o mej całości

Piszę to w kawałkach - wiersz o mej całości
Więziony przeszłością, ogłupiony wolnością
W której zaczeły przerażać wszelkie błahostki
Mój najsłabszy rym to twe imię z miłością

Pomimo tych wszystkich kolorów; najcześciej
czarna owca to ta barwna postać
Po burzy wyjdzie tęcza, jak wcześniej
Chwila słońca, powtórz pętlę, i tak bez końca

Topiłem się paranoicznie w morzu słusznej radości
biegłem do niej w szale, i w pędzie - na próżno
Porażki i szczyty, to fragmenty większej całości
którą zrozumiemy, gdy będzie za późno

Toczę wieczny konflikt, między kim byłem, a kim się stałem
Byłem rzeką, co potoczyła swe wody do morza
Wyrzucone wydarzenia wraz ze starym kalendarzem
Skuty łańcuchami ego, dwubiegunowy jak zorza

Przekroczyłem tę granicę cierpienia
za którą wita tylko pogodny uśmiech
Bezpowrotnie, bez ratunku się zapomina
po co, i o co się walczy

Groźna Fala 92


Adres niezmienny od lat
Wpadamy na pogawędkę

Pierwsza seta na rozgrzewkę
Mocnej kawy duża dawka
I utrwalacz jak przystawka

Towarzystwo jest szemrane
Lokal mroczny żadnych panien
Ponuraków pełno wszędzie
Wyjść bezpiecznie trudno będzie

To zwykła jest mordownia
Złe spojrzenie i już po nas
Rządzi młode pokolenie
Inne gesty i maniery
Nieco starszych już nie ceni



* t. "Moje Zacisze"
.

Czasem miewam wizję (Cykl)

... choć żaden ze mnie Kojima
me myśli okrywa mogiła, o której nie dowie się rodzina
A w niej smutek i rozpacz, bo własnymi oczyma
Zobaczyłem, że ratowanie mnie od siebie
to misja niemożliwa

Minęła kolejna godzina, a wraz z nią przyszła
góra wspomnień wątpliwa co od rzeczywistości
mnie odcina, gdzieś tam miłość mnie nosiła
Uniesiony jak na skrzydłach, lecz wyczytana z rąk wina
cygańskie wróżenia, niepotrzebne klątwy
gdy w sercu wciąż siła, co Twoje imie nosiła

Teraz wizja samotności i niechęć do innych osób
Nie istnieje żaden sposób, bym znowu
dotknął Twoich włosów i spojrzał
w oczy bezczelne - takie zrządzenie losu
A ja siedzę i krzyczę: dość już!
Nie mam w domu wspólnych ozdób
a wszystko mi Ciebie przypomina!
Jak Jej było?! Jak Jej było?!
... w paru chwilach
Wszystko we mnie ożywa
Cykl

Koniec

Gra skończona, nieszczęśliwa, czas upływa, mnie zabija.
Ledwo dysze, niefortunna, krew ubywa, noc pochmurna.
Łapie oddech, nie oddycha, zegar tyka, mnie ogłusza.
Ciężko chodzę, przygnębiona, serce krwawi, zagubiona.
Daje rade, zasmucona, czy zostanę,..ocalona?

Wszyscy śnięci


Młodość mamy już za sobą
Większość ma zobowiązania
Nocny powrót w domowe pielesze
Budzi protest i niezadowolenie

Karpik robi unik po raz wtóry
I już pewnie nie powróci
Żona ma stosunek ambiwalentny
Mówi o nas "wszyscy śnięci"

Kaktus poczuł się wyobcowany
Wypił swoje i ma dosyć
Ma też problem z finansami
Ex puściła go z torbami

Pozostała piątka śniętych
W trudzie życia już okrzepła
Nasza nieobecność w domu
Nie stanowi żadnego problemu


* t. "Moje Zacisze"
.

Kolejna noc

Płacze po nocach, świt już nastaje

Może na druga stronę mnie wydaje

Dość już mam złudzeń, ciągłego myślenia

Może to już koniec mojego cierpienia.

Zawiłości


Nie wierz mi

Nie daj się zwieść
Pięknym słowom
I nie wierz nigdy
Nawet za grosz
Potrafię być
Różanym kolcem
W zranionym sercu
Zostawiam ból

*    *    *

Miłość nalega by wierzyć
Kłamstwom twym bezczelnym
I nawet gdy mam już dosyć
Nie mam siły tego zmienić

*    *    *

Nie rzucaj słów na wiatr
I nie mów że kochasz mnie
Twe serce jest pewnie jak głaz
Nie może kochać nawet gdy chce

*    *    *

Sercem jesteś blisko
Jedynie mojego portfela
Mam już dosyć
Twoich wzruszeń
I kaprysów
I wymuszeń
Zabierz co twoje
Pomogę ci wyjść



*t. "Moje Zacisze"
.

