Kościelny zegar odmierza czas.
Raz, dwa, trzy, raz... .
Na wieży machina życiem steruje.
To dzięki niej ład tu panuje.
Lecz diabłu się to nie podoba.
Porusza do tyłu wskazówki obie.
Zegar na wspak odmierza czas.
Raz, trzy, dwa ,raz... .
Teraz słońce na zachodzie wschodzi.
A na wschodzie zachodzi.
I każdy człowiek do tyłu chodzi.
Porządek zdarzeń zawodzi.
Lecz Bogu się to nie podoba.
Porusza w przód wskazówki obie.
Teraz zegar odmierza czas.
Raz ,dwa ,trzy ,raz... .
Upadły aniele
zostaw zegar na kościele.
Niech normalnie płynie czas.
Nie naigrawaj się z nas.
Anty-Persefona
Zamarznięta spaceruję po powierzchni oceanu
Krople spadają z moich palców paląc powierzchnię wody
Wenus przy mnie to brzydula
Artemida to staruszka
Atena zwykła wariatka w szpitalu bez klamek…
Bez wyjścia z sytuacji bez kwiatka w oknie otwartym na oścież, na świat
Mam wszystko nic nie mając równocześnie
Zjadłam wszystkie rozumy?
Czemu są tak ciężkie?
Czemu dalej, w głowie, hula wiatr...
Przeważnie żywi ludzie
nie słyszą umarłych,
ale mogą spotykać się z nimi
w swoich snach...
Pamiętaj- oni wiecznie
na nas czekają...
I znajdziesz się gdzieś,
Na granicy rozpaczy,
Zagubiona, między dniem, a nocą,
Spowita blaskiem ciemności,
Ginąca w codziennej gonitwie,
Nie mającej już celu.
Twe plany spłonęły, wraz z rozkładającą się duszą,
Gdzieś w oddali słychać,
Jej cichy krzyk cierpienia,
W ostatnim tchu wiecznego błądzenia.
Ona zanika, gdzieś w tłumie iluzji,
Spowijającej całe życie.
Tu zanika wszystko,
Jak gnijąca idea się rozpada,
Tak ona umiera,
I uniemożliwia ucieczkę,
Od narastającego końca,
Który powoli wypala do cna.
Gdzieś za duszą giniesz Ty,
Uciekając w mrocznym blasku jej śladami,
To już koniec...
Turyści przechodzący koło pałacu, są uraczeni
ogrodem. Kwiaty kwitną- zasypiają oni na ławce
zapachem zamroczeni.
Ludzi śpiących w zamku, dręczą koszmary.
Gdy nie śpią, widzą nocne mary.
Prześladują ich :jęki liche,
oraz dobiegające szepty ciche.
Same włączają się światła.
Słychać jak zamiata miotła.
Na ścianach wiszą obrazy.
Które w nocy ,zmieniają wygląd
kilka razy.
Ludzie po korytarzach chodzić się boją.
Ponieważ słychać jak ktoś rusza
wiszącą zbroją.
Wieczorem można spotkać zakonnicę
Która modli się i chowa przed turystami
jakąś mroczną tajemnicę.
Od ponad stu lat pies w ogrodzie żyje.
I co noc ,o północy głośno wyje.
Turyści zamku unikają.
Gdy przypadkiem tam są,
przed nadchodzącym zmrokiem,
szybko uciekają.
Sam nie wiem dlaczego ciebie pokochałem.
Twoich strasznych skłonności nie znałem.
Znalazłem nieraz nasze dziecko ukąszone.
A twoje, oczy są dzikie i odmienione.
Przed oczami mam ciebie, jak marę.
Patrzysz na mnie , jak na krwawą ofiarę.
Sąsiedztwo jest przerażone.
Ich psy i koty są jadem porażone.
Do księżyca wciąż wyjesz.
Na swetrze naszego dziecka dziwne znaki szyjesz.
Co dzień wieczorem, odprawiasz diabelskie modły.
A nocny wyziew z twoich ust jest podły.
Próbowałem różnych sposobów :
czosnku , wody święconej czy pomocy egzorcystów.
Nic nie poskutkowało.
Z tobą nie przeżyję
- jasne się stało.
Więc zabrałem od ciebie dziecko.
I uciekłem daleko, bardzo daleko.
.
Mój przyjaciel otruł kota.
Którego pochował koło płota.
Kot jednak żywy wstał.
I Tomek rankiem obudzony został.
Kot głośno miauczy.
A mój kolega majaczy.
Następnie kota powiesił.
A on znów ożył i o mleko prosił.
Potem bestia została zamurowana.
Lecz znów stała przed nim jak zaczarowana.
Kot głośno miauczy.
A mój kolega majaczy.
Na koniec kot został na kawałki pocięty.
I do palącego się kominka wzięty.
Mój przyjaciel ma przed oczami kocie mary.
I śnią mu się nocne koszmary.
Obudziły się w nim wyrzuty sumienia.
Przed tym kotem nie ma wybawienia !
Tu w zamku na wierzy,
była katowana cudzołożnica.
(Kto był oprawcą to tajemnica.)
Jeśli ktoś nie wierzy,
to niech słuch wytęży.
Co chwile słychać bolesne jęki,
Oraz przesuwanego łańcucha dźwięki.
Jeszcze teraz gdy kończy się dzień.
Widać tu na wierzy jej cień.
Tutaj w lochu w bólach umierała.
I wyuzdanego życia żałowała.
Teraz jej duch tu mieszka.
A ludzie omijają zamek z daleka
Morderstwo, tajemnica owiała.
Nikt nie odgadnie, czyja ręka śmierć zadała.
Wszyscy spotkali się na pogrzebie.
I modlą się by nieboszczyk był w niebie.
Wtem trup pokazuje palcem.
Na starszego pana z paltem.
Wszyscy są przerażeni.
I w mordercę wpatrzeni.
Wolę umarłego spełnili.
Zabójcę do więzienia wsadzili.
Nie każdy mówi prawdę kto wróży.
Na tym fachu znają się tylko niektórzy.
Na lewej ręce można odczytać przeszłość.
Na prawej teraźniejszość i przyszłość.
Widać linie miłości i szczęścia.
Fakty nie tylko z tego życia.
Każdy chce poznać przeznaczenie.
Zgłębić przeszłe i przyszłe wcielenie.
W poprzednim życiu byłem źle urodzony.
Za to teraz jestem miłością nagrodzony.
W przyszłym będę złodziejaszkiem.
Za to kiedyś byłem może i Franciszkiem.
Choć sam we wróżby nie wierzę.
Nieraz bawiłem się w to , powiem szczerze.
Morze cisza wypełnia.
Zza mgły statek się wyłania.
Jest on opuszczony,
choć złota pełny.
Co się stało z załogą ?
Czy padła piratów ofiarą?
Dlaczego nie zabrali złota?
A sam statek fala miota?
Morze znów spowiła mgła.
A w niej łódź znikła.
Teraz słychać z daleka,
jak ze statku biegnie muzyka.