wiesz mój Panie co ze mna zrobiłes
Nic jeśc nie miałem i nie szczekałem
Czemu na zawsze mnie nie uspiłes
Tylko ja włóczęga sie stałem
Ciągle mysle co źle zrobiłem
Ze taki psi żywot wiodę
Czy wszystkie psy na starość
Wyrzucone są na drogę
Przyszła do mnie pani
Szara suknia na niej
Smutną minę miała
Gdy przede mną stała
Chciała tu zamieszkać
I żyć ze mną chciała
Chęci takie miała
Abym wolne chwile
Tylko z nią spędzała
Odejdź stąd ja proszę!
Ja tego nie zniosę!
Jest mi tu wesoło
Kwiaty rosną wokoło
Mam wnuków gromadkę
I dobrą sąsiadkę
Odeszła samotność
Ręką pomachała
Ja do ciebie wrócę
Tak mi powiedziała!
Tu na polskiej ziemi
W tarnowieckiej gminie
Jest wioska Łubienko
Co od wieków słynie
Położona w dolinie
Pomiędzy górami
Które już porosły
Zdrowymi drzewami
Środkiem naszej wioski
Mały strumyk płynie
Zwie on się Chlebianka
W tej naszej wioszczynie
Mamy piękną szkołę
Szkoła 1000-latka
Budował ją dziadek
Pomagała babka
A na samym wzgórzu
Gdzie lipa zakwita
Stoi piękny kościół
Który wszystkich wita
Wszystkich nas naprasza
Wszyscy uczęszczają
Bo wszyscy nadzieję
Tylko w Bogu mają
Tak bym cię chwaliła
Moja wiosko mała
Jeszcze bym życzenie
Tylko jedno miała
Żebym tu na wieki
Zamknąć oczy chciała
Byś ty moja ziemio
Na zawsze mnie otulała.