Płomień zapomnienia

Zakurzone okna moje,
Na przyszły świat, na słońce jutra,
A ja na sobie zakurzone mam futra,
W rękach dzierżę poszarpane zwoje,

Z zapiskami o planach moich,
Których nie spełnię, które spalić muszę,
Za które wcześniej odsprzedałbym duszę,
Co by dożyć opisanych dni błogich.

Byłem poetą, byłem i uczniem,
Byłem ojcem, opiekunem, doradcą,
Byłem sędzią i winowajcą,
Porażki i sukcesy obchodziłem hucznie,

Ale na końcu, co by nie było,
Jestem durniem, głupcem, błaznem,
Szczęścia nadal nie znalazłem,
Choć fatalnie mi się nie żyło.

Dzisiaj moje księgi płoną,
Palę listy, palę marzenia,
I przyjemny blask płomienia,
Wypala co kryłem za żelazną osłoną,

Niebawem tylko popiół zostanie,
Nie będzie już Mnie - Ja ino ostanę,
Wspomnienia wymrą dość wychłostane,
Zapyta Mnie Ja o ostatnie danie.

Jutro - dziwny to dzień będzie,
Pusty, ale cichy i spokojny,
Smutny, bolesny a także znojny,
A mimo to radosne wygłoszę orędzie,

Że choć nie Mną to warto żyć dalej,
Ja też może być - z dozą niesmaku,
Niemniej - jak mówią "tak z braku laku",
Być może dotrę gdzie będzie wspanialej.
  67 odsłon

Niech serce śpiewa

Dajcie muzy mi wszystkie talenty
Śpiewność głosu i poezję ducha.
Dajcie dźwięki co w tonie zaklęte
I najczulszą czułość serca, ucha.

Dajcie śpiewność co brzmiała o świcie,
I przy słońca wieczornym zachodzie.
Abym mogła to wszystko powiedzieć
Co się w sercu moim dzieje, co dzień.

Gdy się modlę do Ciebie, mój Boże,
Gdy ku Niebu wznoszę moją duszę.
Bo zwyczajnie powiedzieć nie umiem
Więc wyśpiewać wierszami to muszę.
  97 odsłon

pamiętam swój pierwszy wiersz

Gdy napiszę swój pierwszy wiersz
włożę go do szuflady, na klucz zamknę i poczuję wstyd
A może ulgę? I dumę, bo wiesz
Wyeksponowałem swoją duszę na zewnątrz - i pstryk!
nie zdążę go skończyć, a już kolejny za rogiem
W każdym chowam tę cząstkę, która obojętna jest światu
A wszystkie coś łączy, jak modlitwę z Bogiem
jak matkę z dzieckiem, sam nie wiem co tworzę

Czy to mój pierwszy wiersz, czy setny list?
i do kogo, i dlaczego nie jest wysłany pocztą?
Zamiast tego nudzę, kolejny mętny wpis
na stronie, gdzie anonimowość przesłania dorosłość
od której uciekam jak z wiezięnia, bez wspólnika
Narzekam na to, mimo, że mnie wydał
i mam nadzieję że ten żal też Ciebie dotyka
Czasem popłakać, tylko płakać - to mi się przyda

Gdy pisałem swój pierwszy wiersz
tak dziewiczy, nieokrzesany i od serca
Na brudnej kartce nieumiejętny tekst
a na nim krzyk, co nie potrafi przestać
Trauma, dom, rodzina, Ty
I tak produkuję się bez końca
Karma, schron, z komina, dym
Smutki zostały, Ty sobie poszłaś

  75 odsłon

szarość tęsknoty

szarość tęsknoty, czerwień pożądania
niebieskie myśli, biała flaga
puste whiskey, a ja pijany
Tobą
  139 odsłon

Pies Atamana

Z dzielnego ojca piłsudczyka Jakuba,

I matki co z Jaszczyska była luba.

Mały Staś, wcześniak na świat przychodzi,

Pod przekorną kresową gwiazdą się rodzi.

 

Dzieciństwo Stasia nie będzie ziemskim rajem,

Już pięć lat później Polska w ogniu staje.

Hitler naciera, bombarduje z zachodu,

A Stalin nóż w plecy wbija ze wschodu.

 

Ojciec wyrusza bronić Ojczyzny,

Matka z trójką dzieci zostaje bez mężczyzny.

Plony w polu stoją, ziemia nie zadbana,

Nadchodzi Wigilia, jak tu witać Pana.

 

Lecz to dopiero początek Twej krętej drogi,

Bo już zostałeś elementem wrogim.

Macie godzinę na spakowanie,

Bystriej, bystriej, czekają sanie.

 

Bez wyroku żadnego, bez żadnej litości,

Matka z trójką dzieci zmarznięta do kości.

Kto winien tej tragedii, szlochania tego dziecka,

To wyjątkowej klasy kanalia sowiecka.

 

Bydlęce wagony czekają na swych „gości”,

Lecz to nie Pany, to ludzie bardzo prości.

Bezbronny ludzki ładunek kresowy.

Który nigdy nie zapomni swojej polskiej mowy.

 

Sorok gradusow będzie na dworze,

A pociąg sunie i sunie po torze.

Maszynista raz staje, raz w piecu palił,

W tych ścianach wagonu Twój świat się zawalił.

 

Sześć lat pobytu na Nieludzkiej Ziemi,

Zmieniło wszystkich w ludzi niby cieni.

Napisałeś wspomnienia i książkę nam dajesz,

A dzisiaj przed samo Boskie oblicze stajesz.

 

Pamiętaj też Boże w łaskawości swojej,

Wymierzając karę sprawcom męki Twojej.

