Znowu jesteś przy mnie
A moja dusza płonie
Pozbądź się strachu
No bo jestem tak przy Tobie
Nie bój się mała
Przecież znasz mnie nie od dziś
Porwał nas ten taniec
Który spełnił moje wyśnione sny
Znowu widzę Twoje oczy
A w nich skrzącą się szczęśliwość
Jesteś tak uroczo zakręcona
Ożywiłaś we mnie radość
Rozbiłaś skalny mur
I rozbudziłaś mnie do cna
W końcu jestem żywym człowiekiem
Nie ma mnie jesteśmy Ty i ja
Spójrz mała jak się ułożyło
Ten szary świat ciągle nas przytłacza
A nam bluesowo ktoś przygrywa
Boś odważny krok zrobiła
Ja pobiegłem w ślad za Tobą
I nadziei cień ujrzałem
Jak żeś mi tak przyświeciła
Bo wszelkie troski odpędziłaś
I choć smętnie życie płynie
To jedno wiem na pewno
Ty przez nie prosto idziesz
A ja o krok za Tobą
Powiedz mi o mała
Jak to jest możliwe
Że moje złości giną
Gdy tylko widzę Ciebie
Zawsze kiedy jesteś ze mną
I nigdy nie mam Ci nic za złe
Bo Ty jesteś tak niezwykłą
Że ja sam tego nie pojmuję
I choć smętnie życie płynie
To jedno wiem na pewno
Ty przez nie prosto idziesz
A ja o krok za Tobą
Dobrze wiem że to widzisz mała
Tak nam się poszczęściło
Bo w tej zimnej ciemnicy
Spotkaliśmy siebie
Usłysz mała tą melodię
To ktoś nam przygrywa
Popłyńmy tak w tym bluesie
Niech nas delikatnie obmywa
I choć smętnie życie płynie
To jedno wiem na pewno
Ty przez nie prosto idziesz
A ja o krok za Tobą
A teraz jesteśmy
Spójrz tylko
To MY
Delikatnym krokiem wychodzi na ulicę
Jak poranna rosa płynie o świcie
Tak jej blask wyrywa z równowagi
A ona delikatnie nie zwracając uwagi
Aksamitnej twarzy przysłoniętym obliczem
Koralowych ust barwą należycie
Nieświadomie a zjawiskowo sens bytu rozświetla
Lśnieniem swój wdzięk mozolnie powiększa
Jak potężny trunek omamia naturę
Tak Ty zniewalasz przez swą figurę
Gwiaździście urzeczona sylwetka sprawia
Że w obłokach podziwu brakuje mi zdania
Słowa żadnego dla tej duszy nieskazitelnej
Która jak wygląd olśniewająco niebywałej
Twojej osoby niezmierzoną wielkością oślepia
Niczym klej błyskawicznie myśli zlepia
Zamęt w głowie bezwzględnie przesiewasz
Kolejnej nużącej nocy jednak nie zmieniasz
Bo to wszystko to tylko gra w umyśle
Lecz opętane myśli biją coraz głośniej
Wyłącznie fantazja w samotnej wędrówce
Prawdziwej Tobie nie dorówna teraz ni wkrótce
Ochrzciły Cię wiersze i sława
i już od samego zarania
rzeźbiłaś swoje słowa
talentem do pisania.
Twe wiersze takie proste,
a przy tym pełne treści...
Do serca mego mostem
były Twe opowieści.
Były moją modlitwą
i filozofią życia,
nad morzem sensu rybitwą
lecącą do serca bicia...
Hen gdzieś w oddali
Tam słychać szum wody
Już jesteś mokra cała
Zalał Cię raj ugody
Coraz bardziej Cię wypełnia
Radości smak zaginiony
Widzisz czasem coś się zmienia
Smutek może być stłumiony
I w potoku tak jak litość
Która leczy łez strumienie
Ujawnia się słoneczna tkliwość
Uwalniając twe wytchnienie
Szczery uśmiech Ciebie leczy
Dla mnie niczym piękna łąka
Niby nic a tyle znaczy
Bądź zawsze taka słodka
A deszczowe dni przeminą
Ocean duszy już się nie wzburzy
W nim wszystkie troski zaginą
Przejrzyste oblicze całkiem się wynurzy
Pogrążona w objęciach podświadomych
Z grymasem tych kilku chwil wyśnionych
W delikatnie rozmarzonym obliczu
Kryje się blask nieskażony
Na jedwabnej skórze twarzy
Maluje się obraz jakże wyraźny
A Ty tkwisz tak w objęciach cała
Zanurzona do kresu swego ciała
I nieświadoma tego jakże rozbrzmiewasz
Świecąc niczym gwiazda swą urodą