Poezje o życiu

Poezje o życiu

PIERWSZY KROK

Mamusia trzymała za rękę córeczkę

gdy stawiała pierwszy krok.

Widziałem radość w ich oczach

i szczęśliwy nieskazitelny uśmiech.

Sam cieszyłem się jak dziecko.

Natalko ukochana Błogosławieństwa Bożego

w rozpoczynającym się maratonie życia.

Krocz ścieżkami wiary miłości dobra nadziei.

Nie zapomnij aniołeczku

chwycić za ręce rodziców

a może i nas dziadków

kiedy będziemy stawiać

ostatni krok.

Kazimierz Surzyn

  2 komentarze
Najnowsze Komentarze
Wiesława Waliszewska
Piękny wiersz Kazimierzu pełen wielkiej miłości. To wielka radość patrzeć jak dorastają wnuki.Życzę wszystkiego dobrego i pozdrawi... przeczytaj więcej
czwartek, 03 wrzesień 2020 13:31
kazimierzsurzyn@gmail.com
Dziękuję bardzo Wiesławo, pozdrawiam serdecznie.
środa, 23 wrzesień 2020 11:34
2 komentarze

UŚMIECH NATALKI

Naturalny bo śmieją się

wraz z usteczkami także oczka.

Szczęśliwy szczery najpiękniejszy

gdyż tam są roztańczone

iskierki miłości Bożej

też kwietne ogrody świata

i rozmarzone słońce w błękicie.

Najcenniejszy prezent darowany

mamie tacie dziadkom

który nadaje sens życiu.

I rozwesela nowy dzień

jak tęcza po ulewie

a w nocy naładowany nim

spokojnie zasypiam.

Uśmiechaj się kruszynko zawsze

boskim darem serdeczności.

Kazimierz Surzyn

  2 komentarze
Najnowsze Komentarze
Wiesława Waliszewska
Niezwykle piękny wiersz Kazimierzu pełen wielkiej miłości do ukochanej wnuczki. Życzę wszystkiego dobrego i pozdrawiam serdecznie.... przeczytaj więcej
czwartek, 03 wrzesień 2020 13:37
kazimierzsurzyn@gmail.com
Dziękuję bardzo Wiesławo i pozdrawiam serdecznie.
środa, 23 wrzesień 2020 11:35
2 komentarze

Życie to jest trudna gra

Życie to jest trudna gra
która swe zasady ma
smutek ,radość oraz śmiech
w tej wędrówce znajdzie się
szczęście możesz wygrać tu
, ale także przegrać je
i królować będzie znów strach
Czy jeszcze raz uda się wylosować tą talię kart ?
Jak gram to czuje się tak jak ptak w niebie
bo dziś Asa w rękawie ma co mówi mi
jak przejść wędrówkę tą co trudna jest
do celu dojść i cieszyć metą się.
Tu rządzi król ,tam rządzi klaun
i w naszym życiu też jest tak
wybierasz ty którym chcesz być
i swoje życie w rękach masz .
Niech dobra passa nadal trwa
i aura zła odejdzie w dal
Chociaż reguły wszystkie znam ,
to cały czas nie wiem jak grać.
I chciałbym znów kolejny raz
wygrać radość bo szczęścia brak
i nadać życiu wszystkich barw
bo tylko szary kolor mam.
bo życie to jest jedna gra i ona trwa..
Życie to też aktorska gra ,
która w masce toczy się ,
tak zakrywa moją twarz że,
aktorem staję się
kim chcę zostać mogę być
Królem,klaunem i jokerem.
Karty chcę rozdawać znów ,
poczuć się jak klaun i król .
I w naszym życiu też jest tak
wybierasz ty którym chcesz być
i swoje życie w rękach masz.
I całe życie kogoś gram,
bo Życie to jest trudna gra
i rzucam kostką jeszcze raz
a życie znów nabiera barw
bo w naszym życiu to tak jest
każdy wybiera to co chcę
ale los tak przekorny jest
i znowu całkiem zmienia je.

  0 komentarze
0 komentarze

Nasz szczęśliwy czas

Kąpiemy się w morzu
otuleni dzikością fal
srebrzysto zielonkawych
z domieszką magii
gwiezdnego pyłu
i rozanieleni
delikatnością wody
Rozłożeni na piasku
patrzymy na księżyc
który kładąc złocistą
strugę światła
dopieszcza nam ciała
Pocałunki które z ust
kieruję na szyję
oraz soczyste piersi
i dalej aż do stóp
rozpalają do cna
każdy ze zmysłów
Muszelką rysuję
wielkie serce
a potem siadamy w nim
objęci siódmym niebem

Kazimierz Surzyn

  2 komentarze
Najnowsze Komentarze
Wiesława Waliszewska
Piękny wiersz Kazimierzu o wielkiej, pełnej romantyzmu miłości. Życzę zdrowia i wszelkiej pomyślności. Pozdrawiam serdecznie... przeczytaj więcej
niedziela, 16 sierpień 2020 10:34
kazimierzsurzyn@gmail.com
Dziękuję pięknie Wiesławo za miłe słowa i życzenia, pozdrawiam ciepło.
niedziela, 30 sierpień 2020 15:25
2 komentarze

Ostatni raz

Zaczęło się banalnie
po szkole pod mostem
drugi dziesiąty trzydziesty
setny raz
ciemniał świat
szkielet
twarz nie do poznania
resztkami sił
żyła przyjęła dawkę
a potem
serce przestało bić

***

Since zadrapania
cierpiące spojrzenie
język solą spieczony
niesamowicie bolą
jak ciernisty upadek
albo głowa zamknięta
w ścianie beznadziei
odeszła
dzięki temu teraz
idzie własną
a nie jego drogą

***

Pił coraz więcej
gdzie tylko się dało
aż zasnął latem
na ławce w parku
pośród płaczących wierzb
na zawsze

Kazimierz Surzyn

  0 komentarze
0 komentarze