lata 2004 - 2020

Minęło już 16 lat
a ja przebiegłam drogi szmat.
Na pewno wielu z was tam nie zostało.
to co było niegdyś, w daleki nieznany
świat powędrowało.
A ci co jeszcze siedzą w starych pieleszach
myślą o przetrwaniu, o swoich domowych uciechach,
jakie jeszcze w nich siedzą, tkwią.
Nowa wiara jaka jest ma swoje zasady, a te stare
wsadziła do szuflady.
Może za jakieś tam tysiącleci, jakiś listek figowy im podleci
i tak jak poszukiwacze skarbów, będą te dawne teorie wydobywać
z dna czeluści i tworzyć ze starych nowe treści.
Nadawać im wiarę prawdy oczywistej, nie legend do swojej opowieści.
Bo taki jest los każdej istoty, jest wiek srebrny, to znowu złoty
i tak się dzieje odkąd się kula ziemska kręci, tak należy,
to wpisać do ludzkiej pamięci, bo wtedy tylko grudka ziemi
nie będzie, a rzeźbą natury podziwianą wszędzie.
A może się komuś przyśni ten bajkowy świat, kiedy wszyscy razem
tę pieśń śpiewali tak:
Hej, użyjmy dziś żywota. Wszak żyjem tylko raz
Niechaj ta czara złota. Nie próżno wabi nas.
Hejże do niej wesoło. Chwytaj i do dna chyl
Niechaj obiega w koło. Zwiastunkę słodkich chwil !
Po co tu obce mowy.? Polski pijemy miód.
Lepszy śpiew narodowy. I lepszy bratni lud.

Czytaj wiersz
  9 odsłon
  0 komentarze
9 odsłon
0 komentarze

Czerwiec

Deszcz pada i pada wiosenny
słońca nie widać wcale.
A on sobie leje, leje uderza w ramy okienne
a strugi deszcze padają na balkon i trawę
Wczoraj słoneczko świeciło, dzisiaj ponura aura.
Tak sobie myślę, co ja będę robiła do wieczora,
czy zacząć czytać nową powieść, czy iść na spacer.
Na razie siedzę przy stole i układam w głowie różne wzory
maluję na papierze, farbami obrazy, jakie widzę
przed swymi oczami.
Ptaki siedzą w swych budkach
i nie myślą o śpiewaniu, na pewno dzieci ich płaczą
i nie myślą o fruwaniu.
Ze swojej kryjówki boją się wychodzić
bo mogłyby swe piórka zamoczyć.
Wychylają swe małe główki, aby matkę swą zobaczyć.
A na trawie siedzi pies burek i kot marmurek,
tylko po cichu mruczy i czeka, przyjdźcie moje
kochane ptaszki, ja tylko popatrzę na was z daleka.?
O nie ty głupi stary kocurze, ja wiem coś ty za jeden !
znam twoje sztuczki i zamiary, już nie raz pokazałeś
swoje miłe puszyste futerko i swoje ostre pazury.
Zjadłeś nie jedną małą ptaszynę i moją niemal
całą rodzinę. Ja wiem, co ty znaczysz, bo tylko jedna
zostałam, byłabym życie postradała, gdybym
nie wzięła nogi za pas i szybko uciekała.
Kąskiem wspaniałym byłabym dla ciebie, zamiast fruwać
i cieszyć się życiem, byłabym śniadaniem dla ciebie.
A pies siedzi przy swej budzie i deszcz mu kapie z sierści,
co chwilę psika, bo w nosie go wierci,
na pewno ma katarek, bo zimny jest ranek.
Gdybym się jego szczekania nie bała, tobym mu katarek
swym specjalnym piórkiem powycierała.
Czy mnie ktoś pomoże, jak zamoczę piórka ?
A co to siedzi na drzewie, czy to kuna, czy wiewiórka?
Chyba wiewiórka, taka dumna , uszka do góry stawia,
kitką rudą kręci, goni po gałęziach, wierci się, zamiata
trasę do swego mieszkania, pewno czeka na swego sąsiada,
co siedzi na innej gałęzi i co chwilę gada, gada, gada..
Trzeba mieć sokoli wzrok, gdy siedzi się wysoko,
bo w każdej chwili może wypatrzeć ktoś , coś
i zawiesić swe oko, strzelić nim z taką wprawą,
że zamiast fruwać wysoko, znajdziesz się tak nisko
gdzie siedzi i czeka stare kocisko..