Miłość i zawiłość (1)


Uczuciowa niepewność


Pytasz dlaczego kolejny raz
Nasze drogi rozeszły się
A była miłość piękny plan
Aby przez życie razem przejść

Przemyśleń pewnie przyjdzie czas
I głos rozsądku naprawi błąd
Miłość powróci do naszych serc
W wiosenną księżycową noc

    Pielęgnuj w sercu swym
    Piękno przeżytych dni
    Nie pozwól zagłuszyć ich
    Wspomnieniem gorzkich chwil 


* t. Moje "Zacisze"

Z sercem na dłoni

Nie mam auta, a dwa razy się już przejechałem
na kimś
Teraz mam masę wspomnień i parę ogromnych traum
gratis
Żyłem na konkretach, może dlatego teraz jestem
jakiś
Nieważne ile zdobędziesz, wygrasz, zobaczysz
Zawsze tracisz

Po co żyć z sercem na dłoni wytłumacz mi
kamienna obojętność zapukała do drzwi
Pompuje krew a myślami przytulam znicz
Żadna łza nie odda jak przykro to brzmi

Miłość już martwa, chmury na mym niebie
zwiędły tamte kwiaty
Ile żeś warta? Liczyłem na Ciebie
i teraz liczę straty

Po co żyć z sercem na dłoni wytłumacz mi
kamienna obojętność zapukała do drzwi
Pompuje krew a myślami przytulam znicz
Żadna łza nie odda jak przykro to brzmi

Słodka

Słodka,
przyjdź ponownie
skosztuję Ciebie kochana
jak słodkie winogrona,
I rzucę się w Twoje kochane ramiona !
I słyszę deszcz kroków
niesłychanie twych przejrzystych,
I słyszę ponownie ..
To Ty,
Schodami do serca mojego trafiłaś,
Gniazdko Miłości ze mną wymościłaś
Słodka,
Nie odchodź kochana...
A jeśli już musisz wróć z samego rana,
Na śpiewy ptaków - odgłosy romantyczne,
Na nasze szepty do ucha tak bardzo liryczne !
Słodka,
Chcę Cię smakować całe życie,
I marzę o tym skrycie,
I zanim jutrznia znowu nastanie
Chcę koło Ciebie siedzieć
Jeść każde rankiem z Tobą śniadanie,
I patrzeć głęboko Tobie w oczy,
Niech nasza Miłość każdym dniem, i nocą zawsze pozytywnie nas zaskoczy !
Deszcz naszej Miłości pada w serca nasze mocno i rzęsiście,
Maluje tęczę na naszym Niebie,
Teraz już wiem, że mocno potrzebuje Ciebie,
Tak jak liść gałęzi drzewa,
Jak trawa rosy porannej,
Jak kwiaty wody, i deszczu !;
Spływają słodkie winogrona
uczuć naszych kochanych,
Do głębiny naszych dni z sobą na zawsze
tak bardzo chcianych, tak bardzo oczekiwanych !
Ambrozja naszego Uczucia
Rozpala zmysły nasze
Pocałunek za Pocałunkiem,
I te nasze podniecające do siebie
wdzięczne spojrzenia,
w sercach bicia spełniają się nasze marzenia,
Słodka,
bądź już na zawsze
szczęśliwy jestem z Tobą,
kosztować chcę cię całe życie,
Bo marzę o tym skrycie !

Atak Paniki


Serce me bije szybko i głośno
Czuje jak świat wiruje
Nie lubię jak na ulicy jest tłoczno
Czy ja tu jeszcze pasuje?
Powoli słabnę jak długo jeszcze?
Ręce posłuszne nie są                                     I  co noc przechodzą mnie dreszcze
Lęki są przy mnie i nie śpią
Czuje, ze nadchodzi zaraz się uduszę
<span;>Tabletka mi w tym pomoże
Po pastylce szybko usnę
I  już będzie dobrze


Serce Z Kamienia

Serce z kamienia
Tyś w przeszłości, odległa jak Pangea
Bez miłości, spadło z drzewa
Gdzie zamiast gałęzi wisi moje życie
Puste moje ręce cierniowe
przez które przecieka zraniony czas
trzymałem Cię za rękę
i za słowo


...chciałem być ponad
lecz chmury są z betonu
W myślach moja głowa
Sam w ciszy płaczę w domu
Byliśmy wędrowcami, lecz
w te wakacje nigdzie się nie wybieram
Macham na pożegnanie
z okna, roniąc łzy


Teraz rozkruszam delikatne jak
zwój papirusu serce, co truje się wolnością
W gwiazadach źle odczytałem znak
Błędnie rymowałem Twoje imię z miłością

Moc w słabości


Stanę się delikatniejszy od płatka róży
Ułożony jak panienka z dobrego domu

W gniewie pięści już nie zacisnę
I nie wybuchnę z byle powodu

Na ziemi stanę mocno jak dąb
I nie powali mnie żadna wichura

Zadziwię wszystkich bardziej niż grą
Według bliskiego mi scenariusza

I nie pominę - tak mi dopomóż Bóg
Wiara niezwykłą mocą na życia trud


* t. "Moje Zacisze"
.

