Jak kropla deszczu
spływam 
zbierając po drodze
cały kurz świata

spadam
już nie przezroczysta

rozbijam się
o kamienie.

*Zamróz

 
 
-
 
Chryste, przybito Cię do krzyża.
Ze mną było inaczej.
To krzyż przybito do mnie... broniłam się.
 
Nikt nie chce cierpienia
- nie jestem wyjątkiem.
 
Granice wytrzymałości są płynne.
Kolejny dzień przemija,
światło przygasa powoli.
 
Nienazwane zerwie mgieł zasłonę.
On zmartwychwstał po trzech dniach
 
- ja muszę poczekać.
 
-
Kazimiera Duraj
Foto z netu
Czytaj wiersz
  956 odsłon

*Okna

 



Pogasły już okna
wokoło,
dzień zmęczony też zasnął.
Tylko jej szyba długo
prześwietla noc.

Sen nie chce pościelić
myślom,
spod ciężkich powiek
skraść troski,
zetrzeć
codzienny kurz.

Noc chłodną dłonią
studzi
rozpalone czoło,
słysząc szept
ciągle powtarzający
jego imię ...

Świat zatonął
w mroku,
czuwa okno z latarnią.

-

Kazimiera Duraj

Foto z netu

Czytaj wiersz
  1125 odsłon

*Kar - nawał

 

-
Ostatki...jeszcze jeden taniec.
Szaleństwo...  tańczy kolorami ulica, oni również
w chocholim tańcu zagubieni.

Schowajcie już maski... zamieńcie na inne,
popiół niewiele tu zmienił,
nie wzeszło ziarno rzucone przez Pana.

Ściana ...

a za ścianą skośnooka śmierć
podaje maskę z drwiącym uśmiechem.
Bo śmierć najmocniejszą katechezą
w pustce istnienia.

Już rzeczywistość trąbi u wylotu drogi
a zegar? uparcie tyka... jeszcze nie u nas,
jeszcze nie ma - może ominie.

Dwie maski ugrzęzły na rozstaju...
każda
ma swoje racje...  i swój kawałek raju.

-

Kropla47

Foto z netu

Czytaj wiersz
  1083 odsłon

*O piątej nad ranem...

 
 
W pajęczynie kłamstw
brniemy,
grzech zerwał się
z łańcucha.
 
Tli się ostatni wyrzut
sumienia,
a my wciąż szukamy
nowych rajów.
 
Gdzie się podziało
dobro w nas, wrażliwość,
miłość bliźniego?
od judaszowego pocałunku
wszystko się zmieniło.
 
W kościele ikony
czytają
wiersze samotnym,
a na mlecznej drodze
dotykiem przytula nas
Boża miłość.
-
Kazimiera Duraj
Foto z netu
 
Czytaj wiersz
  883 odsłon

*dePreSja

 

-
Pękły lustra.
Przez ogród idzie melancholia.
W mglistą suknię otulona, pantofelki w błocie.

Paranoja.

Cisza na tapczanie śpi, smutek kąsa duszę.
Słoneczny promień załamał się
na filiżance.
Słońce coraz niżej, pokazuje palcem
brudne szyby.

Ciekawskie wróble, bezczelnie
dopominają się o jedzenie.
Nie mam ochoty, ani na szyby, ani na wróble.

Wypuszczę z dłoni uwięzione chwile.

Rozrzucę...

Niech grzechoczą w rozbitym lustrze dnia.
-
 
Foto z Pinteresta
Czytaj wiersz
  1140 odsłon