Poezje o przyrodzie

w papierowy peleryny sześć

jeźdźca w apokalipsie, jedzie w wół źródlany

jako gołębica; wulkany

w otchłań z opuszczonych truj w pap bez uśmiechu, - rębak prządł

on wcześniej oddech zaszukał, tak; stuk puka

jego węch był w sierśćiuchach zaśmierdzianych jak świętojański Janek

dla odmiany

 

sześć nie wnieść, kamieniołom gnieść, a jedne odnieść zniosę

uczcij się za w swej władzę, a im kadzę kalendarzem - trawy w kombajny skoszę;

z opicia, po to, by być; w szpital wleźć, - to kaplica pod domem - tnij Soplico!

a pieczęć zaklei sam Bóg!

Chrystus w studzienki zmazy, z kukurydzyś naskubać mógł, trzy zakazy!!!

 

swej pisz co o postrach dodawałem, a dwóch parzy o rynnę smażę!

Twórz reanimacyjny, orientacyjnym w podarzę, a niech mnie koniec w marzy

o cel realny oczywisty w fakty zdarzeń okaże.

Wpierw instrumentalny, następny uśmiertnie cmentarny; naważy szósty; Bój!!! Bo trzęsły!!! Rój!!! i Gnój!!!

 

Dawid „Dejf” Motyka

  0 komentarze
0 komentarze

wykonał

cząstki samo widniejące instrumentalne, wystające w Izerskim raju, z westchnienia
como psute suki, irrealnie dotrute, jak sercu z barwienia
logistykę przypominające, nim wierzchołki, góry śpiące
a to jedynie, same kury, idąc kpiąco szosą błękitną laguny
dobitne cmentarną kozą, co słów mięli w dźwięki
nim onieśmieli wodą, a marchewki, jedynie zakrada
takim się rzodkiewki do serum białego solą i pieprzem wpada, z puszystego smaku; idealnie, jak czyste naczynia, tu widzi, idzie "narada", wiekuista melina
 
Dawid "Dejf" Motyka
  0 komentarze
0 komentarze

samoistnienie

gdy ciepło i milej, a Prawda w wieczności? zmierzamy powoli |
odpocznij...
całym podwieszanym w nostalgii, co z pogard spływa,
tam wlecze, do woli, śliwa ckliwa
tam mokro a wilgno za wcale, cię; w onym w zaspie, wywalę
ciągłym wróżeniem, za nigdy nie zasnę!!!
widzę ich cierniste spojrzenie, nim zasnę; zagajnikowy aj waj!
postępuj znaczniku mój wygodnie, a w mych właściwie, przegraj
twa cofka od kotka, to krach, potem wywrotka ah! lecz;
-wywłoka, bo jednym spojrzeniem; ukocham.
Leć, płyń, i odfruń Bażantem z Rykiem, z jesiennym tramwajem!
gdzie dziki śpiew, nie żałuj!
nim zmącą twą mętną wodę, nic nie podaruj| pomogę;
i tak cię, pokonam... potwierdzona prozą życia; wykona!!!
i w nic co do ukrycia! się nawet stale za znaną z; bicia
a krowa nie wierzy, nie ujrzy nawet tu zboża, pocałuj, niech uczy,
pożal.
Jest z księżyc wspaniały, lecz nie pełen w Chwały,
wyczekuj prezydenta, nim wozi się Boża, a u mnie nędza
za brzózek kilka, co nawet nie wchodzą do trawy...
do tratwy, co spływały hm... mawiały walcz!
i nic nie ma, co z picia| zero prezentów!!! nawet umycia
ciągle woła, za; skały - zbyt kocha, wyrzekały
zbyt mały??, a jemu tu nadal ta szlocha, co to się nim kocha
klucz, jest u Boga, w ubogich, nie drwij, ukochaj!
 
Dawid „Dejf” Motyka
  0 komentarze
0 komentarze

nostalgicznie śpiewa

czasem, wydaje mi się, że jestem z powietrzem na własnym ciosie
kazali mi wiecznie trwać, a inni, stale tu grać
częstowali mnie, ładnie pisali, mówili Hay, właściwie Mej,
i nic tu dodać, bo czułem się jak w swej własnej, wymarzonej Rodzinie
Czuwamy, czekamy, dostajemy i mówimy, czego nie - i chcemy,
jak za dawnych wonniejszych lat
Gdy Mama unosi się w mych wszystkich Gór i pełen ziaren, i krajobrazów, i wód, postrzegłem...
I nawet koniczyną, kaczeńcem można było śpiewać
i Lilii całować w czoło; niczym zwiewać
Od polnych przystani, nic nie rani, nic nie zgrani!!..
 
Wszystko to widzą twe własne porośla
czułe czekanie, wydaje się wiosna, a w lecie Czapli niosła
Kochać to widać jakim się jest całym, a nie błędnym w pozer traktowały?!
 
A z grubsza; w belzebuba, pociągła szerszeni ust chmura
i do gitary,
bez kary!
Tak to widzimy w Bożym, w kuszy, w trójcy
W Pełni być w Chwale, konia koncertu; ekstremum
 
Dawid "Dejf" Motyka
  0 komentarze
0 komentarze

moje liście gasną

moje liście nie śpią, gdy mój poniewierca wybrzmiewa
i w swoje skisłe spojrzenia, nie wącha, niech więc nie ma
i kimono dla białoucha
błaha to skrucha
cała srebrzysta, służebna wyła| a ta, zdobiła spłowiałe serca
to od ciebie do dna samiuśkiego pożal się pokropiła
ni mamuśki z Serca, ni czubek w kołderkach wkręca
za umiera; w gnój - chamów sponiewiera
 
Dawid "Dejf" Motyka
  0 komentarze
0 komentarze