pamiętam swój pierwszy wiersz

Gdy napiszę swój pierwszy wiersz
włożę go do szuflady, na klucz zamknę i poczuję wstyd
A może ulgę? I dumę, bo wiesz
Wyeksponowałem swoją duszę na zewnątrz - i pstryk!
nie zdążę go skończyć, a już kolejny za rogiem
W każdym chowam tę cząstkę, która obojętna jest światu
A wszystkie coś łączy, jak modlitwę z Bogiem
jak matkę z dzieckiem, sam nie wiem co tworzę

Czy to mój pierwszy wiersz, czy setny list?
i do kogo, i dlaczego nie jest wysłany pocztą?
Zamiast tego nudzę, kolejny mętny wpis
na stronie, gdzie anonimowość przesłania dorosłość
od której uciekam jak z wiezięnia, bez wspólnika
Narzekam na to, mimo, że mnie wydał
i mam nadzieję że ten żal też Ciebie dotyka
Czasem popłakać, tylko płakać - to mi się przyda

Gdy pisałem swój pierwszy wiersz
tak dziewiczy, nieokrzesany i od serca
Na brudnej kartce nieumiejętny tekst
a na nim krzyk, co nie potrafi przestać
Trauma, dom, rodzina, Ty
I tak produkuję się bez końca
Karma, schron, z komina, dym
Smutki zostały, Ty sobie poszłaś

szarość tęsknoty

szarość tęsknoty, czerwień pożądania
niebieskie myśli, biała flaga
puste whiskey, a ja pijany
Tobą

Jedynie

Mam jedynie dwie nogi
niestabilne
żadnych korzeni
jak szlachetne długowieczne dęby
czy choćby rosnące na piasku sosny
dwie chwiejne nogi,
które noszą mnie po ziemi
może mnie zmieść
byle podmuch codzienności
może mnie porazić
blask boskiego słońca
lub światło przydrożnej latarni
może mnie powalić
szpilka zazdrości osadzona
na długim trzonie
mogę wpaść w czarną dziurę
włochatej pychy, kiedy pewnego razu
zawadiacko włożę buty
na wysokim obcasie
 
Mam jedynie dwie nogi
i konstrukcję, która się zużywa
żadnej pewności
i stałość
jedynie do czasu
 
 

Wykrwawiam To

Pływam łodzią po morzu żalu, uspokajam te wody
Szukam lądu bez tamtych stanów, bez niezgody
We własnym cieniu, ten w lustrze odrzucanym
Wymieniliśmy się spojrzeniem a nie wiem jak się nazywa
Bez pucharu stoję, ale czuję się wygranym
Bo z miejsca z którego jestem zawsze się przegrywa

Muszę to wykrwawić, muszę to wykrwawić
Horyzont - nie znajduje się w oddali
Zdarzeń - nie cofnę, zostaliśmy sami
Jeśli nie ja, to nikt inny mnie nie zbawi

Bandaż nie pomaga, muszę to wykrwawić
Nic mną nie włada, nie tańczę jak zagrali
Byłem porażką, zawodem i zbitym lustrem
Czyjąś, czyimś, i przez kogoś
Karmiony karmą, w nagrodę i z lepszym jutrem
Zbudowany czystą energią na nowo

Dałem czyny a nie słowo
Teraz z niczym, wokół goło
Żaden wyczyn, już mi starczy
Róża ryczy, kwitnie Narcyz

Muszę to wykrwawić, muszę to wykrwawić
Horyzont - nie znajduje się w oddali
Zdarzeń - nie cofnę, zostaliśmy sami
Jeśli nie ja, to nikt inny mnie nie zbawi

Miłość i zawiłość (6)


Przytul się mocno
Nie skrywaj łez
Miłość powróciła
Do naszych serc

*

Jedynie Ty
Jesteś dla mnie
Całym światem
Piękna odkryciem
I śmiało wyznam
Kocham cię
Nad życie



* t. "Moje Zacisze"

Miłość i zawiłość (5)


Zaskoczyłaś mnie niezwykle
Ogniem swoich namiętności
Chciałem bardziej cię zdobywać
Niż korzystać z otwartości

Starał się będę udowodnić
że zależy mi na tobie
Pozorów stwarzać nie potrafię
Zakłamania nie mam w sobie


* t. "Moje Zacisze"
.

Miłość i zawiłość (4)


Dziewczęca radość


Przylgnęłam do ciebie kochany
Lekko drżącym z emocji ciałem
Jestem dzisiaj niezwykle szczęśliwa
Tym razem to nie sen lecz jawa

Unosi mnie radość wielka
Wysoko aż po błękit nieba
Warto było z nadzieją czekać
By spełniły się marzenia


* i powtórzę z radości


Przylgnęłam do Ciebie
Drżącym z emocji ciałem
Jestem niezwykle szczęśliwa
To nie sen lecz jawa

Unosi mnie radość
Aż po błękit nieba
Warto było czekać
By spełnić marzenia



*t. "Moje Zacisze"