Melomani

Wzięliśmy sobie pół litra i colę
Poszli z sąsiadem posłuchać słowika
Siedliśmy cicho przy jego stodole
Czekamy, zaraz zacznie się muzyka

Nad nami księżyc, dołem pachnie zielę
A my tu trwamy w leniwym bezruchu
Czekając grzecznie na słowicze trele
Na wielki koncert. No to po maluchu.

W odległym stawie już rechoczą żaby
Nasz kumpel Staszek znów klęczy przed łóżkiem
I klepie pacierz pod dyktando baby,
A u nas spokój. To na drugą nóżkę.

Krowa zaryczy, albo pies zaszczeka
Tak jakoś z cicha jakby w sen zapadał
Już przy obejściach nie widać człowieka
No twoje zdrowie… co ci będę gadał.

Siedzimy dalej z nabożnym skupieniem
W oddali słychać tylko głos kukułki
E! Słowik!! Śpiewaj, bo rzucę kamieniem.
Zagryź se Jasiu tym kawałkiem bułki

I gdyśmy wpadli w taką rozkosz rzewną
Coś zapiszczało za starym modrzewiem
On - ”Słowik śpiewa”. Ja – „Ale na pewno,
tak słowik śpiewa”. On - ”Cholera, nie wiem.”
Czytaj wiersz
  557 odsłon
  0 komentarze
557 odsłon
0 komentarze

Nowe

Nowe szło ławą przez Wojciecha pole
i gdy minęło stare kartoflisko,
to Wojciech splunął i rzekł. „Ja p…….ę.
Trza się szykować. Nowe jest już blisko”.

Koszulę wyprał, zmienił kalesony,
gębę ogolił i przyczesał włosy.
Wyszedł na ganek spojrzeć z której strony
nowe się zechce zająć jego losem.

W marzeniach widział nowy dom, samochód,
nową oborę i ciągnik pod szopą.
I numer konta, na nim spory dochód.
Będzie z czym teraz gonić za Europą.

I taka radość na Wojciecha padła,
że nowe przyjdzie i skończą się smutki.
Usiadł za stołem, zabrał się do jadła.
Mięsa nakroił i napił się wódki.
 
I gdy tak czekał zachwycony sobą,
na szczęście co się wkrótce będzie działo.
Nowe jak zwykle szybko przeszło obok
i do wsi kurde, nawet nie zajrzało.
Czytaj wiersz
  654 odsłon
  0 komentarze
654 odsłon
0 komentarze

Prowincjonalna ulica

Nie przychodź miła na moją ulicę.
Dawno jej nie ma , chociaż stoją domy.
Sam nie poznaję naszej kamienicy
i nawet zapach wywietrzał znajomy.

Odeszli ludzie, co w tym miejscu dziwnym
skrywali życia swego tajemnice.
Tylko ja jeszcze (ostatni naiwny),
zniszczone kostki w starym bruku liczę.

Pamiętam tamtą cukiernię pod szóstym
w której najlepsze lody sprzedawali.
Dziś czernią straszy kwadrat okna pusty.
Nie czuć zapachu świeżutkich rogali.
 
W ciemnych, zamkniętych głucho oficynach
nie ma już krawca i piekarza Bronka.
Nie dzwoni tramwaj na wytartych szynach,
tylko w oddali świeci się „Biedronka”

Z dziurawych rynien ciurkiem woda leci
i spływa z szumem po krzywym chodniku
jak dawniej, gdyśmy jako małe dzieci
biegali w deszczu, wśród śmiechów i krzyku.

Jest jeszcze jeden znak, że przyszło nowe
co dziwnie nie gra z tutejszym układem.
Na brudnym murze, jeśli wzniesiesz głowę
zobaczysz banner z hasłem „Damy radę”.
Czytaj wiersz
  947 odsłon
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Gość — Masław
Wpływ inspiracji skłonił mnie tym razem nie do pisania, ale do powtórnego przeczytania dobrze zapamiętanego wiersza. Przeczytałem ... przeczytaj więcej
poniedziałek, 08 sierpień 2016 21:48
947 odsłon
1 komentarze

Świnia i prosię

Przyganiała raz świnia swojemu prosięciu,
Że jest głupie, nie może zliczyć do dziesięciu
Że bardzo ociężałe i że w tłuszcz obrasta
I raczej się nadaje na wieś niż do miasta,
I zamiast coś studiować na jakimś U-Jocie
Woli leżeć na gnoju lub taplać się w błocie.
I że widząc jedzenie za sztućce nie chwyci
Tylko najgłośniej  siorbie przy wspólnym korycie
A prosię matkę zbyło odpowiedzią taką.
„Szynka mądra czy głupia smakuje jednako”.
Czytaj wiersz
  990 odsłon
  0 komentarze
990 odsłon
0 komentarze

Wilk i zając

W maleńkiej, leśnej knajpie dzielą wspólnie stolik,
przystrojony kuflami i nędzną zagrychą,
zając miejscowy pijak i wilk alkoholik.
W jednym i drugim drzemie dotąd leśne licho.
W kapuście mieszka zając i jego rodzina,
to znaczy młoda żona i dorodna córka.
Wilk jak to w jego guście w lesie się zatrzymał.
Wynajmuje pokoik u babci Kapturka.
Dwaj odwieczni wrogowie dziś w niezwykłej zgodzie,
siedząc przy jednym stole piją bez umiaru.
Pokazują, że cuda bywają w przyrodzie,
gdy się tylko przekroczy próg jakiegoś baru.
Jeden czort ich do zguby jednakowo kusi,
choć zając zwykły prostak, nierób i chamisko.
Zając pije bo lubi, wilk pije bo musi,
choć skończył wyższe studia i ma stanowisko.
I tu przed czytelnikiem postawię pytanie,
na które jeśli zechce odpowiedź mi poda.
Warto walczyć o wolność, równość, poważanie?
Wystarczy dać pół litra, a nastanie zgoda.
Czytaj wiersz
  916 odsłon
  0 komentarze
916 odsłon
0 komentarze