Oczekujący nadchodzącej przyszłości.
Uwięzieni w teraźniejszości.
Podróżujący w jednym kierunku
-od przeszłości do przyszłości , bez ustanku.
Z powrotem się nie cofniemy.
Drugiego dzisiaj nie przeżyjemy.
Wszystkiemu dane jest przeminąć.
I my musimy zginąć.
Czas odmierza zegar elektroniczny.
A życie (zdrowie) biologiczny.
Są one ułomne.
Działają tylko w jedną stronę.
Trzeci świat mówi pani w pierwszej klasie,
Nie ma wieści o rozkładzie.
Rozkład ma minuty,
A ty ?
Pojutrze będzie za pózno na przytulanie…
Łudzkie Łagiewniki walczą o czas,
Dla drzew w parku.
A ty?
Jutro będzie za pózno na przytulanie…
Widzę zapach ateńskich parków,
Mogę ?
Widzę niedotykane moje piersi,
Mogę?
I wyspy bezludne, samotne
Moje, moje wyspy szczęśliwe…
Czy mogę?
Bo jutro za późno będzie na przytulanie.
Pozornie niezmienny jak skała staję
Drążony wciąż jednak jestem kroplą codzienności
I gdy pytasz
Ile we mnie ze mnie zostaję
Odpowiadam
Niewiele już, w zupełności.
Druga piętnaście już wybiła
Czas rozpocząć ten czarny świt
Cztery ściany a w nich ja
W ciemności wstaje me podwójne oblicze
I krzyczy zawsze kiedy ja krzyczę
Nie muszę myśleć bo ono myśli
Lecz jest również rozdwojone
Nieszczęśliwie tak na mnie i na siebie
Jednak próbuje być ponad mną
Bo ujawnia się tylko każdą nocą
Zawsze o tej samej dziwnej porze
Kiedy wybija druga piętnaście
I śmieje się kiedy mi śmiechu brak
Spija z mojej głowy resztki marzeń
Ciągle chce być ponad mną
Zawsze w tych ciemnych czterech kątach
Tylko ja i Ty pijawko mego umysłu
Mrok to Twój żywioł
Codziennie o drugiej piętnaście
Przyśnił mi się świat senny.
Od naszego trochę inny.
Wszystko odbywa się tam jak przed- po latach.
W odmiennych nieco wariantach.
Nie odbyła się tam niejedna wojna.
Na przykład znana nam Secesyjna.
Była jednak, trzecia wojna światowa.
Wojna : biologiczna, chemiczna i atomowa.
Nie było też Związku Radzieckiego.
Ani rozbiorów państwa Polskiego.
Tak w snach ,na świecie równoległym,
można przypomnieć sobie przeszłość.
Lub czasem odwrotnie,
zgłębić naszą przyszłość.
Kiedy widzę płaczącą nadzieję
łzy w oczach się kręcą
serce przyśpiesza puls
ręce drżą jak szalone
Kiedy widzę fałszywy uśmiech zła
twarz nabiera nowego kształtu
głos struną w gitarze
ciało żarem ognia
Kiedy miłość szeroką dłonią
dobro głaszcze po głowie
cieplo w sercu się budzi
ogrzewa zziębłe myśli
KAŻDY NOWY KROK TO NOWY POCZĄTEK
KAŻDA NOWA ŁZA TO NOWE CIERPIENIE
GDY ŚWIT WITA
NADZIEJA SIĘ ZBLIŻA
WOLNYM KROKIEM
NA PRZÓD GONI
ZA MARZENIAMI PĘDZI
KIEDY CIEMNA CHMURA
NA SZCZYTY SIĘ WZBIJA
OGROM NIESZCZĘŚĆ
NAD GŁOWĄ WIRUJE
WYLEWA WODE SMUTKU
NIEWINNA ISTOTA
DO ŚWIATA PRAWDY POWRACA
GDZIE UŚMIECH MAŁO ZNAJOMY
BARDZIEJ NIENAWIŚĆ
PRZYJACIÓŁKĄ KAŻDEGO
KIEDY DOBROĆ DOŁY KOPIE
POD TYM CO ZŁE
POD TYM CO NIEDOBRE
NASTAJE SZAROŚĆ CIEMNOSĆ CISZA
TYLKO ECHO SŁYCHAĆ Z DALA
ECHO KTÓRE CORAZ BARDZIEJ SIĘ ODDALA
Zacznijmy od Rzymu,
nad Morzem Śródziemnym położonemu.
Z podbojów znany.
Lecz przez Barbarzyńców pokonany.
Już drugi Rzym nie powstanie.
Europa też upadnie !
Potężne było państwo Azteków.
Nie odkryte przez wiele wieków.
Do dziś tajemnicą owiane.
Lecz przez Europejczyków zniszczone.
Nie ma go, choć słynie.
Europa też upadnie !
Istniał związek Radziecki.
Aglomerat państw wielki.
Narody były w nim uciemiężone.
Lecz zostały wyzwolone.
Odbudować mocarstwa Rosja nie jest wstanie.
Europa też upadnie!
Zostało modlić się za ocalenie.
Lecz los rządzi bezlitośnie.
Europa też upadnie!
Upływają sekundy nam skrycie.
Z następstw efekcie.
Przemija nam całe życie.
Minuta do minuty.
Zegar odmierza czas.
Jeżeli nie jest zepsuty.
W pokoju jest kalendarz otwarty.
Kończący się dzień odwróconej strony jest warty.
Data złudzeń nie zostawia.
Biegnący czas o smutek mnie przyprawia.
Przemijają pokolenia.
I kolejni ludzie odchodzą do krainy cienia.
Przed upływem czasu nie ma wybawienia !
Co będzie z nami ,pytanie .
Ziemia nas pochłonie.
I na tym świecie , nic po nas nie zostanie.
WIERSZ
Biała dziewicza strona z papieru
czeka na zarys ręką,
nie spotka na sobie farb i lakieru
lecz wiersz powstanie tam prędko.
Uczucia prawdziwe, wesołe, smutne
zostawiać będą swe ślady.
Czekają na słowa piękne obłudne,
na życie i jego wady.
Lecz kiedy drugiego zapytam,
odwiedzie natchnienie umysł przeklęty.
Cóż w mojej głowie od wieków siedzi,
gdyż czuje się taki zaklęty.
A gdy już przyjdzie poruszy duszę,
słowa jak potok popłyną.
Wtem moją ręką jak statkiem ruszę,
słowa na kartkę wypłyną.
I chociaż zawrę na końcu konkluzję
dla zrozumienia mych myśli,
stworzę na pozór jasną iluzję
by sedno pojęli wszyscy.