Co wychodzi wieczorem zza krzaka ?
Czy tam, na mnie, jakaś zmora czeka ?
Boję się przejść blisko konarów.
I obawiam się rzuconych czarów.
Ktoś napad na mnie szykuje ?
Krogulec zza drzewa kuje ?
Nowe niebezpieczeństwa wymyślam.
I ze złowrogiego lasu szybko uciekam.
W ciągu dnia jest on inny.
Jest jasny , spokojny i gościnny.
Więc wieczorem po lesie nie chodzę.
I spaceruje tylko po rozświetlonej drodze.
Pokonujący odległość
Pomiędzy atomami dźwięków
Wściekły
Na start i na metę
Delektuje się stanem
Pomiędzy
Tam za daleko
Tu za blisko
Daje zabierając
Dłoń
Kocha nienawidząc
Blisko jak najdalej
Wszyscy alkohol nalewają i bez umiaru piją.
Ktoś- Niech to będzie twój kieliszek ostatni.
Kierowca-Przecież nie jesteśmy jeszcze pijani.
Ktoś- Ale ty prowadzisz. Jak cię złapią to co zrobisz?
Kierowca- To mój ostatni kieliszek, podaj mi no trunek.
Syn- Tato, ty nie możesz ustać. Boję się z tobą jechać.
Kierowca-Synku ty się boisz, choć ojciec stawiony, ty zawsze z nim bezpieczny.
Jeszcze wypijemy trochę koniaku. Zaraz jedziemy, synku.
Ktoś- Mam nadzieje , że nie stracisz prawa jazdy.
Kierowca-Przecież pije każdy.
Ktoś-Mogą ciebie złapać.
Kierowca- Muszę jakąś samochodem przemknąć.
Jadą samochodem zygzakiem.
Kierowca się do domu śpieszył, do setki samochodem przyśpieszył.
Zaczął brawurowo jechać, wszystkich po drodze wyprzedzać.
Cały zdziwiony, został przez policje złapany.
Policjant- Pan traci prawo jazdy. Jakby wszyscy tak jeździli ,pozabijał by się każdy.
Kierowca- Dzisiaj były syna urodziny. Normalnie jestem trzeźwy nie pijany.
Policjant-A o synu pan nie myślał? Pan jego życie narażał.