Płynie lekko jak wiatr
Napełniając świat uśmiechem
Roznosząc ciszę
Żywiąc serce
Przenika jak strużka światła
Rozrywając ciało
Zabierając dech
Widziałem oddycha
Widziałem czuje
Widziałem płacze
Widziałem nie przyjdzie
Oczy świecą czystością
Świecą marzeniem
Są jak moje
Gniotą mnie wewnątrz
A cóż to za dziewczę, które same siedzi
pośród rozbawionej, wesołej gawiedzi.
Czemu nie gada, nie tańczy, nie śpiewa?
Widocznie smutek jej serce zalewa.
Chciałaby szaleć, śmiać się i bawić,
Nieśmiałość swą jednak boi się strawić.
Może Ty nie wiesz, lecz podobny byłem,
Znam to uczucie, więc gdy zobaczyłem
Cię w takim stanie na świetnej zabawie
uznałem, Że trochę ci humor poprawię.
Wyszłaś na parkiet, "Chodź, zatańczymy",
luźno i lekko ciałami kręcimy.
Uśmiech na twarzy twej się pojawił
Dawno czekany, radość mi sprawił.
Nie siedź już sama, do nas się przyłącz,
Wszystkie wspomnienia złe w sobie wyłącz.
Przeżyj ten wieczór z nami radośnie,
Pijmy za Ole, krzyczmy donośnie.
Może będę nudny, może powtarzalny,
Morał chcę wyciągnąć z tego niebanalny.
Wszyscy na świecie cuda działamy,
gdy się do innych ludzi uśmiechamy.
Chciałbym patrzeć w Twoje oczy,
Chciałbym robić to bez końca.
Jak to wszystko się potoczy?
Już nie widzę nawet słońca.
Oczy zasłonięte smutkiem,
Nie ma Ciebie, nie ma nic.
Ból gaszę kurczaka udkiem,
Chyba przetnę życia nić.
Zakochanie ?! może?
Ale strasznie boli,
Chyba pójdę, się położę,
I umrę ? powoli.