WIERSZE

By accepting you will be accessing a service provided by a third-party external to https://www.poe.pl/

Czerwiec

Deszcz pada i pada wiosenny
słońca nie widać wcale.
A on sobie leje, leje uderza w ramy okienne
a strugi deszcze padają na balkon i trawę
Wczoraj słoneczko świeciło, dzisiaj ponura aura.
Tak sobie myślę, co ja będę robiła do wieczora,
czy zacząć czytać nową powieść, czy iść na spacer.
Na razie siedzę przy stole i układam w głowie różne wzory
maluję na papierze, farbami obrazy, jakie widzę
przed swymi oczami.
Ptaki siedzą w swych budkach
i nie myślą o śpiewaniu, na pewno dzieci ich płaczą
i nie myślą o fruwaniu.
Ze swojej kryjówki boją się wychodzić
bo mogłyby swe piórka zamoczyć.
Wychylają swe małe główki, aby matkę swą zobaczyć.
A na trawie siedzi pies burek i kot marmurek,
tylko po cichu mruczy i czeka, przyjdźcie moje
kochane ptaszki, ja tylko popatrzę na was z daleka.?
O nie ty głupi stary kocurze, ja wiem coś ty za jeden !
znam twoje sztuczki i zamiary, już nie raz pokazałeś
swoje miłe puszyste futerko i swoje ostre pazury.
Zjadłeś nie jedną małą ptaszynę i moją niemal
całą rodzinę. Ja wiem, co ty znaczysz, bo tylko jedna
zostałam, byłabym życie postradała, gdybym
nie wzięła nogi za pas i szybko uciekała.
Kąskiem wspaniałym byłabym dla ciebie, zamiast fruwać
i cieszyć się życiem, byłabym śniadaniem dla ciebie.
A pies siedzi przy swej budzie i deszcz mu kapie z sierści,
co chwilę psika, bo w nosie go wierci,
na pewno ma katarek, bo zimny jest ranek.
Gdybym się jego szczekania nie bała, tobym mu katarek
swym specjalnym piórkiem powycierała.
Czy mnie ktoś pomoże, jak zamoczę piórka ?
A co to siedzi na drzewie, czy to kuna, czy wiewiórka?
Chyba wiewiórka, taka dumna , uszka do góry stawia,
kitką rudą kręci, goni po gałęziach, wierci się, zamiata
trasę do swego mieszkania, pewno czeka na swego sąsiada,
co siedzi na innej gałęzi i co chwilę gada, gada, gada..
Trzeba mieć sokoli wzrok, gdy siedzi się wysoko,
bo w każdej chwili może wypatrzeć ktoś , coś
i zawiesić swe oko, strzelić nim z taką wprawą,
że zamiast fruwać wysoko, znajdziesz się tak nisko
gdzie siedzi i czeka stare kocisko..

  38 odsłon
  0 komentarze
38 odsłon
0 komentarze

Wysłuchałeś mnie Panie

Byłam w bólu, wielkim bólu i zwątpieniu,
Na dno samo w swej rozpaczy przecież spadłam.
Wciąż wołałam, wciąż prosiłam, wciąż płakałam,
Zagubiona, porzucona i bezradna.
W swym cierpieniu nie czekałam już niczego,
Tylko końca swego co dzień wyglądałam.
Byłam w pustce, bez nadziei i w zwątpieniu
Tak głęboko, że nim słońca nie widziałam.
Lecz nad bóle, nad mym bólem Bóg się schylił,
Bo On głosu cichych modlitw mych wysłuchał.
I wyciągnął mnie z przepaści tej głębokiej
Bo On każdej zagubionej duszy szuka.
Inspiracją do powstania tego wiersza był Psalm 40

  35 odsłon
  0 komentarze
35 odsłon
0 komentarze

Ból cierpienia

Ona, wiedząc że coś jest, i wiedząc, że ktoś patrzy..

