Poezje o uczuciach

Nowy dzień

Za oknami świt biały
śpią jeszcze ludzie, koty i drzewa
słońce odprawia codzienne czary
ptak nasycony okruszkami śpiewa

dzień dobry poro zimowa
jak miło spotkać się znów porankiem
zaczęła się życia odsłona nowa
opuszczam marzeniami okryte posłanie
 
gdzieś tam daleko
na progu nocy i dnia
spotkamy się znów
ty i ja

Oskar Wizard
  0 komentarze
0 komentarze

Surowe piękno zimy

Króluje bez kwiatów, liści, zieleni...
Maluje lodowy obraz na naszych oknach.
Krajobraz w śnieżny chętnie zmieni...
Surowa, zimna, a jednak cudowna.
 
Jest końcem cyklu i nowym początkiem.
Snem przytuliła zwierzęta i drzewa.
Niech teraz śpią, marząc o wiośnie...
Zmroziła uśmiech, lecz dusza śpiewa.

Uwielbiam patrzeć jak niebo śnieży.
Świat staje się cudownie czysty i biały.
Pragnę się tobie w tej chwili zwierzyć...
Chciałbym by nasze rękawiczki
znów się przytulały.

Oskar Wizard
  0 komentarze
0 komentarze

Karnawał

Zatracić w tańcu pragnę się...
O całym świecie chciałbym zapomnieć.
Przetańczyć noce i całe dnie.
Przytulać się nieprzytomnie.

Niech zawirują gwiazdy i śnieżne płatki.
Należy nam się chwila miłej odmiany.
Po każdym tańcu całus słodki.
Chcę być tobą wciąż oczarowany.

Pójdziemy przez życie upojnym krokiem.
W bliskości odnajdziemy ocean czułości.
Sercem ukłonię się przed twym urokiem.
Nadszedł czas szczęścia oraz radości.

Oskar Wizard
  0 komentarze
0 komentarze

Wyjątkowość

Chwała Wam oryginalni!
Niepowtarzalni i niebanalni...
Nie pasujący do schematów.
Godni jesteście pereł
i najpiękniejszych kwiatów!

Jesteś skarbem wśród ludzi zwyczajnych.
Dlatego pragnę być blisko ciebie.
Pomysłów masz wiele niebanalnych.
Być może o tym nie wiesz?

Zobacz, jak modne jest bycie jak inni.
Róża nie powinna ukrywać się wśród stokrotek.
Lubisz, gdy zwykły sen ci się przyśni?
Nie, bo kochasz marzenia najsłodsze.

To wszystko odnajduję w tobie.
Wolę twój blask od obowiązkowej szarości.
Wyjątkowość stanowi ozdobę.
Godna zachwytu oraz miłości.

Oskar Wizard
  0 komentarze
0 komentarze

To się wtedy stało

Przy stoliku
nad filiżanką kawy
wsłuchując się w szum miasta
siedział szkicując plan
dochodziła dwunasta
potem wstał
wyszedł niezauważony
w czapce na głowie
zimnem powiało
a potem
to właśnie się stało
usłyszeliśmy o nim w dzienniku
na ulicy dym
i dużo było krzyku
przebiegł ktoś zakrwawiony
złapałem rękę mojej żony
w miczeniu spojrzeliśmy sobie w oczy
dla nas ten świat
jeszcze się nie kończy

***
Dział: Proza życia
***
Zbigniew Małecki
  0 komentarze
0 komentarze