Jak kropla deszczu
spływam 
zbierając po drodze
cały kurz świata

spadam
już nie przezroczysta

rozbijam się
o kamienie.

*Ulotność życia

Szarpiemy się,
szamoczemy chcąc zatrzeć ślady
nieciekawego wczoraj.
Żyjemy, tak jak chcemy - wiosłując w łupinkach.


Nie pamiętamy, ze jesteśmy łatwopalni.

Tylko czasami bezsenna nocą,
tłuką się myśli
...o bliskości Boga,
o tych co odeszli; Wiktorze, Celinie.
Wczoraj,
zapłakanym czerwcowym porankiem
-Socha.
/gdy po chmurach wędruję w białej mgle na boso/
słowa z jego pożegnalnego wiersza.

Nawet nie znałam jego imienia,
ale kochałam go czytać...


W odcieniu szarego błękitu,
wiatr w konarach sonet układa.

 

Kazimiera Duraj
Foto z Pinteresta
Czytaj wiersz
  1198 odsłon

*Konwalie (Drabble)

 

Pogrzeb...Natalka została sama.
Nie ma nikogo, oprócz ciotki.
Skulona w zimnym kącie pokoju


...płacze.


Cienie przeszłości osaczają...chłoszczą.
Biegnie wiec pod figurkę.

Maryja poprosiła dziewczynkę;
przynoś mi dziecko łzy, przemienię je w kwiaty.


Z zapachu rosy, z oddechu ziemi,
po majowym deszczu - rozkwitły nocą.

Kiedy rankiem przybiegła, odurzył ja zapach.
Cała polana zasłana drobnymi kwiatuszkami.
Były niczym rozsypane perły.

Zaczęła zrywać, powstał przepiękny bukiet.
(Im więcej kwiatków w dłoni
tym większa spokojność ją ogarniała )

Zaniosła na cmentarz, na grób matki.
Jej obraz w sercu zostanie, lecz łzy przestały płynąć.
W jednej chwili dorosła...

Z małego dziecka, stała się dziewczyną.

 

Kazimiera Duraj

Foto z Pinteresta

 

Czytaj wiersz
  716 odsłon

*Cynamonowe cienie

 

W swoim malutkim raju
odliczała minuty na szczęście.
W głębi duszy wciąż była
małą dziewczynką,
biegającą boso po łące.

Tak wiele cierpkich chwil
(w zanadrzu)
miało dla niej życie.

Pękła cisza.

Radość zgasła jak zdmuchnięty
płomień,
a miała wtedy tylko dziesięć lat.
Już nie usłyszy słowa córciu,
nie położy głowy na kolanach ojca.

W złą godzinę wyszedł,
wrześniowy wiatr płakał.

 

Czas stanął - przewoźnik już czekał.

 

Kazimiera Duraj

Foto z Pinteresta

Czytaj wiersz
  1086 odsłon

*Pijane kwiaty

Wychodzi rano...powraca późno,

 

w głowie szumi... lekki luzik.

Kolory troszkę rozmazane,

ale tak lubi, kiedy wszystko płynne.

 

Schemat wczorajszy?

Litości co niby... że ja

to chyba ci się przywidziało,

 

zaraz - nie będę tego słuchać.

 

Na przełaj.

 

Raz na lewo, potem w prawo bez zderzaków,

ku parkowej ławce,

 

chwiejnym krokiem i bardzo powoli.

 

Kwiaty,

 

uspokoił ręce... Miał kupić kwiaty,

nie zdążył... Na skwerku poległ.

 

Kazimiera Duraj

Film własny

Czytaj wiersz
  1032 odsłon

Na szkle malowane

 



Zgaszony chłodem
...dzień za dniem mija.


Zerwał się silny wiatr,
czochra bezlistne gałęzie.
Mróz wygonił z domu
resztki ciepła.

Życie obok mnie przeleciało.
Wszystko się pokruszyło,

Rozmyło...

Rozwiało.

Znowu jestem jesiennym
zamglonym powietrzem.

 

Kazimiera Duraj

foto z Pinteresta

Czytaj wiersz
  1090 odsłon