Poezje o czasie

Cichy szept liścia

Cichy szept liścia
Oznajmił mi
Iż przyszła jesień

To szelest jego szorstkości
W sposób łagodny
I twardy zarazem
 
Płatek śniegu spadł
Z otchłani nie takiej
Już bardzo niebieskiej

Mróz złapał je wszystkie
I ułożył spokojnie do snu
Który nie jest wieczny

Promień zielonego światła
Na tym morzu bieli
Woła ciepło

Mokro i sucho jest
Kiedy tańcują
Rozszalałe żywioły

Wśród gorąca
Słychać tysiące skrzypiec
Zwiastunów szczęścia

Rozmywa się powietrze
Aby znów pozwolić listkowi
Wyszeptać cicho jesień.
  0 komentarze
0 komentarze

Skupienie

Rozstanie wcale nie musi być na zawsze
rozstają się ptaki kiedy czują zimy znaki

Liść swoją gałąź opuszcza użyźnić ziemię
w korzenie sok jego wypłynie na wiosnę
pąk się urodzi witając słońca promienie

Sam wietrzny dmuchawiec wędrowny
gdy przestrzeń z losem unosi
do krain dotąd nie znanych jest siewcą
lecz ziemie o przychylność prosi

Gdy łąka paruje o świcie do nieba
w stanie skupień wolnych
zanosi  nowe życie deszczem gdzieś ,gdzie ?
czeka po suszy garść kwiatów polnych

Odchodzisz do zmarszczek jesieni
zbierasz swoje wspomnienia
układając w serca szafie
ale dla duszy nic się nie zmienia

Pojemność mierzona stanem
Twojego
Boskiego skupienia

  0 komentarze
0 komentarze

Marzyć

Płynę przed siebie w drgawkach niemocy
z trwogą jutrzejszej bury codziennej
nie zasnę znowu dzisiejszej nocy
patrzę w pasjansa karty niezmienne 

Liczę barany z obłoków wełna
jasność księżyca ściemniają one
w szklance herbata w połowie pełna
wpadają słodząc lecz ja nie słodzę

Liście jesieni zagrabił wiatr
Listy pożółkłe wysyłam gdzie mieszka
szczęście stąd drogi szmat
a  może nie a może nie

Dlaczego nie dla czego tam
od jutra miłości szukam
na wyciągnięcie ręki ją mam
w szybę do księżyca pukam

W ciemności nie ja jedyny
z ciemności można wysmażyć
przecudne Boskie krainy
wystarczy zamknąć  oczy i
        marzyć.

  0 komentarze
0 komentarze

Przyszłość

Tworzyć swoją przyszłość - czy nam Bóg pozwala ?
Czy też tę możliwość od nas On oddala ?
Kowal swego szczęścia, który wierzy w siebie,
Nie zważając na to, że jest Stwórca w Niebie,
Może bez bojaźni zawołać z patosem,
że on sam potrafi rządzić własnym losem.
Ile w tym jest prawdy - tworzyć - znaczy wiedzieć ?
To, co będzie z nami - któż by mógł powiedzieć ?
Czy to w zupełności Bóg kieruje nami,
Czy też w jakimś stopniu my działamy sami ?
Tworzyć swoją przyszłość - czy nam Bóg pozwala ?
Czy też tę możliwość od nas On oddala ?
Kowal swego szczęścia, który wierzy w siebie,
Nie zważając na to, że jest Stwórca w Niebie,
Może bez bojaźni zawołać z patosem,
że on sam potrafi rządzić własnym losem.
Ile w tym jest prawdy - tworzyć - znaczy wiedzieć ?
To, co będzie z nami - któż by mógł powiedzieć ?
Czy to w zupełności Bóg kieruje nami,
Czy też w jakimś stopniu my działamy sami ?
  0 komentarze
0 komentarze

Zaduma

Zadumana stoję nad grobem rodziców,
Pełno kwiatów leży na płycie,
i palą się znicze.
Jak to dawno było, ile dni, nocy
lat przeminęło, jak się wspólnie przeżyło.
Ile razy zegar wybijał swe tony,
aż stanął  zniecierpliwiony.
Trudno jest zliczyć, bo to niemożliwe.
Czy umysł mi stanął ?
Czy mam pustkę w głowie.
Patrzę i stoję....
Pochylone postacie zapalają znicze
cicho szepczą...................
Ten dzień - ŚWIĘTEM  DLA  ZMARŁYCH  JEST.
Błądzą moje myśli, to tam jestem, to tu.
Chodzę między rzędami i zapalam znicze.
Me serce pamięta tych co śpią i zadrży.
Lecz Ci, co tu leżą, spokojni już są,
Bo ich domu nie zakłóci nikt,
nawet wróg.
  0 komentarze
0 komentarze