Wierzyła, że wszystko robiąc na przekór - wkońcu to" coś "się ujawni.
Pragnęła zmierzyć się, choć nie wiedziała z kim, bądź czym.
Pragnęła wygarnąć ten cały ból, stratę, całe cierpienie..
Chciała zapytać, dlaczego akurat ją to doświadczylo,
Dlaczego ogrom cierpienia i to okrutne doznanie ją wybrało,
Choć uśmiechała się często, czuła wokoło niesprawiedliwość.
Zadała pytanie, Czy któreś Ludzkie Dziecię, doświadczyło tyle Bólu, Cierpienia w całym wszechświecie?
Ona choć tysiąc pytań w głowie tli, ku sobie bez serca sami źli.
Pragnęła zmierzyć się, czuła że musi iść tą drogą.
Niestety po wszystkich cierpieniach, nogi z ledwością iść mogą.
Czuła, że musi iść na przekór, ale iść by poczuć boską litość.
By odpowiedziało na jej pytanie, niezbędne na jej przetrwanie.
Wierzyła, że wszystko, złe i przykre przeżycia, osiągną swój szczyt,
Zaś Meta, Przetrwając bolesną drogę, prowadzi ku Szczęśliwości,
Szczęśliwości, jeszcze żyć, Być Kochaną, Rodzinnie, W Pełni Miłości.
Wszystko to, o czym zawsze Pragnęła, Przetrwając kolce jeżyn, poranione stopy by odnaleźć tego, co opatrzy.
Z Miłością i Oddaniem w Anioła Patrzy, dopełniając to co zapisane..

  29 odsłon
  0 komentarze
29 odsłon
0 komentarze

Ból cierpienia

Ona, wiedząc że coś jest, i wiedząc, że ktoś patrzy..

Wierzyła, że wszystko robiąc na przekór - wkońcu to" coś "się ujawni.
Pragnęła zmierzyć się, choć nie wiedziała z kim, bądź czym.
Pragnęła wygarnąć ten cały ból, stratę, całe cierpienie..
Chciała zapytać, dlaczego akurat ją to doświadczylo,
Dlaczego ogrom cierpienia i to okrutne doznanie ją wybrało,
Choć uśmiechała się często, czuła wokoło niesprawiedliwość.
Zadała pytanie, Czy któreś Ludzkie Dziecię, doświadczyło tyle Bólu, Cierpienia w całym wszechświecie?
Ona choć tysiąc pytań w głowie tli, ku sobie bez serca sami źli.
Pragnęła zmierzyć się, czuła że musi iść tą drogą.
Niestety po wszystkich cierpieniach, nogi z ledwością iść mogą.
Czuła, że musi iść na przekór, ale iść by poczuć boską litość.
By odpowiedziało na jej pytanie, niezbędne na jej przetrwanie.
Wierzyła, że wszystko, złe i przykre przeżycia, osiągną swój szczyt,
Zaś Meta, Przetrwając bolesną drogę, prowadzi ku Szczęśliwości,
Szczęśliwości, jeszcze żyć, Być Kochaną, Rodzinnie, W Pełni Miłości.
Wszystko to, o czym zawsze Pragnęła, Przetrwając kolce jeżyn, poranione stopy by odnaleźć tego, co opatrzy.
Z Miłością i Oddaniem w Anioła Patrzy, dopełniając to co zapisane..

  27 odsłon
  0 komentarze
27 odsłon
0 komentarze

Pustka

Ludzkie dziecię
Zagubione w tym świecie
Podąża tam, gdzie nogi poniosą.

Obraz wędrówki,
Nieznana dla mających,
Wszak dla innych
Tego pragnących.

Nicość ogarnia mnie,
Budzę się we śnie
Me oczy nie widzą
W kłamstwie kotwiczą.

To co szczere, to intencje
Opuszczono barierę,
Ludzie chcą ranić więcej

  23 odsłon
  0 komentarze
23 odsłon
0 komentarze