WIERSZE

Czyżby przyszłość ?

Przechodzimy sami siebie
W oczekiwaniu na nowe dostatki
Chcemy ciągle opływać
W należne nam światła i blaski

Codziennie budząc się nad ranem
Łakniemy szczęścia miodu
Który opływać nas powinien
Od góry i od spodu

Marzymy z twarzami
wzniesionymi ku górze
By osiąść na stałe
Na celebryckiej chmurze

A kto nas strącić
Chcieć będzie
Pod pręgierz go i skazać
W stosownym urzędzie !!!

Kto by rękę na nas
Podnieść zdołał
Odciąć mu ją
I niech "pomocy" woła !!!

Nie będziemy się oglądać
Na to gorsze plemię !!!
Nie ubrudzimy naszych marzeń
O ich marne brzemię !!!

A jeśli nogę ktoś podstawić zechce,
Do kotła go i niech sczeźnie.
Niech mu ostatnie zęby wypadną,
Niech mu same siwce na głowie zostaną
I niech ze zgryzoty paznokcie do krwi wbija
I niech mu każdy na dzień dobry da w ry...a.

Takie plemię rządzić na tym świecie będzie
Cygara, whisky i wille z basenami wszędzie !!!
A gdy ktoś do naszego ogródka będzie chciał wkroczyć,
Prądem go i na kopach niech czym prędzej wychodzi !!!

Każdy we własnym "ja...", "mnie..." otoczony,
Tylko do czego doprowadzi nas to,
Gdy na całość pójdziemy w te strony...
Boże wysłuchaj
Zimy płatek
 

Komentarze

Umieść swój komentarz jako pierwszy!
Gość
piątek, 05 marzec 2021

By accepting you will be accessing a service provided by a third-party external to https://www.poe.pl/