Posłuchaj to do ciebie
Ja wołam
Ja krzyczę poprzez mrok
Posłuchaj
Jak zdzieram gardło
Jak przekrzykuję
Miasta zgiełk
Ja krzyczę
Ty milczysz
Głucha na me wołanie
Ani jedno słowo
Ani jedno zdanie
Twych uszu nie dojdzie
Ty słyszeć nie chcesz
Zimna jak lód
Nie słuchasz
Głucha niczym posąg
Nie słuchasz
Jak drzewo
W którego koronie szumi wiatr
Żyjesz tylko dla siebie
Nie słuchasz
Nie usłyszysz
Darmo żyję
Darmo wołam
Darmo krzyczę
Darmo gardło zdzieram swe
Nie słuchasz
Nie usłyszysz
Darmo żyję
Nie...
...usłyszysz...
2012-05-11
W lodowatej dłoni zaciśnięta łza,
Chyba odbijam się w niej ja,
Ale to tylko moje marne odbicie,
A jednak, patrząc zgubiłem swe życie,
To przez to, że dłoń jest taka zimna,
Rozpalona chłodem skóra i taka inna.
Zatracam się, w otchłani małej rzeczy,
Nic nie znaczy, a jednak mnie męczy,
To dlatego, że to moje odbicie,
Ujawnia się cały czas, a skrycie,
Nie uwolnię się z jej ciemnych sideł,
Czuję już woń zniewolenia skrzydeł.
Zamarłem, dłoń zgrabnie się otworzyła,
I swą nagą tajemnicę odkryła,
Dołączyła do niej przejrzysta łza,
Dalej nie jestem pewien czy to ja,
Bo dłoń zamknęła się niespodzianie,
Marzenie się skończyło, wrócić nie było w stanie.
I zostałem znów jak ta łza sam,
Cóż mogę zrobić skoro już jej nie ma,
Odbicie, ciekawe gdzie się teraz podziewa,
Może przeszło przez ciało? Któż by się spodziewał,
Być może któregoś dnia znów je zobaczę,
Zaklęty w ciszę spokojny czas mi pokaże.
Gdzieś ciemną ulicą idę ja
Ciągle tak samo ciągle sam
Otoczony zewsząd kłamstwem
Cały czas karmiony chamstwem
Zostawiony tak na pastwę pogardy
W bolesnej codzienności szukam rady
Gubię się na prostej ciemnej drodzę
Wciąż samego siebie odnaleźć nie mogę
Piękna siła z morderczą mocą
Uderza najbardziej bezsenną nocą
Ta bezwzględna cisza już krąg tworzy
Nikt zatrzymać jej nie zdąży
Kolejna noc
straszna tak
Chyba nie ma końca
Znowu snu brak
To już trzecia
A ja tylko leżę
Gdzie mój sen?
Proszę Cię szczerze
Daj mi Go
Przytłacza mnie
Ta okropna cisza
Czuje się źle
Tracę już oddech
Codziennie to samo
Kolejny już raz
Strach w oczach mam
Samotność to plaga
Lecz jeśli jestem
Sam sobie zagadką
To któż mógłby być
W stanie mi zaufać?
Kto pomoże
Chyba nikt
Ciągle sam
Ciągle tak przeraźliwie sam
Dlaczego was nie rozumiem
Dlaczego odrzucacie mnie
Czegoś mi brakuje
Bo nie mam nic
Wszyscy śmieją mi się w twarz
Bo jestem sam
Nikt mnie nie zna
Po co miałby znać
Przecież ja wciąż czuję ból
Jestem bez wartości
Tak mnie widzicie
To jest takie męczące
Jaki mam być
By ktoś zauważył mnie
Liczę do trzech
jesteś tu
liczę do trzech
a Ciebie nie ma
liczę do trzech
wciąż brak
a ja tylko
raz dwa trzy
raz dwa trzy
raz dwa trzy
cyklicznie wpadam w trans
to szaleństwo...
a ja wciąż liczę
raz dwa trzy
nie ma nic
a ja liczę...
to rzeczywistość
nie to tylko
raz dwa trzy
raz dwa trzy
raz dwa trzy
Milion lat temu
Żyjąc w świecie pierwotnym
Będąc stworem prostym
A jednak samotnym
Myślałem często o tem
Czego mi brakuje
Myślałem często o tem
Co do ciebie czuję
Ciebie jeszcze mi nie znanej
Ciebie tak bardzo upragnionej
Tyle wieków wyczekanej
Mgły nad jeziorem
Niczym oaza na życia pustyni
Jak nikły blask w ciemnej jaskini
Jak gwiazda między chmurami
Tyś mój drogowskaz
Kiedyśmy sami
Całe życie szukam ciebie
Ty kierunek mi wskazujesz
Całe życie szukam ciebie
Ty na chwilę mi się ukazujesz
Oślepiasz blaskiem
Razisz urodą swą
I zostawisaz rannym brzaskiem
Samego
Z wyrytą w umyśle twarzą twą
Zostawiasz
Bym nigdy nie widząc
Szukał ideału
Na ślepo przez życie błądząc
Bez szans sukcesu
Usychał w swej drodze
Nie znając jej kresu
2012-01-29
I znów
Gdy zasypiam sam
Patrzę w oczy twoje
W myślach mych zapisane
Obraz wyryty w pamięci
Pod powieki wklejony
Obraz nadzieję dający
Na lepsze jutro
Bardziej kolorowe
Na słońce o świcie
Ty niesiesz mi światło
Ciemną nocą
Ty niesiesz mi ogień
Na lodowej pustyni
Niczym anioł stróż
Którego nigdy nie miałem
Bądź moją gwiazdą polarną
Moim sterem i okrętem
Bądź moim żaglem
Bądź wiatrem
Albo po prostu
Bądź przy mnie
2012-01-31
Uciekaj moja piękna
Nim ja cię dogonię
Uciekaj przede mną
Bo ja rządzą płonę
Ja tęsknię ja wzdycham
Doczekać się nie mogę
Uciekaj przede mną
Czekając może ochłonę
Zatem czekał będę
Tej chwili upragnionej
Gdy oczom moim się ukażesz
Gdy uszy moje
Śmiech twój usłyszeć będą mogły
Gdy usta moje
Ust twoich smak poznają
Uciekaj moja piękna
Ja i tak cię dogonię
Uciekaj
2012-02-03
Kolejną noc bezsenną
W zdjęcie twoje się gapię
Znam już Twarzy każdy szczegół
Błysk w oku każdy wyłapię
Uśmiechasz się do mnie
Jak co dzień
Obraz w głowie mej na stałe się wypalił
Pogodne spojrzenie
Ciepłe
Troskliwe
Jednak smutne tak
Wszak przecież nieżywe
Bez śmiechu twego
Bez słów i gestów
Bez nieśmiałości
Wahania
Zdjęcie to oddaje tyle co posąg
Kamień rzeźbiony
Zimne i smutne
Nieruchome
I tylko mi przypomnina
Że ciebie mi brak
Że ciebie tu nie ma
Że jesteś daleko tak
Ciebie tu nie ma
Daleko tak
Zostało mi zdjęcie
I bezsenne noce
Bez...sen...ne...
Bez...cie...bie...
Bez...zzz...
2012-02-29