Za duszki

Usiadł przed lustrem

wyjął z tylnej kieszeni

grzebień niezbędnik codzienny 

zaczesując włos by wyglądać schludnie

się zawiesił bo od czego zacząć

kiedy gości tak wielu mój przyjacielu

to od Kazia dobry chłop z niego był 

pożyczył parę grochy czasem i postawił co 

ale biedaczysko się zapił 

Zdrowie Kazia chlup w ten głupi dziób

się skrzywił pierwsze go się nie popija 

i trochę wykrzywia ryja 

Zdzichu no nie gorszy kompan 

najlepszy mój sąsiad  

raczysko go zeżarło a jaka to była przyczyna

nie wiem ale go już ni ma to chlup...

I ta z dołu sąsiadka co siatki niosła 

usiadła na ławce i już się niepodniosła 

Mietek konduktor , Heniek co z Irkiem

w klubie grali w piłkę chlup,chlup, chlup

Stefan majster z roboty dostał cały 

dom w spadku z żoną zginą w wypadku

Andrzej na rower wlazł przejechał z pińcet metrów

i tir w niego trzasł chlup, chlup...

Przemek, Wiesiek z wojska Tadek

on zwiedził cały świat gdzie nie był

opowiadał I Janek najstarszy mój brat chlup...

Krzysiu moje dziecko w szkole miał słabe wyniki

napaśli go gówniarze cholerne narkotyki 

Jak  stało się to nieszczęście to w kuchni coś tam brzękło

Stara się dowiedziała i serce wtedy jej pękło 

chlup,chlup , chlup ....

Że pijak jestem tego nie wytrzyma głowa 

niech lepiej butla pęknie skończona moja mowa 

I kiedy siedzi na ławce żul skulony a wkoło puste puszki

nie oceniaj go surowo bo nie wiesz za jakie pije duszki 

Czytaj wiersz
  420 odsłon

Marmur

Płatki chryzantem opadają na płytę

ludzka pamięć dziurawa jest

jak szwajcarski ser 

którego najlepsze momenty 

wygryzły białe myszy 

Widzisz twarz z przeszłości 

ale czy pamiętasz jej uśmiech

radość i szczęście

Czy przez pryzmat smutku

tylko rozpacz i łzy

Co w sercu pozostało

ze szczęścia co z przed laty 

gdy trzymasz w ręku 

chryzantem białe kwiaty 

Płomień knota 

łącznik dwóch światów 

Po jednej stronie ty

po drugiej on roześmiany?

bo raj jest za karę?

a życie to szczęście?

czy na odwrót to bywa?

On nie umrze z wraz z naszą pamięcią 

chyba że Boga niema

Kładę dłoń na blacie 

co oddziela nas tajemniczym murem

czy jesteś tam szczęśliwy? spytam

sprawdzisz gdy staniesz się 

zimnym marmurem

 

 

Czytaj wiersz
  78 odsłon

Dziurka

Gdy wchodzisz do ciemności

zamykając drzwi ostatniej nadziei

masz w głowie próżnie 

nagle czas staje 

Ciemność wyostrza zmysły

czujesz to przez skórę 

a raczej przez gęsią skórę

wiesz że spadasz

i nie jest to sen z którego się wyrwiesz

Niekończące spadanie

jest twoją teraźniejszością 

nie ma początku ani końca

trwa

Wszechogarniający żal 

bo serce pękło jak porcelanowa waza

na milion rozkruszonych kwarców 

nie posklejasz popękanego miłości szkiełka

Tysiąc puzzli wysypało się 

z rozdartego pudełka 

kapiącą łzą rozpryskaną 

na posadzki płycie 

która w locie zamarzła

jak zimowy sopel

Tak wygląda twoje serce

dziurawy kalosz

pełen mysich bobków 

najgorsze co może cię spotkać 

zatrzymanie 

Kiedy kroczysz bosymi stopami

po szkle mrocznej krainy

kiedy twój cały świat

to klaustrofobiczna komórka

odwróć głowę na chwilę

ukarze się nadziei tryskająca światłem

od klucza mała dziurka 

 

Czytaj wiersz
  851 odsłon

Niebo z dziurką

Kiedy żona moja po porannej kąpiel

będąc w samy szlafroku bez bielizny

schyliła się po kapcie 

zobaczyłem niebo mężczyzny 

Koledzy z pracy mówią na nie

niebo z dziurką och Panie 

I widzisz te rajskie zaloty 

i zajrzał byś w tą dziurkę 

od twojego klucza

Gdy słyszysz głos ...nie-bo

  nie mam ochoty

Czytaj wiersz
  501 odsłon

Puf

Wyciągnąłem z kieszeni  

ogólnego użycia    

zapalniczkę pstryk  robię                                    

zaczynam czuć sens życia

                           

 Pykam sobie fajeczkę

machorkowe te ziółko

bo legalne jest przecie                  

niech poleci z ust kółko

                                   

Zaciągam haust spokoju

jest lekarstwem na stres

teraz w moim pokoju

siwo od niego jest

                                                             

Przymrużam ciężkie powieki  

żar czerwony się tli

widzę w nim szare chwile

na policzku mam łzy

                                                             

W samochodzie zapalisz

zasmrodzona maszynka

nie pomoże ze sklepu

zapachowa choinka  

                                       

 Więc balkon mym królestwem

miejsce mam tu siedzące

nie przeszkadza że pada

albo grzeje słońce  

                                                   

Tron na czterech nogach

obicie się zderło 

a  znakiem tej władzy

jest dymiące berło

 

O paleniu mógłbym

napisać tysiąc słów      

ale po co kiedy robię

zwyczajowe puf

                               

Nie jednemu nałóg

zabrał wziął na raty

zdrowie czy to mędrzec czy głupi

biedny czy bogaty

                                     

Tak niełatwo

z paleniem mi tym                      

kiedy w życiu zostaje

garść popiołu i dym

   

Wymyślam nowe puenta

po balkonie się snuje

wiecie od tego palenia to

chu-owo się czuję

 

 

Czytaj wiersz
  958 odsłon