Dżuma

Niejedna zbroja w grobie pamięci zachrzęści

na kruszenie kopii o krew przelaną

Niejeden dzwon bije który odlano

zamiast armaty w wojnie na słowa i pięści

 

Ty co opluwasz macierz co dnia bez ustanku

niech ci  tę plwocinę w kamień obrócą

I za siebie jak najdalej odrzucą

za te srebrniki na koncie w szatańskim banku

 

I za słowa które smakują jak trucizna

jad gadzi jest przy nich jak panaceum

Ty co patriotów chcesz zburzyć muzeum

za ciebie także krwawiła twa ojcowizna

 

Lepiej zamilcz nim wyrwą ci język plugawy

ty nie robisz  na piersi znaku krzyża

Jak Jurand gdy naszych braci poniża

twój głos tych  którzy zawsze byli i są prawi

 

Dobro ojczyzny najwyższą zawsze jest ceną

bój się Boga za te kłamliwe brednie

Oni się modlą nawet w dni powszednie

byś został też człowiekiem a nie nędzną hieną

 

Czytaj wiersz
  184 odsłon
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
marmur
Pozdrawiam
czwartek, 30 styczeń 2020 22:33
184 odsłon
1 komentarze

Pisarz i jego żona

Żona robi zakupy
on oznacza rozdziały

i nie jest wcale głodny
wątki go dokarmiały

żona jeszcze coś pierze
on pisze powieść nową

dziś jest bosy i nagi
odziany tylko w słowo

żona gotuje obiad
on pisze nowe zdania

apetyt ciągle rośnie
ale w miarę pisania

Czytaj wiersz
  213 odsłon
  0 komentarze
213 odsłon
0 komentarze

FATUM

 

 

Mojra każdemu tę nitkę przędzie

Ona  jedna wie co jeszcze będzie

 

***

 

Czasem tak bardzo kpisz sobie ze mnie

coraz nowe masz liczne niespodzianki

gdy  po śladach człowieka  spotkasz

 

co zmienić cię na inny pragnie daremnie

znów zapomnisz słów starej kołysanki

siostra nadzieja  jedyna  słodka

 

śpiewała ją gdy byłem taki jeszcze mały

razem z twoim bratem przeznaczeniem

w świecie  z dużej szklanej kuli

 

wszystkie drzewa na wietrze się kłaniały

nazywały  własnym zmyślonym imieniem

czułem ten dotyk jak mnie tulił

 

dziś  pokazujesz jakieś tajemnicze znaki

obiecujesz lecz jak zawsze niezbyt wiele

ale jakby bardziej  niewyraźnie

 

często jesteś zwyczajny szary nijaki

czym się  jeszcze podzielę

 z tobą mój Losie

stary milczący błaźnie

Czytaj wiersz
  203 odsłon
  0 komentarze
203 odsłon
0 komentarze

STARUSZEK I CHŁOPIEC

To było ostatniego dnia grudnia
gdy do miasta około południa
ku uciesze licznej gawiedzi
wjechał drabiniasty wóz
*
na nim skrępowany sznurami
do pasania owiec i kóz
stał w połatanym worku starowina
*
a na środku rynku stał podest
z wyświechtanych użytych kalendarzy
zamiast desek i bali
a na nim pieniek z samych dat ociosany
przytoczono duże koło historii
*
tymczasem chromy starzec
chore stopy wlokąc po śniegu
z trudem wchodził na podwyższenie
tam na niego czekał Czas
w czerwonym kapturze niczym kat
*
mieszkańcy starca ze śmiechem żegnali
palcami pokazywali go sobie sąsiedzi
kiedy oprawca kaźń starca zaczynał
*
kołem minionych lat
potem życia wielką księgą
ostatni dzień jemu ścinał
*
ciżba jeszcze skazanego nikczemną mową
opluła i oczerniła
mówiąc przy tym niejedno wulgarne słowo
*
wraz z ostatnimi skazańca godzinami
tłum krzyczał coraz głośniej w euforii
aż staruszka serce zabiło ostatni raz
z umęczonego ciała zniknęły wszystkie rany
i wody nieopodal rzeki Losu odtajały
*
to było ostatniego dnia grudnia
kiedy odjechał z trupem wóz drabiniasty
i tłum się rozszedł na wszystkie strony
pojaśniały od świateł wszystkie domy

bo uradowało się wówczas miasto całe
serca wybuchły niczym lawa wulkanu
choć heroldowie ogłosili nowe kwesty
odgłos fajerwerków rozchodził się dokoła
*
a na rynku pozostał on
mały chłopiec o urodzie anioła
przepasany jedwabną wstęgą
oczy miał błękitne jak lazur oceanu
na wstędze widniał napis

ROK DWA TYSIĄCE DWUDZIESTY

 

 

Szczęśliwego Nowego Roku 2020 oraz szampańskiej zabawy dla Administracji Poe.pl oraz wszystkich obecnych i przyszłych autorów na portalu życzy Maciej

Czytaj wiersz
  219 odsłon
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
kazimierzsurzyn@gmail.com
Pięknie, Szczęśliwego Nowego Roku Maćku, pozdrawiam serdecznie.
czwartek, 02 styczeń 2020 09:17
219 odsłon
1 komentarze

Sylwester

 

już pojutrze...



Na początek przyjechało pogotowie ratunkowe
teściowa dostała korkiem od szampana w głowę
teścia chyba dopadło zapalenia wyrostka
babuni w przełyku utknęła wołowa kostka

a dziadunio struł się skisłym starym żurem
w dodatku popił go wodą ze zgniłym ogórem
wnuczków też na razie nikt już nie zabawia
pod choinką sami grają w puszczanie pawia

bo najadły się samej czekolady i cukierków
a nikt im nie odwinął sreberka i papierków
mamusia ma w gipsie przecież obie ręce
bo wywaliła się na posadzkę w łazience

tatuś zaabsorbowany smartfonem
pomylił wyjścia i wypadł balkonem
na wujka co na ciocię wczoraj się obraził
upadła choinka i prąd z lampek go poraził

ciocia tylko rzekła nie będziesz bałamucił…
i straciła przytomność i nikt jej nie cucił
szwagier się pokaleczył bo szwagierka
stłukła wszystkie w domu lustra i lusterka

wypaliła w stresie całą paczkę papierosów
pomyliła Domestos z szamponem do włosów
stryjenka przez omyłkę w twarz dostała od stryja
bo chciał w kuchni zabić karpia przy użyciu kija

w końcu kiedy miał rybę w durszlaku
zabrakło wody też w zlewozmywaku
z kranu poleciała jakaś brunatna breja
na krześle usiadł brudny stryj jak fleja

a kuzyn sączył jakąś ciecz podobną do soku
kiedy wzajem pożyczyli sobie Do Siego Roku
i pogotowie udzieliło im pierwszej pomocy
potem usiedli wszyscy przy stole o pólnocy

jedna słaba żarówka rozjaśniła mrok
taki Sylwester to się zdarza raz na rok

Czytaj wiersz
  257 odsłon
  0 komentarze
257 odsłon
0 komentarze