I przyjmij pod swoje skrzydła syna polskiego Pana,

Sługę Bożego, Tobie oddanego – psa Atamana.

 

Pamięci Sybiraka Stanisława Ciary.

  93 odsłon

Jedynie

Mam jedynie dwie nogi
niestabilne
żadnych korzeni
jak szlachetne długowieczne dęby
czy choćby rosnące na piasku sosny
dwie chwiejne nogi,
które noszą mnie po ziemi
może mnie zmieść
byle podmuch codzienności
może mnie porazić
blask boskiego słońca
lub światło przydrożnej latarni
może mnie powalić
szpilka zazdrości osadzona
na długim trzonie
mogę wpaść w czarną dziurę
włochatej pychy, kiedy pewnego razu
zawadiacko włożę buty
na wysokim obcasie
 
Mam jedynie dwie nogi
i konstrukcję, która się zużywa
żadnej pewności
i stałość
jedynie do czasu
 
 
  103 odsłon

Jesteś ze mną Boże

Jesteś ze mną Boże, mój i Ojcze
W każdej chwili najzwyklejszej dnia,
Gdy w wieczornej ciszy czytam książkę,
Gdy z modlitwą gubię się w mych snach.

Jesteś w mojej pracy i w rozmowie,
Szuka Ciebie każda moja myśl.
W rozmyślaniach co błądzą po głowie
I w marzeniach, w które chcę znów iść.
  107 odsłon

Bolesne powroty

W jutowych spodniach, odziani w łachmany,

Wracają radośnie nasze „Polskie Pany”.

Na ranach strupy, na twarzach blizny,

Wracają do swej kochanej Ojczyzny.

 

Po sześciu latach cierpień i głodu,

Wyrwani z pieluch jeszcze za młodu.

Wracają do domu z Nieludzkiej ziemi,

Chorzy, zranieni i zagłodzeni.

 

Lecz są już blisko polskiego nieba,

Więcej im już nic nie potrzeba.

Tęsknili bardzo za chlebem ojczystym,

Jeszcze niedawno tak oczywistym.

 

Już domem Waszym nie będzie Syberia,

Choć tak nakazał Ławrentij Beria.

Czekają na Was cieniste gaiki,

Łąki umajone i kręte strumyki.

 

Wreszcie Medyka, Ojczyzna nasza,

Lecz czy skończyła się udręka Wasza.

Tutaj czekają kolejne nowinki,

Będzie rewizja, szukają „świnki”.

 

Po chwili Ubecy, że strach się bać,

Orła w koronie z wagonu każą ściągać.

Orzełkowi nawet ukradli koronę !

I kto się wstawi za naszą obronę ?

 

Od ciężkiej pracy Wasze ręce bolą,

Czy powitano Was chlebem i solą ?

Dla ludzi zmęczonych, chorych w niedoli,

Zabrakło bochenka chleba i soli.

 

PUR Wam daruje pieniądze, odzienie,

Bilet na drogę i … zapomnienie.

Milczeć musicie po kres Waszych dni,

Choć piekło Syberii co noc się Wam śni.

 

Napisaliście książki, bolesne wspomnienie,

Wasza Golgota nie pójdzie w zapomnienie.

O tej krainie niech dowie się społeczeństwo,

W której to człowiek człowiekowi odebrał człowieczeństwo.

  114 odsłon

Wykrwawiam To

Pływam łodzią po morzu żalu, uspokajam te wody
Szukam lądu bez tamtych stanów, bez niezgody
We własnym cieniu, ten w lustrze odrzucanym
Wymieniliśmy się spojrzeniem a nie wiem jak się nazywa
Bez pucharu stoję, ale czuję się wygranym
Bo z miejsca z którego jestem zawsze się przegrywa

Muszę to wykrwawić, muszę to wykrwawić
Horyzont - nie znajduje się w oddali
Zdarzeń - nie cofnę, zostaliśmy sami
Jeśli nie ja, to nikt inny mnie nie zbawi

Bandaż nie pomaga, muszę to wykrwawić
Nic mną nie włada, nie tańczę jak zagrali
Byłem porażką, zawodem i zbitym lustrem
Czyjąś, czyimś, i przez kogoś
Karmiony karmą, w nagrodę i z lepszym jutrem
Zbudowany czystą energią na nowo

Dałem czyny a nie słowo
Teraz z niczym, wokół goło
Żaden wyczyn, już mi starczy
Róża ryczy, kwitnie Narcyz

Muszę to wykrwawić, muszę to wykrwawić
Horyzont - nie znajduje się w oddali
Zdarzeń - nie cofnę, zostaliśmy sami
Jeśli nie ja, to nikt inny mnie nie zbawi
  143 odsłon

Niewypowiedziane przeprosiny

Czy mój pogrzeb cieszyłby się
większym gronem płaczących niż ojciec?
Czy mój postęp schowałby się
za górą smutku, jak zachodzące słońce?

Towarzystwie przeszłych ran
Podziękuję i pójdę sam
Przed siebie w stronę, gdzie mój blask
Serce wciąż przecieka jak kran

Jestem za leniwy nawet na wieczny spoczynek
Jestem za słaby
Oślepiony siłą własnych zalet
Jestem najlepszym co spotkało moją rodzinę
Jestem najgorszym
Bo nie chciałem być tutaj wcale

Towarzystwie przeszłych ran
Podziękuję i pójdę sam
Zegarek wybił dziś mój czas
Umarł romantyk, przeżył drań

W ciszy utknęły
hałaśliwe moich myśli lawiny
W ciszy słyszę
Niewypowiedziane przeprosiny
  167 odsłon