Źródło

Ile cień dla ciebie znaczy 

że brodzisz w nim uparcie

Wyjdź z mroku przyjacielu 

popatrz na słońca promienie

zostało w nim tak wielu

czas jest na przebudzenie

w jasny dzień się wypuść 

rozedrzyj szaty stare

niech światło w ciebie wleje

na nowo jasną wiarę

w szczęście w dobro w nadzieje

wbiegnij tak bez powodu

niech światło się rozleje 

z ciemności się wyprowadź 

bądź tarczą tego świata

bądź wielką tą potęgą

co zmienia czasoprzestrzeń 

bądź uczuć złotą wstęgą

a skrzydła twe wyrosną

z ciepłego twego ciała 

zabiorą jeśli zechcesz

z niebytu i nicości

do kochającego bez powodu

Źródła szczęścia i miłości

 

Czytaj wiersz
  676 odsłon

Raj

Myśli są jak miliom puzzli
do ułożenia zbyt wiele szczegółów
kombinacji kolorów kształtów
zamkniętych w pudełku nic nieznaczących
oddzielonych od siebie fragmentów
bezładnie wysypane na stole
codziennej zadumy
określają moją tożsamość świadomość
co sądzę o sobie o ludziach o miejscu
w którym teraz jestem  - bez powodu ?
bez celu i w bezładzie ?
myśl jest nieuchwytnym wiatrem
co to tu to tam bez granic i barier
jak stać się prawdziwym w nieprawdzie
świata by zrozumieć że nie miałem
racji kiedy pytałem o drogę do
domu dla ukojenia pomarszczonej
duszy smaganej ludzką nieludzką
ignorancją dla dobra wspólnego
codziennego łaknienia żebrania o
miłość która jak puzzle kiedy się
ułoży staje się pejzażem pięknym i
pełnym choć ulotnym jak obłoki
w przestworzach białe
poukładane myśli to już Raj

Czytaj wiersz
  464 odsłon

Rower

Raz dnia pewnego nie całkiem rano
Gdy pon Kazimierz szedł do piwnicy
z czupryną trochę roztrzepaną
nie myślał jaki  ruch na ulicy

Był miłośnikiem długich wypadów
na rowerowych kołach podparty
autobusowych nie znał rozkładów
w pedałowaniu prężny i zwarty

Schodząc tak w dół schodową klatką
w głowie układał trasę dzisiejszą
może przejadę parkową kładką
ale to pętlę zrobię i mniejszą

Ja chcę przygody
chcę zakosztować
łona przyrody
w domu się schować?
z ciepłej wygody?

Rower pod pachę wsunął dość żwawo
piwniczna kłódka się zatrzasnęła
przydało by się  ją nasmarować
zamek wygląda już trochę rdzawo

Z bloku wychodząc przypomniał słowa
sobie co żona mu tłumaczyła
no ale kiedy zajęta głowa
to o czym ta i rozmowa była?

Jedź że ostrożnie-żona tak powie
takie tam babskie próżne gadanie
Bo co ja w życiu bez ciebie zrobię
weź no kobieto i nastaw pranie

Gdy na ulicę wjechał rowerem swym
słychać buło jeden gwizd
palonej gumy biały dym
auto w Kazika zrobiło piiizd

Kaziu otrząsną się wziął z asfaltu
jak ja się z tego teraz wygrzebie
anioł go objął i nie dla żartu rzekł
popedałujesz teraz ty w niebie

Wychodząc z domu
z problemami zwyczajnego człowieka
nie planuj za wiele i niemów nic nikomu
co zrobić chcesz
za rogiem niebo na ciebie czeka
wierz albo nie wierz.

Czytaj wiersz
  379 odsłon

Przez .... do serca

Kiedy człowiek zszedł z drzewa 

pierwsze co zobaczył niestety 

był widok klęczącej kobiety

 

Zbierała właśnie jagody

lekko miała ugięte kolana

człowiek podrapał się w czoło

o matko moja kochana

 

Niesamowite zjawiska

Te gwiazdy słońca wszechświaty

nic to 

popatrzę na nią z bliska

 

Na ziemi jest tak pięknie 

to raj muszę tu zostać

kobieta podniosła się z kolan

a tak wygląda jej postać?

 

Jestem Adam zszedłem z drzewa

a pani godność spytam

 

Ewa

 

Z pierwotnych czasów przywara została

patrzysz w oczy się uśmiechasz

a interesuje tylko jedna część

jej ciała 

 

Widzisz zgrabną jej pupę

czy na jawie czy we śnie 

i czujesz że brał byś ją

jak szpak czereśnie

albo na tacę ksiądz 

ta pupa to jedna z męskich 

największych żądz 

 

myślisz tylko o niej

cieszy cię  pupa sama 

reszta jest dodatkiem

a wszystko przez Adama

 

Wielu straciło przez nią

zdrowie majątek życie

i drogie samochody

i wieloletnie picie

 

Ile byś w nią nie włożył 

od wieków tak to trwa

skarby oddał największe

ta studnia jest bez dna

 

Napisz se maczkiem drobnym

i noś ze sobą lupę

do serca nie przez żołądek

tylko (wszystko) przez Ewy dupę 

 

 

 

 

 

 

Czytaj wiersz
  628 odsłon

Zdrowa ryba

Przyszedł pan pewien do sklepu
zakupów chciał zrobić trochę
lodówkę zapełnić niełatwo
zostało w niej tylko światło

Po półkach nerwowo zerka
litr mleka może wezmę
trochę białego serka
wędlina całkiem świeża
od czego by tu zacząć no
w mordkę niedogolonego jeża

Do stoiska mięsnego się skrada
żywiecka sobie leży
Przez jakie ży zapytać
i boczek całkiem świeży

Dam spokój z tą wędliną
Bo zaraz mnie wyśmieją
na nabiał lepiej pójdę
uśmiecha się z nadzieją że
kupi parę deko twarogu
albo sera
niech to jasna cholera

Żółty ser , czy ser rzułty
twaróg bo twarogi
i co ja teraz pocznę
dopomóż Boże drogi

Jakie słowo wypowiem
gubię się w kaligrafii
czy ktoś tam kiedyś słyszał
o dysleksji czy dysgrafii

Nauczyciel w szkole mówił
ty mała tępa żmijko
nauczę cię ortografii
drewniano linijko

Oberwało się nie raz
powiem nawet że zdrowo
i kiedy coś chce wybrać
to robi się nerwowo

Podszedł więc do stoiska
popukał palcem w szybę
i znowu na śniadanie
kupił bezpieczną rybę

To co mam zrobić Boże
z myślami się tak biję
ile lat jeść te rybę
na rybie ja wyżyję ?

Ryba jest bardzo zdrowa
nie jesteś innowierca
byś jadł tłustą kiełbasę
masz pewny zawał serca

Modlisz się rano do Mnie
nie ważna ortografia
bo z serca nie wypływa
koślawa twa dysgrafia

Ciebie stworzyłem i znam
twe braki i zalety
w kość dałeś mi nieraz fest
lecz nic nie dzieje się niestety
bez powodu
A ryba zdrowa jest

Czytaj wiersz
  528 odsłon