Nie kończy się świat
gdy drzwi zamykasz
Serce zastyga
pilnie strzeżone przez myśli
O wiernośc prosi
bo cel odnalazło
Patrzec w oczy Twoje
to jedyna potrzeba
Pożywka nie wpisana na listę
aby trwała
wiecznie………
Słodka pokusa
którą zna cały świat
Przenosi mnie dalej,
głębiej,
stapia z Twoim ciałem od dnia
który nazywac mógłby się
Gorącym Ludzkim Spełnieniem
Moje serce motyla
rozpoznaje w Tobie
wszystkie
kolory uczuc których mi brak
Słodki nektar
niech spływa po mnie
w nieskończonośc
dopóki mam Cię na wyciągnięcie ręki
Zapalił fajkę, podkręcił wąs.
I puszcza kółeczkami dymek.
Przez chwilę się zamyślił.
Czuje się jak król,
który pali i rządzi.
Przez moment jest też mędrcem.
Zachłysnął się dymem.
Teraz myśli o zielonych migdałach.
W jego pragnieniach są:
Plaża i palma , nad morzem.
Nieopodal jest klub nocny.
Są panienki. Unosi się dym tytoniowy.
Palą też fajkę wodną z dodatkami?
Fajka gaśnie i ?gasną? marzenia fajkarza.
Rozmawiają o sobie. Czytają gazety.
Wymieniają poglądy. I palą fajki.
Puf, puf, puf.
Nabijają fajki tytoniem.
Delikatnie by ich nie zniszczyć.
Lecą kłęby dymu.
W powietrzu unosi się zapach.
Puf, puf, puf.
Fajki trzeba palić powoli.
Najlepszy jest ten kto najdłużej pali.
Puf,puf,puf.
W klubie Krzychu się wszystkim chwali :
Wygrałem na zawodach.
Jestem mistrzem w fajkach !
Bierze fajkę i ćwiczy.
Puf ,puf, puf.
Pokazuje wszystkim kolekcje fajek.
Nowemu daje lekcje palenia.
Puf, puf, puf
Nasz komendant to wielki zuch.
Wiosłuje i pije za dwóch.
Rankiem wszystkich on pogania.
Nie zdążymy zjeść śniadania !
Chcąc czy nie chcąc wyruszamy.
Całą paczką się wspieramy.
Nasz komendant płynie pierwszy.
Ułożyłem o nim wierszyk.
Dziś jesteś ciszą
Bolesnym śpiewem zegara
Minutą trwającą
siedem wieczności
Znów jesteś ciszą,
lecz łez już brak
w mej pustej duszy
Nie odsłaniaj więc
dziecięcej swej twarzy,
gdy demony poślą cię
w me ramiona nocą
Dziś jesteś ciszą,
godziną wilka.
Lecz, gdy powrócić zechcesz wiosną,
schowaj obawy w zaciśniętej pięści.
Nie będzie już przecież słów.
Zabrałeś je wszystkie
do swej samotni
Zamkniętej na klucz.
Dostrzegam wciąż
w oczach twych kraty
tak, te krwisto zielone
Dostrzegam wciąż setki idiotów,
budujących ci serce z cegieł,
tak, z tych czerwonych jak las
Dostrzegam wciąż nas
wypełnionych życiem
Tak bestialsko kpimy z czasu,
Choć dusze nasze zamknięto w ZOO
Wiem, że przyjdzie po nas wolność,
niepewnego pięknego dnia.
Dostrzegam ją,
jej oddech i twarz.
Nie szukaj jej.
Przybiegnie sama,
przegryzie kraty, uśmierci czas.
Myśl mnie na swej drodze
nieskomplikowanie
Bierz w dłonie mą twarz
na powitanie
Pocałuj mnie czule
na pożegnanie
Nade wszystko Ty i Ja,
ku sobie pchnięci,
wiedziałam o tym już pierwszego dnia...
Tonąć w ramionach, ust kosztować...
splecionymi dłońmi serca malować.
Tak niewiele a wiele chcemy.
Tak przypadkiem a na zawsze z sobą będziemy.
Bo TO tylko raz w życiu się czuje,
Gdy ta właściwa osoba,
całą przeszłość zmazuje.
Stałeś się całym światem,
a świat stał się Tobą,
jesteś najważniejszą w mym życiu osobą.
Chcę dać Ci szczęście,
Chcę iść z Tobą każdą ścieżką zawiłą,
a w zamian....
chcę być tylko tą JEDYNĄ.
Tu każdy szczęśliwy być może.
Tu jest sala sportowa.
Także o nas jest tu mowa.
Chodzę z kolegą ćwiczyć .
Żeby chudszym i silnym być .
My ćwiczymy spokojnie
a czas leci nieubłaganie.
Ważne mieć bliskiego na sali kolegę.
Dla którego wiersz napisać mogę .