Gdy byłem sprytny i młody
Dobrze u Ciebie sie zyło
Miałem dostatku żarcia i wody
I słuzyc mnie uczyło
Ja tekże dobrze sie sprawowałem
Bo brak mi nie było nieczego
Gospodarz spal ja pilnowałem
By stac sie nie mogło nic złego
Gdy przyszedł czas mej strarości
Ja nie potrzebny juz byłem
Gospodarz ciagle na mnie sie złościł
Mówiąc , ze swoje przezyłem
Wywiózł mnie w pole z daleka od domu
Wywiózł i tam zostałem wyrzucony
O tym juz sam nie mówił nikomu
Nie wiedzac jak ja zostałem skrzywdzony
Czy wiesz mój Panie co ze mna zrobiłes
Nic jeśc nie miałem i nie szczekałem
Czemu na zawsze mnie nie uspiłes
Tylko ja włóczęga sie stałem
Ciągle mysle co źle zrobiłem
Ze taki psi żywot wiodę
Czy wszystkie psy na starość
Wyrzucone są na drogę
Liczba komentarzy:
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.