Poezje o życiu

Konać?

Zanurzam dłonie w nurcie wody
przysuwam do ust łyk dla ochłody
przemywam oczy skrapiam swą głowę
ciało dzielone na pół na połowę
przez czas który wciąż  biegnie dogoni
noga na brzegu druga do toni
nieznanej wiary w siebie samego
życia wbrew wszystkim nie wiem dla czego
chcę w te odmęty zanurzyć całą
duszę wymoczyć niedoskonałą
prawda ma jedna w sercu jest ona
w źródle miłości uczyć pływać się wolę niż
na ciepłej plaży zakłamania powoli konać

  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Gość — Aleksandra Kopeć
Bardzo wzruszający wiersz.. na pewno do niego wrócę.
środa, 22 październik 2014 14:10
1 komentarze

Trochę przykro

Zabolało tak zwyczajnie,
to niewielkie jest zmartwienie.
Nie mogłem tylko długo zasnąć,
trudno przełknąć pomówienie.

Powtórzone w dobrej wierze;
"to tak na pewno było",
niesie smutek, przygnębienie,
jednak z czasem - zapomnienie.

*     *     *

Sensacyjne informacje, także pomówienia,
mają stałych swych odbiorców
i trafiają na medialne zamówienia.
Wielokrotnie powtórzone -
trudniej idą w zapomnienie.
  2 komentarze
Najnowsze Komentarze
Szymon Zawistowski
Masławie skąd takie myśli Ty doradzający innym w końcu jesteś na tym portalu jako pierwszy.Niechaj cierpienie odejdzie a smutek od... przeczytaj więcej
czwartek, 05 czerwiec 2014 21:25
Masław
Cześć Szymon. Spokojnie. Czasami nadmierny przypływ wrażliwości powoduje więcej przemyśleń. Także z troski o innych. Pozdrawiam... przeczytaj więcej
czwartek, 05 czerwiec 2014 22:10
2 komentarze

Więc jestem

Żółw szybszy od ślimaka
Za to od żółwia słoń
Osioł na czterech drepce 
pięknie galopuje koń
 
Wilk osacza swą zdobycz 
w stadzie siła się skrzy
łapy zmęczone pościgiem
najsłabszy odpada z gry
 
Ptaki szybowce pod chmurne 
wiatr wysmukla ich lot
pikują pędzące strzały 
najszybszy jednak jest kot
 
Wycętkowany docent łowów 
w strategii liczy się start 
chwyta zdziwioną swą zdobycz
nasz salonowy gepard
 
Natura zdarzeń bałagan
prędkości wiatrów i burz 
najpotężniejszy huragan 
rozprasza fale jej mórz 
 
Fizyce poza krąg ziemi 
wyjść w obliczeniach dość łatwo
najszybsze znane w przestrzeni
pędzące drogą swą światło
 
Lecz to nie koniec prędkości
widzę spadający liść
według duchowej teorii
od światła szybsza jest myśl
 
Historię zaczynał ślimak
który nogami nie tupie 
nie pędzi tempem szalonym
gdy źle to znika w skorupie
 
Myśl jest szybsza od światła
myśl co życiowym znakiem
myśl że droga nie łatwa
myślę więc (że) jestem
  ślimakiem.
  2 komentarze
Najnowsze Komentarze
Kamil
Wiesz co ci powiem. Najlepszy twój wiersz, z tych które miałem okazję poznać. Gratuluję.
wtorek, 29 kwiecień 2014 18:53
marmur
Pozdrawiam Kamilu . Dziękuję za miłe słowa ale jak wiersz nie mamy trochę wpływu na to co piszemy , to samo płynie . Cieszę się że... przeczytaj więcej
środa, 30 kwiecień 2014 20:07
2 komentarze

Osioł

Na osła pan zapakował bagaż
osioł mały przykurczony no
nic takiego tragarz

Przejechał kraj  wzdłuż i wszerz 
zwiedził te świata strony gdzie
mówią w nich ty o rzesz
ośle pier...lony

Krok za krokiem mijał świat
krok za krokiem płynął czas
przybywało szarych lat
płomień w oku wolno gasł

Co narzekać kiedy gnie
ciężar losu paki skrzynie
a i osioł co tam wie
o francuskim drogim winie

Koń zarżał rozbawiony
niech zostanie między nami
jak nazywa się osioł na emeryturze?
        salami

Ładne imię salami jest
jak Salomon czy coś tak
pan mój to ma szczery gest
poszanuje kiedy roboty brak

Przelatywał właśnie bąk
osioł ogonem machnął
bąk usiadł na pąk
ale zanim w tyłek go trachnoł

Podskoczył z rykiem impetu
torby skrzynie i paki
spadły z ciemiężonego grzbietu

Pędząc w tępym galopie
w kierunku dotąd nieznanym 
lekkość poczuł po kopie od losu
bąka żądłem pisanym

Stanął jęzor zawisł do
ziemi samej ból w kolanie
kto mi powie teraz co
ja tu robię na polanie

Zachłyśnięty zielenią bycia
w stanie błogości jego
wolność od ciężaru życia
    to niebo

  0 komentarze
0 komentarze

Kto pirwszy ten lepszy ?

Co z tego że kradł
co z tego że pił
w karty przegrał wszystko co miał
co z tego że jak chciał tak żył

Perspektywa rynsztoka
nie jest widokiem na świat
z za krat wolność jest wspomnieniem
nawet kiedy w mordę dostał brat

Co z tego że pogańskie rytuały odprawiał
awantury norma w domu
unurzany w cwaniactwa bagnie
co do tego komu

Dzielił jak umiał
jak umiał kochał
wierny w granicach możliwości
twardziel a w milczeniu szlochał

Wie pan drań jakich mało
takiego to do gnoju
by odkupił winy
na klatce nigdy nie było spokoju

Osądzony za życia wyrokiem
zaocznym przez znajomych bliskich
przez babcię z parteru radiotelegrafistkę
wszystkowiedzącą o wszystkich

Stracił wszystko
żona odeszła dzieci
ostatnia kropla z butli
w kieszeniach same śmieci

Stanął zmęczony w bramie
bo tutaj jestem królem
królem czego ? usiadł
pod oszczanym murem

W deliryczny zapadł trans
upiorny sen i dzieło swoje
poranek rześki zerwał na nogi
wyprostował plecy dwa oddechy złapał
myśl
O Jezu ja się cienia boję

Dym ostatniej fajki łzę wycisnął z oka
wyszedł na podwórze z zaciemnionej bramy
być człowieka cieniem ?
w blasku słońca uniósł ręce na wprost okien
głos wydobył a szyby zadrżały
kto tu jest bez winy niech żuci pierwszy
               kamieniem

  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Helena
Dużo prawdy w tym wierszu ,szczerze powiedziawszy mówi o cierpieniu w sposób żartobliwy i o to się rozchodzi ,mnie on ubawił Pow... przeczytaj więcej
poniedziałek, 31 marzec 2014 21:48
1 komentarze