Tyrady Błazeńskie 0 - "I oto jestem"

I oto jestem na szarej trasie,
Ni w biel, ni w czerń jam jest odziany,
Od kiedy księżyc w trzeciej był fazie,
Z kolorów świata zostałem wyrwany,
I wraz z kolorami traciłem kodeksy,
Starego Platona przestałem już słuchać,
Do dawnych umów spaliłem aneksy,
Przestałem już całkiem na zimne dmuchać.

Sam Prometeusz zniknął gdzieś z żarem,
A w głowie słyszę szeptanie Loki'ego,
Wizji zostałem uraczony darem,
I coraz więcej widzę w tym złego,
Im mniej wiesz, tym śpisz spokojniej,
Starcy słuszni nie tylko w tej kwestii,
W mojej głowie jest jak na wojnie,
Ulegam błazna potwornej sugestii.

I oto jestem na szarej trasie,
Kroczę w mroku, ale nie w mrok,
Odwiedzam szaleńca na jego tarasie,
W potępiony zakręt za sobą mam krok,
Dni moje jak Uroboros długie,
Różne toksyny mieszają mi w jaźni,
Jedno życie stracone - mam drugie,
Kosztem pamięci i wyobraźni.

Bogowie umarli, ideały upadły,
Chaos na nowo za pędzel chwyta,
Liście po huraganie opadły,
Na polach pojawia się zieleń żyta,
O! Mamy kolor - więc szarość i zieleń,
Ciekawym ten widok byłby obrazem,
Do tego z lasku wyłania się jeleń,
Nad rzeką zaś tulą się elf oraz błazen.

I oto jestem na szarej trasie,
Gdzie zieleń polany me nerwy koi,
I nie dbam o to, co dzieje się w prasie,
Bo czas mój więcej już się nie dwoi,
Elf z błaznem w objęciach ruszyli do lasu,
Ciekawe jaki los ich tam czeka,
Jednakże im życzę błogiego czasu,
W asyście barw i miodu i mleka.
Czytaj wiersz
  131 odsłon

Płomień zapomnienia

Zakurzone okna moje,
Na przyszły świat, na słońce jutra,
A ja na sobie zakurzone mam futra,
W rękach dzierżę poszarpane zwoje,

Z zapiskami o planach moich,
Których nie spełnię, które spalić muszę,
Za które wcześniej odsprzedałbym duszę,
Co by dożyć opisanych dni błogich.

Byłem poetą, byłem i uczniem,
Byłem ojcem, opiekunem, doradcą,
Byłem sędzią i winowajcą,
Porażki i sukcesy obchodziłem hucznie,

Ale na końcu, co by nie było,
Jestem durniem, głupcem, błaznem,
Szczęścia nadal nie znalazłem,
Choć fatalnie mi się nie żyło.

Dzisiaj moje księgi płoną,
Palę listy, palę marzenia,
I przyjemny blask płomienia,
Wypala co kryłem za żelazną osłoną,

Niebawem tylko popiół zostanie,
Nie będzie już Mnie - Ja ino ostanę,
Wspomnienia wymrą dość wychłostane,
Zapyta Mnie Ja o ostatnie danie.

Jutro - dziwny to dzień będzie,
Pusty, ale cichy i spokojny,
Smutny, bolesny a także znojny,
A mimo to radosne wygłoszę orędzie,

Że choć nie Mną to warto żyć dalej,
Ja też może być - z dozą niesmaku,
Niemniej - jak mówią "tak z braku laku",
Być może dotrę gdzie będzie wspanialej.
Czytaj wiersz
  187 odsłon

Chciałem...

Od kiedy pamiętam chciałem tylko jednego,
Rodzinę założyć, dom wybudować,
Z żoną obcować, dzieci wychować,
I czuć moc szczęścia niepojętego.

Ale cóż... Im starzej, im dalej,
Tym gorzej - bo wizję zatracam,
Wciąż wśród fałszerzy się głównie obracam,
Niebawem zostanie mi tylko już szalej.

Bowiem widocznie nie jest mi pisane,
Szczęście rodzinne,
Serce stabilne,
Tylko ponure noce zapłakane.

A w zasadzie ja przecież nie chciałem za wiele,
Przy zasypianiu czuć ciepło osoby,
Na choince wspólnie zawieszać ozdoby,
Czuć nocą obcy oddech na ciele.

Tak... Rzecz której głównie potrzebowałem,
To szczęścia w miłości,
Co bym nie czuł do ludzi zazdrości,
Że żyją w świecie którego nie znałem.

Niestety czas mój dobiega już końca,
Bo tracę resztki swej mentalności,
I nie ma ratunku od tej przypadłości,
Przepadnę, nim ujrzę promienie słońca.
Czytaj wiersz
  896 odsłon

Witraż życia

Całościowo jestem tylko witrażem kolorowym,
Które sztukmistrz zwany Życiem tworzył lat kilka,
W trakcie prac prawił o szczęściu rzekomym,
Ale też wspominał o rozterkach, złych wilkach...

Słuchałem go chętnie i marzyłem o tym,
Jakież to barwy mój witraż mieć będzie,
Czy może różane? Jakiś kolor złoty?
Lecz artysta ostudził mnie w moim zapędzie:

"Nie zawsze witraż będzie barwiony,
Niekiedy zostaje w szarym kolorze,
Choćby to zmienić chciał błogosławiony,
Nic barwy życia odczynić nie może."

I faktycznie w zgodzie z artysty słowem,
Po latach gdy dzieło już niemal stworzone,
Szarość i czerń stały się głównym kolorem,
Niekiedy krwistą czerwienią zdobione.

Mimo to widzę mistrza próby wszelkie,
Co by dodać do dzieła barw bardziej cudnych,
Ale... Czy da to efekty dość wielkie?
Zobaczymy... jak dotrwam do tych dni chlubnych.

Póki co - określa mnie mętna szarość,
Czerń zaś i czerwień to moje oblicze,
Chciałem miast smutku ja budzić radość,
"Eh, może kiedyś..." - na to zaś liczę.
Czytaj wiersz
  705 odsłon

Otchłań myśli

Patrzę i nie widzę horyzontu zdarzeń,
Otchłań mnie analizowała już tysiące razy,
Głowa pęka w szwach od przeszłych wydarzeń
Ah, jak ja mam nie czuć do siebie odrazy.

Przebijam się na wskroś, przez odmęty przeszłości,
I choć czas pływał - dalej widzę je wyraźnie,
Zdarzenia, twarze, chwile radości,
Mimo tak łatwych wspomnień - nie jest mi raźnie.

Bo... Po co mi przeszłość, skoro teraz się rozpada?
Po cóż mi pamiątki po dziejach zaginionych?
"Bo pamiętać trzeba"? "Bo wypada"?
Relikty epok dawno minionych?

Zabawne, śmieszne, a wręcz karygodne,
Do jakiegoż to stanu się doprowadziłem,
Gdzie myślę nad tym co było przechodne,
A nie nad rzeczą którą poczyniłem.

Czytaj wiersz
  568 odsłon