I pójdziemy tam,
Bez noży, i strachu. Na oliwne wzgórze.
I pies nas przywita, i zgoni.
Psia mac, na pole.
Pod drzewem będziemy spac,
Pod szmatą.
Na dole.
Kiedy zamykam oczy
otwierają się wrota
do nowego świata
szarość nabiera jasnych kolorów
Kiedy zamykam oczy troski i cierpienia
chowają się przed tym co dobre
uśmiech nie pozwala
na rządzenie tego co czarne
Gdy otwieram oczy powraca rzeczywistość
ludzka istota poddanym lęku
strach panuje
serca na wylot strzałom nienawiści przebite
krwawią krwawią smutkiem i żalem
Gdy niepewnym krokiem
zbliżam się do świata marzeń
tonę tonę w wierze
która podnosi na duchu
niczym piórko unoszę się do góry
do gwiazd gdzie spokój panem dnia
Krakowie grodzie Kraka,
Dziś zamiast smoka,
Nad miastem tylko smog,
I twoja aura jest nie taka,
I ludzie pełni zmartwień,
Pełni trosk.
Krakowie grodzie króli,
Co Wawel na swym wzgórzu masz,
Tutaj od wieków,
Wiele się kultur splata,
Tutaj od wieków,
Jest wiele muz.
Salam alejkum,
Mówiła tu Estera,
Buona notte Bona powie ci,
I tylko Kingę ciężko zrozumieć,
Bo po Węgiersku,
Nie umiem nic a nic.
Podgórze, Kazimierz, Stare Miasto,
Tu dla stolicy jest za ciasno,
Tutaj kultury są otchłanie,
Tutaj jest hejnał na powitanie,
Tutaj lajkonik, dorożki stare,
Tu atmosfera ,czy dacie wiarę.
Więc kochaj Krakusie ty swoje miasto,
Pomimo tego że jest tu ciasno,
Mimo chuliganerii i kiboli,
Kochaj Krakusie Kraków do woli.
W każdej Chwili
mogę lecieć na planetę
Niebo,
z przesiadką
w Czyśćcu
- byleby tylko
przez pomyłkę
nie wylądować
w Piekle...
Wybierz Polskie wakacje.
Nie Seszele i inne atrakcje.
Jedź nad morze Bałtyckie.
(Choć cieplejsze Adriatyckie.)
Wybierz polskie góry.
Albo wyruszaj na mazury !
Choć są reklam sterty,
wybierz Polskie oferty.
Najlepsze wakacje w ojczyźnie.
A nie na dalekiej obczyźnie.
Polskę podziwiajmy.
Polskę zwiedzajmy!
Nie trzeba znać języka obcego.
(Wystarczy znajomość Polskiego.)
Można płacić polską gotówkom.
I dać zarobić rodakom.
Robisz taki zamęt w mojej biednej głowie,
że chciałabym stąd zniknąć,
wrócić do czasu bezpiecznego dzieciństwa
w domu cioci Zosi
i tam bawić się lalkami na podłodze
nie znając swojej przyszłości
i nie wiedząc nic o przebytej wędrówce mej duszy,
odnajdując skrawki przyszłości w bezrozumnym
deja vu...
Pisałam kiedyś dużo wierszy,
chowałam je w zeszycie,
a każdy z nich był jakby pierwszy
i niby przepis na życie.
Czytałam kiedyś dużo wierszy,
chowałam je w swej głowie.
I każdy był jak oddech pierwszy
i najważniejsza podpowiedź.
Ktoś ukradł mój zeszyt wierszy,
a z nimi kawałek mej duszy.
I wiem już, że w miejscu pewniejszym
odtąd już chować je muszę.
Więc moje kolejne wiersze
z szufladki, którą mam w głowie
wyjmuję i chowam w "szufladzie wierszy"
i... nic już więcej nie powiem;)
Na szlaku górskim idą turyści.
Wszyscy są bliscy śmierci głodowej.
Ptaki to zwiastuny bliskiej śmierci.
Krążą kruki szybciej i dokładniej
Jeden już pada z wyczęczenia .
Nad jego głową żerują ptaki .
Złowróżne ptaków szybkie krążenia.
Skłaniają turystów do ucieczki.
W końcu dotarli do schroniska.
Choć śmierć była już bardzo bliska.
Moje miasto stare ,masz kamienic nie miarę.
Mieszkają tam rodziny całe ,które są spaniałe.
Do pracy idzie ojciec, do przedszkola idzie malec.
Żona w domu pracuje i dla męża obiady gotuje.
Pełne są szkoły uczniów: małych dziewcząt i chłopców.
Ludzie chodzą do kościołów.
Dają na szczytne cele chodź pieniędzy mają niewiele.
Moje miasto stare ho waż tajemnice ponure.