Piszę wiersze. Moim marzeniem jest wydać swój własny tomik.

zrywanym kwiatu

upalne lata słońcem sypkim promieni
wrzosowiskom i drzewom kamieniom śpiewi
przez twaróg łąk i wzgórz pagórem
odkrytym polem i leśnym piórem
przebiega się w słonku do wód krainę
przetwarza fiołka na prawdziwą koniunkturę
przefiltrowany raj słońcu się daj
oddaj się w me dłonie, które płonie i czyste
 
polnego niesie się letni cień wolnego się
 
i błogo spoczywa sercu napełnij z wina
i częstuj się mój kochany
bo bardzo żywa znanym
 
Dawid "Dejf" Motyka
Czytaj wiersz
  4 odsłon
  0 komentarze
4 odsłon
0 komentarze

tworząc życie

nim niszczycie
 
zapomina się wielu ludzi, są skrycie
są obłudni, za bardzo obelgi tną
wytrwale mną Dawidem
tak im łatwiej
zwalić winę
 
szukając szczęścia na dnie morza
docierając do szczytów zboża
łaknąc nieba
próbując siebie u ciebie
 
Dawid
Czytaj wiersz
  4 odsłon
  0 komentarze
4 odsłon
0 komentarze

przecierana ozdoba

Moją poezją mógłbym nagrać,
zakryte wrota, otwarte drzwi,
moim marzeniom możliwie śpiewa,
słodko za ścianą oh miło mi,
 
Serduszkiem pukać do tamtym taniec
ochoczą nutką w okrzyku dni
lekko za umieć, słonecznym zdaniem
tak witaj wiosno, okiennic pij
 
laj duli laj
Lileczko Ma:
kocham Cię Moja
już widzę Twa
 
twa róża nowa, słodko się wzbija
oczkiem zaśmiała bukietom Mi:
bucikiem swoim Lileczka Kocha:
Taka to Miłość co wiankiem tli:
 
Dawid
Czytaj wiersz
  7 odsłon
  0 komentarze
7 odsłon
0 komentarze

Dejf bez pieniędzy i: kona - nie nie - wpierw płać !!

kury !! bury !!! wioska.

Ikona Boska

co wyście mi narobili,
nawet głos mój mi zmienili,
nawet siłę oddechu, i bez brechu,
zmienili czoło i uszy, i bez pośpiechu
w brzuchu pociągiem pędzili, gdy w wędkach słodzili

w oczach liść otwarcie napluwa,
wrzątkiem zalewa aż pępek z soczewek za zguba
w tych cholewiakach gumiastych - butach za ciasnych
żądło mi w jelito wstawili zażarcie, śruba - dotrwajcie
co pomodliła się za wioski śpiewaka - za bardzo miło - choć do strażaka

już ledwo w Kłótnie, widzę i mają
czują, że noszą, się tobie znają
coś mi tu dziwnie zabrało,
chyba piorunem sponiewierało

i czuję Cię Całą za Boga
czemu w sielanki w zza grobach
i ciało już padło na trupach,
ma głowa umarła w zza słupach
za mego strupa (lepiej mu) - zamiast niszczonemu Mojemu Mi:

nie widzę już nic poza brumami z mórz
szumami w uszach i w głowie co hasiu ból - o mami, bo Boże zboże
w tych drutach kolczastych w kajutach o nutach:
i cieplej już nie pomaga, o drutach
nawet miłości się nie wydaje, zabawa - niech daje - a nie udaje

- nic już nie jest jak dawniej,
rozebrano mnie monstrualnie, za zgrabnie,
na 6 milionów części, jak to z zdziczałej parówy bo pięści,
zdziczałka działeczka na działce w wywrotach
niech pędzi wół bury
bo ksiądz był ponury

nie warto już słuchać u Trampa
trzeba założyć Barbury
I: moja zrzutka jest już kpiąca
i bez upadku woła,
z mego pierwszego zgonu (2016 r.)
nie alkoholowego
byle nie jego!

nic nie zebrałem - jedynie kpina brzęcząca, za kłótnie, bo kpiąca

- nie wspomnij nic o Mamie,
co liczył na mnie a byli - bez pychy i umowy
ci, którzy nie chcieli, a obrazili ze zmowy
musiałem opuszczać pytaniem, za brata
czy nie wypadnie tak wołać, się o kata

i: II miejsce dostali, pierwszego nie chcą: bo się bali, -

I: wracam powoli do życia, pędzel zaschnięty
takiego, bez ukrycia
bliżej i słodziej
czym wyżej, tym młodziej:
pędź moja stodoła - złocie pajacyków

I: liczę na Wasze poparcie, woleli wsparcie - niech strąca kota - zza półek, bom zbliża:
poparciem nie trzeba, wystarczy dać w nieba, co taca kpiąca od spadającego chleba:
Moje wnętrze było wam otwarciem wszem dokoła:
a to śmierć przecie Moja, nie słuszna, za zgrzewa zwarciem goła:

niech klei ten co wiązał w dach:
lecz moją głowę i ciało zostaw spokoju, co sobie brodę do macha, - do kłodu. Ubiera (krzyż).
- bym żył na co zasługiwał, a moja żona była nim błysł
tym co zostawiła, a głucha była,
i potem Dawid podziękował
z powrotem sfolgował

Me życie bije otwarciej od nowa | tak to kolejna pomoc wy dmym
pieniędzy nadal mina

Lili: & Dejf Kocha: <3 wiocha <3 kokocha starucha

a w ciemni przylepa Zawierucha, zawirusowanego serducha
od złego zrozumiania, świat się nie zmienia w niania
a krzywd nie ubywa - wandali przybywa

przecież jesteście matoły, uważacie się za stodoły,
wyście przecież mnie zepsuli, nim się odkujecie!!

Dawid "Dejf" Motyka

wpłacaj.
Czytaj wiersz
  12 odsłon
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Dawid Dejf Motyka
https://zrzutka.pl/k8v4ef
czwartek, 22 lipiec 2021 15:54
12 odsłon
1 komentarze

księżycowe branie

Orchidee szlakami morskimi zbudowani
zapalczywie przesiąkły swe wszystkie skruszone wołania
od pastucha postury pokory, zaduchy i kury
kary poniewierania
 
we wszem wrzosowiska przecierom
i moje mogiły mogły sprostać w ręce swoje nagrania
w zeszycie umywać pomsty pogrywać, - zapisywać co nie chcę
czule powietrze
 
i Brzezinami życie ciche chichrocze
te lenie, proce
stara wywłoka włochata moknina
i zielenina parzysta pajęczyna
 
i nici się już wplótł do schoweczka
sztorm miotełką zza młotka wcina
w lipcowym kalendarzu
Czorsztyńska zmiotka Akacyja
 
włóczykija pogania Jarmoszka
stopień tragarza żadna zza płotka ptak
pchlim targu dostatkiem udaje
ta co kotletów uwija że daje
 
odcedził się wolno za tydzień Kajfasza
Natasza, stado Judasza
kokoszka zza błotka stułami
pani kija, miodzio pijar ów
 
Dawid "Dejf" Motyka
Czytaj wiersz
  20 odsłon
  0 komentarze
20 odsłon
0 komentarze