Żaba

Żarła żarłoczna żaba rzepaku żółte kwiecie.
Nad nią świeciło słonko normalnie, tak jak w lecie,
a dookoła ptaszki, muszki i małe żuczki
w powietrzu wyczyniały niesamowite sztuczki.

Na pobliskim podwórku dzieci obsiadły trzepak,
a żaba nic. Spokojnie żuje ten żółty rzepak
i nie może się pozbyć przedziwnego uczucia,
że jeszcze jej tak wiele pozostało do zżucia.

Rzeka już jej nie kusi, ani na rzece rzęsa
ona czuje, że musi i je za kęsem kęsa.
Przyszedł stary żółw rzeczny z wizytą przyjacielską
i spytał „Po cholerę żujesz to żółte zielsko.

Czy nie możesz na żyto przerzucić się niebogo?
Żniwa już rozpoczęto i żyto masz niedrogo”.
Z Zabrza leciała żołna i wrzeszczy „Ej, ty żabo!
Nie żryj tego żółtego, bo ci się zrobi słabo.

Widziałam kiedyś taki wypadek w Żegiestowie
jak po tym żółtym zielsku życie zamarło w krowie”.
Przyszedł królewicz młody co właśnie szukał baby,
i jak to w bajkach piszą, całował wszystkie żaby,

spojrzał, i chciał ją cmoknąć w usta z wielkiej radości,
lecz na widok żółtego jedynie dostał mdłości.
I przyjechał z Żabieńca traktorem znany aktor.
Delikatnie wziął żabę, posadził na swój traktor,

i zawiózł ją do Łodzi. Tam w swojej kawalerce
przysiągł miłość dozgonną i oddał jej swe serce.
Bo dla niego jednego było zupełnie pewne,
że i bez całowania zamieni się w królewnę.

Mówią o tym w Żabieńcu i każdy na to liczy,
więc umieścili żabę w herbie swojej dzielnicy.
Czytaj wiersz
  825 odsłon
  0 komentarze
825 odsłon
0 komentarze

Do Justyny

Mimo najszczerszych chęci droga pani Justyno,
mimo starań tak wielu i wysiłków nie lada.
Nie mogę pani kochać, i daj spokój dziewczyno.
To co w nas jeszcze żyje na nic się już nie nada.

Nie zbudujemy z tego życia wśród pelargonii.
Nie ulepimy z tego gniazdka pełnego puchu.
Choć każde z nas za szczęściem uparcie jeszcze goni,
w gruncie rzeczy to trwamy w jakimś dziwnym bezruchu.

Niech się pani za siebie nie ogląda kochana.
Tam tylko mgła się snuje pośród konturów wspomnień.
Przed panią całe życie i nie jedna wygrana,
i niech pani nie płacze, a uśmiechnie się do mnie.

Panią młodość uskrzydla i nad ziemią unosi
z każdą chwilą dodając i odwagi i werwy.
Ja ze swoją starością nie chcę się tu obnosić,
biorąc swoje tabletki, pijąc ziółka na nerwy.

Pani mówi, że kocha każde słowo w mych wierszach.
To ta dziwna przypadłość właściwa dla kobiety.
W wierszach mych będzie pani ta jedyna, ta pierwsza.
Lecz po co pani miłość do starego poety.
Czytaj wiersz
  641 odsłon
  0 komentarze
641 odsłon
0 komentarze

Koledzy

Pamiętam całą sprawę jak żywo.
Siedzimy w barze, pijemy piwo.
Nagle zza stołu podniósł się Zdzich.
 „Jutro panowie jadę do Tych”.
Więc mu rzuciłem „To jakaś ściema.
Ty do tych jedziesz, a ich tam nie ma.
Jeszcze niedawno widziałem ich,
chyba, że do tych jedziesz, nie tych
co miesiąc temu jeszcze tam byli,
ale się potem wyprowadzili”.
Tu wtrącił Janek. „Popatrzcie sami,
lepiej mu będzie z nimi niż z nami.
A nic nie mówił, że poznał ich.
Nas już nie lubi. Jedzie do tych.
Spod stołu nam się Stasiu wyłonił
i krzyknął głośno. „Kto to są oni.
Dawać psubratów, dawać tu ich,
bo nienawidzę i tych i tych.
A Zdzich z wrażenia otworzył oczy.
O co ta wojna się tutaj toczy.
Wszak oni wiedzą, że lubię ich,
lecz jutro rano muszę do Tych.
I tu odezwał się barman stary.
„Drodzy panowie, skończcie te swary.
A ty najlepiej powiedz im Zdzichu,
że jutro rano jedziesz do Tychów.
Czytaj wiersz
  956 odsłon
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Masław
W kwestii spornej owych tych, to "malucha" miałem z Tych. Gdyby jednak był on z Tychów, pewnie "-ów", miał w tłumiku.... przeczytaj więcej
poniedziałek, 06 lipiec 2015 21:30
956 odsłon
1 komentarze

Odkrycie

Nicnierobienie ma blaski i cienie.
Można tak spędzać wiosny i jesienie,
upalne lata oraz śnieżne zimy.
Dlatego chętnie tak nic nie robimy.
Ale ten bezruch, powolność ślimacza
dla nas panowie jedynie oznacza,
że my się w sobie prężymy do skoku.
A kiedy skok ten?
Może w przyszłym roku.
Czytaj wiersz
  638 odsłon
  0 komentarze
638 odsłon
0 komentarze

Bajki

W małym , ciemnym schowku pod schodami
siedzą bajki zamknięte na haczyk.
Ciemną nocą widują się z nami,
za dnia jeszcze nikt ich nie zobaczył.

Bajki lubią tę szarą godzinę
gdy po cichu zasypiają cienie,
wtedy w każdą, najmniejszą szczelinę
wpełza jakieś bajkowe stworzenie.

Złota rybka wskakuje do wanny,
aby spełnić twoje trzy życzenia.
Z wielkiej szafy wychodzą marzanny,
by ci zimę na wiosnę zamieniać.

Krasnoludki, którym było dobrze
wraz ze Śnieżką mieszkać pod tapczanem,
teraz bawią się na twojej kołdrze.
Chyba skończą zabawę nad ranem.
 
Kaj i Gerda siedzą na komodzie,
a Królowa Śniegu śpi w lodówce.
Wilk i zając w miłości i zgodzie
dyskutują przy kapusty główce.

Smok Wawelski chrapie na fotelu,
już zapomniał ogień puszczać nosem,
a królewna po swoim weselu
czyści suknię wyplamioną sosem.

Ołowiane małe żołnierzyki
wciąż czekają na hasło do boju.
Baba Jaga wbrew prawom fizyki
na swej miotle lata po pokoju.
 
Elfy, duszki oraz polne skrzaty
na kredensie śpiewają piosenki,
a z komina Mikołaj brodaty
wygrzebuje spóźnione prezenty.

I to wszystko przyśnić ci się może
jak obrazki w książce kolorowe.
Lecz nim głowę na poduszce złożysz
nie zapomnij pójść otworzyć schowek.
Czytaj wiersz
  1147 odsłon
  0 komentarze
1147 odsłon
0 komentarze