Czytaj wiersz
  40 odsłon
  0 komentarze
40 odsłon
0 komentarze

Tak to było

Ile człowiek energii stracił, bo nie umiał siebie w takim świetle zobaczyć w jakim powinien.
Więc kto był temu winien ? No oczywiście ja. Nie umiałam odmawiać tylko się podkładać,
pomagać. Mówiłam tak, chociaż serce mówiło nie. Tłumaczyłam się też.
Nie rozumiałam zawoalowanej krytyki i tych przytyków podobnych do patyków, które mnie dotyczyły,
chociaż były miłe, jak te kolce na burach taternika, Ja ich nie widziałam, że mnie to dotyka.
A najgorsze z tego wszystkiego była zgoda, bo ona dawała innym oręż do ręki, chociaż dla mnie,
to były udręki. Nie próbowałam demaskować, nieuczciwej pochwały, chociaż były do chały.
Z opinią się zgadzałam, lecz ich nie wypowiadałam
Zawsze uległa i do pracy skora, w taki oto sposób wypracowałam sobie wzór - potwora,
że nawet w chwili ważnej niezwykle, byłabym poślizgnęła się na gładkim szkle lub mydle.
Lecz mnie, to też wiele nauczyło, bo wcale nie muszę być dla innych miłą dziewczyną.
Odmawiaj grzecznie, ale stanowczo, bo masz być w zgodzie z sobą, a nie z linią prostą.
Granicę swoich możliwości znasz, powiedz otwarcie, nie zgadzam się, z czym się pchasz.
Nie tłumacz się wcale, bo nie jesteś wokalem. Nie wstydź się też, nie będziesz najeżona
jak ten jeż, bo jesteś człowiekiem i bądź zawsze w zgodzie ze swoim wiekiem.
A energia utracona sama przyjdzie, bo czeka cierpliwie na Ciebie.
SAM SOBIE CZŁOWIEK WINIEN, GDY WIARĘ MA WIELKĄ ROZCZAROWANY ZOSTAŁ,
BO ZOSTAŁO MU TYLKO SZKIEŁKO.
A TERAZ JAK SIEBIE WIDZISZ ? CZY TO BYŁA TWOJA WOLA, CZY NIEWOLA ?
I LATA PRZELECIAŁY I TY BIAŁYM GOŁĘBIEM ZOSTAŁAŚ....
NO I CO TERAZ ? ANO NIC . WSPOMNIENIE ZOSTAŁO, NO WIĘC SOBIE
SAMA SPOKOJNIE SIEDŹ I SIĘ SMIEJ.

Czytaj wiersz
  52 odsłon
  0 komentarze
52 odsłon
0 komentarze

Deszcz

Takie czasy nastały
stoję i czekam patrzę
co się dalej będzie działo.

Deszcz rosi na dworze
może się położę i usnę,
ale coś mnie dzisiaj
do czytania ciągnie.
Przede mną powieść leży
przydałoby się ją przeczytać jak należy
a nie przeskakiwać szybko z jednego wyrazu
na drugi.

Z rynny leją się deszczu strugi
Słyszę do drzwi pukanie,
czy ktoś chce wejść do mego mieszkania ?
Ale kto o tej porze mógłby odwiedzić mnie
jakaś obca osoba, koło bramki stoi.
Nie otworzę, po prostu się boję.
Ech, to tylko chyba listonosz, ale w taki dzień.
Coś do skrzynki włożył. Trzeba iść zobaczyć,
może miłą wiadomość przyniósł mi ten deszcz
dobry deszcz, wiosenny deszcz.
Oj nawet w tej chwili słonko zaświeciło
i zrobiło się tak przyjemnie i bardzo miło.
Słonko to radość jest wielka, zwłaszcza,
gdy w domu siedzi sama babuleńka.

Czytaj wiersz
  46 odsłon
  0 komentarze
46 odsłon
0 komentarze

Nie ma czego

Nie ma czego żałować
rozgłosu, którego nie było
odznaczeń z pod lady,
które rozdawał ten blady.
A może tej czekolady, pomadek " Mersi"
Lepiej jak mi się dobry film przyśni
uroczystości nagrywania, tych prób,
trąbienia w róg.

Do czego wracać, do tych wymarzonych warunków,
do grupy wykonawców, nałogowców trunków
do tych szczytów, zaszczytów, rebusowej składanki, malowanki.
Programów charakterystycznych i tego składu, bez składu.
Do tych możliwości ułożonej z elementów bez wykrętów,

społeczności zastępów i występów, zaskakujących scen wyników.
Tych bryków, fachowej oceny i wyceny bez ceny.
Tego co lepsze i gorsze, aby było nasze bezstronne czyli fair.
Dla mnie będzie to szczególny dzień, gdy odłożę te wartości w kąt
i odejdę stamtąd.

Wolę patrzeć na skalne kaskady, na spływające z nich spienione wody
ich urokiem się delektować i dawnych dni nie żałować.
NIE żałować wcale, co to są te morale i te bale.......
Nie ma czego , nie ma czego, odeszły do świata innego.
Rozsypały się jak ten na pustyni piach i porwał je wiatr.!!!
A co na to serce ?????

Czytaj wiersz
  46 odsłon
  0 komentarze
46 odsłon
0 komentarze