WIERSZE

Wiersz apolityczny

Nie rozmawiajcie ze mną więcej o polityce
bo wszędzie jest jej pełno i działa mi na nerwy
od haseł na bilbordach aż krzyczą miast ulice
aż strach jest zajrzeć do konserwy

Czy przypadkiem coś z niej też nie wyskoczy
i w głowie znów pomiesza albo wręcz otumani
potem jak zawsze walnie na odlew między oczy
nie mówmy już o polityce proszę pani

Sama sobie we wszystkim wciąż pięknie dogadza
poleruje złote trony i buduje swoim wielkie pałace
ty ledwo biedaku masz grosze na niedzielną tacę
człowiek nic nie znaczy tylko władza

Ten schemat się pcha tyle lat co dzień od rana
takie same maski w gazetach od lat i na ekranie
gdzieś mają naszą wieczną walkę o przetrwanie
nie mówmy już o polityce proszę pana

Bo droga pełna jak wszędzie upadków i wzlotów
obce są jej marginesy życia i ludzkiego losu nisze
dlatego pod niczyją polityką się już nie podpiszę
choćby to była... Partia Miłośników Kotów

  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
TheDiary44
Świetny wiersz Macieju, tematyka mocna, wykonanie solidne, bardzo czuję ten wiersz
poniedziałek, 28 wrzesień 2020 22:57
1 komentarze

Maratończyk

 

Mocno wyczerpany

w połowie dystansu

wyraźnie pokonany

dobiega do mety

nieco zrezygnowany

 

Uparty niebywale

i pomimo porażki

wie doskonale

wyzwań podejmować

nie przestanie.

 

 

 

 

  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Gość — marmur
I tak trzymać . Pozdrawiam serdecznie Masławie .
niedziela, 13 październik 2019 00:48
1 komentarze

ROCZEK

Jakże szybko zleciał

niczym mrugnięcie powiek.

Rozpoczęty Mszą Świętą

Błogosławieństwem Bożym

życzeniami zdrowia pomyślności

samych radosnych chwil w życiu

i milionem pocałunków.

Natalko nasz cudzie

chodzący nóżkami wszechświata

kochaj rodziców i nas dziadków

byśmy mieli zawsze pociechę z ciebie.

Niech twoje dzieciństwo

będzie najszczęśliwsze i piękne

jak wiosenne bukiety kwiatów

z muzyką rozkołysanych traw na łące

i arią ptaków na niebieskim atłasie

zaś światło świeczki na torcie

niechże cię prowadzi w stronę dobra

w dorosłość życiowych wyzwań.

A dzisiaj w miłosnym sercu

idą do ciebie sarenka na biegunach

wózek z lalką kołderką różową

i poduszką z księżycem marzeń

miś pluszowy piłeczka kotek

Pucio z pierwszymi literkami i słówkami

słonik na wieczne szczęście

i aniołek opatrzności.

Kazimierz Surzyn

  4 komentarze
Najnowsze Komentarze
Wiesława Waliszewska
Piękny wiersz Kazimierzu pełen wielkiej, najwspanialszej miłości do najpiękniejszej istoty na świecie, do wnuczki. Znam to uczucie... przeczytaj więcej
czwartek, 24 wrzesień 2020 12:48
kazimierzsurzyn@gmail.com
Dziękuję bardzo Wiesławo za miłe słowa, pozdrawiam ciepło, spokojnej nocy.
sobota, 26 wrzesień 2020 23:34
TheDiary44
Piękny wiersz. Niestety, ktoś anonimowo chętnie daje niskie oceny i te gwiazdki strasznie szczypią w oczy. Pozdrawiam... przeczytaj więcej
sobota, 26 wrzesień 2020 22:45
4 komentarze

AKT

Bezwarunkowa czysta

od pierwszego wejrzenia.

Co prawda odwróciła życie

do góry nogami

ale warto było jest i będzie.

Rumieńce. Gęsia skórka.

Serce śpiewa rytmicznie

niczym ptaki w sadzie.

Zmysły latają pod niebem

i pachną malinami.

Patrzymy prosto w oczy

w których przechadza się piękno.

Przytulam gołąbeczkę do piersi.

Całuję zuchwałymi ustami

gorącymi jak promienie złote

każdy milimetr ciała.

Całkowicie oddani sobie

w rozkosznym turkusowym ogrodzie

tak blisko że bliżej już się nie da

a po kaskadach oddechów

leżymy w ciszy na tę chwilę

szczęśliwie spełnieni czekając jutra

i nowych przygód oraz doznań.

Tyś moim prezentem a ja twoim

kiedy tylko chcemy

w pierwszej a zarazem ostatniej miłości.

Kazimierz Surzyn

  0 komentarze
0 komentarze

Próba

w te popołudnie padał nudny deszcz

kolejny szary dzień w czarno-białym świecie

pozbyłem się tego dnia wszystkich łez

trzymając jesień za rękę myślałem o lecie


poddałem się, przyjąłem wtem imię: "Strach"

wyglądałem jak straszydło, miałem wielkie oczy

a w snach nawiedzał mnie krajobraz i dach

"Będę świetnym orłem" mówiłem każdej nocy


lecz do towarzystwa deszczu dołączyła burza

mózgów; a wiatry nadal zachęcająco w dół wieją

ale psychiczna rana nigdy nie będzie tak duża

by w głowie pomieszać poplątanie ze straconą nadzieją


i wtem obudziłem się we własnym łożu zapłakany

ucieszony, że Abraham swoim nie zadręcza

Złapałem lato za rękę, chociaż z jesienią utkany

w czarno-białym sercu kolorować zaczęła tęcza

  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
kazimierzsurzyn@gmail.com
Bardzo dobra refleksja, skłania do głębokich przemyśleń, pozdrawiam serdecznie, spokojnej nocy.
sobota, 26 wrzesień 2020 23:31
1 komentarze