Mija prawie rok od czasu ostatniej zbiórki na funkcjonowanie strony POE.PL Zbiórki, która przekazywana jest na opłatę domeny www.poe.pl, opłatę serwera, opłaty za aktualne oprogramowanie na którym działa strona oraz aktualizację bezpieczeństwa użytkowników. Jeśli ktoś jest zainteresowany przekazaniem wsparcia na funkcjonowanie poe.pl może to zrobić przelewając dowolną kwotę na nr konta (kliknij tutaj). Strona www.poe.pl była, jest i będzie darmowa. Nikt nie musi i nie będzie musiał nigdy płacić za jej użytkowanie. Wszelkie formy wsparcia strony będą anonimowe i w pełni dobrowolne. Zbiórka organizowana jest z uwagi na charakter niedochodowy strony  (brak reklam).  Strona na pewno będzie działała i z otwartymi rękami witała wszystkich, tych którzy będą chcieli publikować swoją twórczość. ZBIÓRKA JEST W 100% DOBROWOLNA. Jeśli chcesz wesprzeć stronę kliknij tutaj    

 

ABP - SRW

Budzę się przywiązany siłą do łóżka
Z uczuciem pustki niczym wydmuszka
Kręci mi się w głowie, świat wiruje w tańcu
Przerażony, jakbym stał na egzystencji krańcu
Wokół siebie widzę dobrze znane ściany
Na rękach mam dobrze znane rany
Czuję ból w brzuchu, od dawna nic nie jadłem
Jak ja do tej czarnej dziury w moim życiu wpadłem?
Czuję się jak w horrorze, a przecież jestem bezpieczny
Jestem we własnym domu, obiecałem już być grzeczny
To nie porwanie, to porażka mojego ciała
Szerokim łukiem ominęła mnie sukcesu chwała
Próbuję wstać, lecz niestety nieskutecznie
Czuję się zbędnie i bezużytecznie
Ze łzami w oczach wspominam poranki pełne wigoru
Nie doceniłem życia w psychicznym zdrowiu

 

Autodestrukcja, blizny, paranoja
W cierpieniu jest moja ostoja
Smutek, rezygnacja, wspomnienie
Depresja to moje więzienie

 

Próbuję przebić się przez bariery ciała
Ale wcześniejszy sposób już nie działa
W przyjaciół niestety też straciłem wiarę
Każdy znalazł ścieżkę na swoją miarę
Jestem tutaj zdany jedynie na siebie
Jak porzucone na pastwę losu szczenię
Rodzina też niestety mnie nie rozumie
Choroba to taboo, co się dziwić w sumie
Dobrze, że nie są świadomi przez co ja przechodzę
Ratowałem wszystkich, siebie nie uchronię, codziennie odchodzę
Niech miłość mnie zatrzyma, niech miłość mnie uchroni
W głowie mam stado rozzłoszczonych słoni
Biegną prosto na mnie, nie mogę się schować
Moje czyny nie każdemu muszą się podobać
Ale stanę przeciw nim i może tutaj zginę
Nie mogę przestać walczyć nawet na chwilę

 

Kładę się pijany, choć nie piłem żadnego trunku
Odeszła ode mnie moja opiekunka
To nic, to nic, sam sobie poradzę
To nic, to nic, niepotrzebne mi jej twarze

 

Autodestrukcja, blizny, paranoja
W cierpieniu jest moja ostoja
Smutek, rezygnacja, wspomnienie
Depresja to moje więzienie

Czytaj wiersz
  258 odsłon
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Wiesława Waliszewska
Wiersz pełen bólu i cierpienia. Może modlitwa pomoże w cierpieniu. Pozdrawiam
niedziela, 14 lipiec 2019 17:44
258 odsłon
1 komentarze

Kiedy Nadejdzie Koniec

Powiedz mi, kiedy nadejdzie koniec?
Czekam wciąż w środku morza i tonę
Ciągle w głowie mam myśli młode,
Żadna z nich nie proponuje mi zgodę
Stoję w środku Nowego Świata
Ludzie tu mają mnie za wariata
Szeptam krzycząc na duszę kata
W psychice wciąż ta stalowa krata

Przed ich oszczerstwami sie nawet nie bronię
Pewnego dnia załaduję stalowe naboje
Strzał w głowę zakończy wszelkie poboje
Pomimo, że w wciąż w cieniu stoję
Światła na mnie, ja tak nie mogę
Psychiczny amok sprawia, że płonę
W kolejnych godzinach przegapiam każdą dobę
Powiedz mi proszę kiedy nadejdzie ten koniec

Nie wstydzę się słowa depresja, chociaż wiem, że to dla was ubaw po pachy
Przeraża mnie myśl, że ta presja, zabija mi wejścia na Wasze dachy
Czuję jak latam, gdy jestem na dnie, ciekawi mnie jak to będzie, kiedy upadnę
Czekam na dzień gdy siebie odnajdę, bez twierdzenia że wam tlen kradnę

Nie wstydzę się faktu, że z wielkim trudem znoszę otaczającą mnie codzienność
Przeraża mnie to że z naszego paktu, została już tylko twa obojętność
Czuję podłogę gdy widzę Twój sufit, nasza córka mój pamiętnik nuci
Czekam na Ciebie z podkulonym ogonem, chociaż już i tak każdy poszedł w swoją stronę

Powiedz mi, kiedy nadejdzie koniec?
Czekam wciąż w środku morza i tonę
Ciągle w głowie mam myśli młode,
Żadna z nich nie proponuje mi zgodę
Stoję w środku Nowego Świata
Ludzie tu mają mnie za wariata
Szeptam krzycząc na duszę kata
W psychice wciąż ta stalowa krata

Przed ich oszczerstwami sie nawet nie bronię
Pewnego dnia załaduję stalowe naboje
Strzał w głowę zakończy wszelkie poboje
Pomimo, że w wciąż w cieniu stoję
Światła na mnie, ja tak nie mogę
Psychiczny amok sprawia, że płonę
W kolejnych godzinach przegapiam każdą dobę
Powiedz mi proszę kiedy nadejdzie ten koniec

 

 

 

//wiersz rapowany; kiedyś z pewnością dostanie wersję audio :)

Czytaj wiersz
  237 odsłon
  1 komentarze
237 odsłon
1 komentarze

Zielone Oczy III

Z odrazą patrzę w lustro
Zawiedzenia w nim jest mnóstwo
Chciałbym umieć pogodzić się z tym co miało nastąpić
Chciałbym w Twoje klamstwa nigdy nie wątpić
Byłaś ogromnie rozpalonym ogniem
Więc co miałem zrobić - taka mała ćma?
Coś Ty mi uczyniła...

Czytaj wiersz
  139 odsłon
  0 komentarze
139 odsłon
0 komentarze

Zielone Oczy II

Tak bardzo chciałbym wyrządzić Tobie krzywdę
Wciąż delikatnie bawiąc się Twoimi włosami
Chciałbym aby dni radosne nie były przykre
I żebyś z miłością patrzyla na mnie zielonymi oczami
Smutek

Czytaj wiersz
  147 odsłon
  0 komentarze
147 odsłon
0 komentarze

Zielone Oczy I

Smutek
Zabiją mą radość i ujawnia słabość
Nie chcę być silny
I nie jestem silny
Cząstka pożera całość
Coś Ty mi uczyniła...

Czytaj wiersz
  150 odsłon
  0 komentarze
150 odsłon
0 komentarze