Czemu Twe ręce takie pomarszczone,
Czemu Twe czoło takie zachmurzone,
Czemu Ty mamo tak się zadumałaś,
Czyżbyś o miłości naszej zapomniała?
Mateczko kochana co nas na świat wydałaś,
Ty nad naszym zdrowiem dzień i noc czuwałaś,
Ty nas mowy polskiej nauczyłaś,
I pacierze także Ty mówiłaś.
Pomiędzy ludzi iść kazałaś,
I w niejednym smutku często pocieszałaś,
Gdyśmy teraz wszyscy dom swój opuścili,
Tylko z tatusiem Ciebie zostawili.
Są takie chwile gdy do Ciebie wracamy,
Z niejednych zmartwień Tobie się zwierzamy,
Niech nas błogosławi Mama ukochana,
Twa ręka zmarszczona, ręka spracowana.
Tkwi jak ślepe ziarno w czasie
Pośród istnień i potworów
Za kotarą małych czarów
Gdzieś kiełkuje nowe życie
Prosty i krótki dano mu byt
Nieświadomości mądrość.
Losu dotyk
Jak Hioba rzucił go w chaosu wir
Powrotu droga już zamknięta
Zostały mu samotne szlaki
W poszukiwaniu
Piękna i Zwątpienia
Ściśnięte, zatroskane usta
nabrzmiałe od natłoku słów
-mądrych, zwyczajnych,
których sprawcza siła
przekłada się na wychowanie
-więc mów mamo, mów!
Uczysz nabierać doświadczenia
kreować własną wizję świata.
W spojrzeniu mocnym , hardym
nie do zmęczenia
zmuszasz do walki,
gdy chwile zwątpienia
kładąc mnie na łopatki;
odsłaniają- nagość myślenia.
Otaczasz wizją lepszego jutra,
odmawiając za mnie różaniec
modlisz się o dobrą przyszłość,
żeby nie była smutna.
Życie biegnie nieubłaganie;
na czole twoim głęboka bruzda,
wszystko ucieka zniekształcone
biegnącym czasem, rozmazanym
tłem, umieraniem;
lecz ty mamo na zawsze zostaniesz
w moim sercu ze swoim kochaniem.
Dom powinien zapraszać do odwiedzin
drewnianymi drzwiami
które otworzyć może jedynie
czuły gest matki