Jak kropla deszczu
spływam 
zbierając po drodze
cały kurz świata

spadam
już nie przezroczysta

rozbijam się
o kamienie.

*Z innej perspektywy (Geminusowi)


Nowy rok uszyty z nadziei
na lepsze.
Pozostały szuflady zamknięte przez czas
i jego ukochane gołębie.

Dni odmierzał niedopałkami w przepełnionej
popielniczce.

Były święta, prezenty, uśmiechy,
czy przypuszczał, że jutra nie będzie
Mówiłeś :
wypije kawkę i zrobi się...

W klepsydrze czasu,
podbił przepustkę istnienia
i odszedł z biletem w jedna stronę

...poza kolejnością.
Czytaj wiersz
  282 odsłon

*Samhain czyli Święto Zmarłych

Znowu dzień zatoczył krąg... noc.
Jutro święto zmarłych, spotkanie dwóch światów.
Półmrokiem tonie Samhain.
W ten wieczór jesienny, zmierzch zlizuje cienie.
Rozpalone ogniska i strachem malowane twarze.
Drzewa stoją nagie,
wyłaniają się z ciemności niczym senne zjawy.
*
Nad miastem zapomnienia unosi się smog.
Po dywanach z szeleszczących liści,
idziemy zadumani nad kruchością życia.

To Zaduszki... Listopad.

Dzisiaj jeszcze w półmroku tonie, jutro od zniczy
zapłonie pożarem.
Wiatr echo modlitwy poniesie...
Schodzone buty czasu... zdeptane ścieżki życia.
Czytaj wiersz
  231 odsłon

*Z głównego ołtarza

*Z głównego ołtarza
  1.  

W jasnej plamie słońca,
skrawek tęczy, utkany ze zdziwień dziecka,
moja Wniebowzięta zabrana do nieba.

Siedmiokroć raniona.

Jak zniosła przepowiednia Symeona?
ból rwał na strzępy dusze... 
Czy wierzyła w zmartwychwstanie
trzymając w ramionach
martwe ciało syna.


Wiatr niesie słowa Magnificatu.

w powietrzu unosi się zapach ziół.
Już jesień czai się za płotem.
Zasypiają polne kwiaty.
Czytaj wiersz
  522 odsłon

**Śladami Kaja

tumblr_oitl6nqoBn1qat5pio1_400

 

 
 
 
 
                                                                            ***Dla ochłody***

Tam gdzie grudzień panował, bezlistne drzewa
ubrały się odświętnie.
Na bezchmurnym niebie jasno lśnił księżyc.

Celsjusz na minusie skrzypiał pod butami
przy każdym kroku.
Idąc, zostawiała ślady stóp na ziemi,
pokrytej koronką szronu.

Przenikliwy wiatr wdzierał się pod lichą kurteczkę Gerdy.
Drżała...
łzy jedna po drugiej spadały
na ziemię i zamarzały...

Ostatnim wysiłkiem szepnęła;
"umrę po cichu jak ptaki, które giną w niebie"
Kolejna sturlała się po twarzy, ginąc w srebrzystości.
Jej łzy miały roztopić serce,
a one zamarzały upadając na ziemię.

Była bardzo zmęczona, najchętniej usiadłaby gdzieś,
by odpocząć.
W oddali zobaczyła światełko.
Przyspieszyła kroku... Otwarła drzwi.

Cudowne ciepło otuliło ją niczym
szal .
 
Czytaj wiersz
  368 odsłon

*Na granicy cienia

3adf9a6c5a3c4d31d27b385aa643b0e5
 



Maria boi się pamiętać
po zbyt lekko rzuconym słowie - skostniała.
Ukarałeś ją miesiącem milczenia.
Ciche dni,
w których serce zachrypło od krzyku.
Musi pójść do pracy,
zatuszowała ślady na szyi.
Na palcach mija śpiących na wersalce
kompanów libacji.
Trąciła butelkę...
Soczyste przekleństwo skwitowało hałas.
Dobrze że dzieci nie ma w domu,
(syn jeszcze w szpitalu, córka u siostry)
Instynkt samozachowawczy podpowiada ODEJDŹ
a sumienie...
 
grafika z Pinteresta
Czytaj wiersz
  602 odsłon