Linia

nie ma
diabeł sprytniejszy
uważaj 

kłody 
pod nogi 
z roszczeniem 
do Boga linii 
dlaczego 
milczysz

biedną duszę 
Wergiliusz poprowadzi
w dziewiąty 
krąg 
 najgłębiej 

póki możesz 
daj kredę 
Aniołom 
grzechu 
nie popełnisz

Czym jestem

jestem oddechem cieniem 
tchnieniem 
dymem z komina 
polującym na chmury 

przez cumulus połknięty 
białym obłokiem 
na niebie 

znajdziesz 
unosząc wzrok 
gdzie poniesie 
wiatr zdradzi 

wsłuchaj się 
usłyszysz 
ma usta 
potrafi mówić 






Bunt

 
 
 
 czasem nieudacznicy 
 gdyż sobie nie radzimy 
jakby ktoś związał ręce 
przyparci do ściany 
miękniemy 

słabość nie mierna a jakże 
nie bądź Ofelią 
z Szekspira 
kwiatu pełno w świecie  
prawdziwa nie zabija 

kochaj całuj rządź 
łyżkami karmę bierz 
śmiej się do rozpuku 
koleje życia zmień 

decyzje decyzjami 
pod nogami grunt 
to cała ty 
bunt 
bunt 
bunt 







prysł koń do jabłonia

niemy język jamy brzusznej
po cóż później swemu kurz
po co bluźniej jemu tchórz
bardzo wesoło, - boli już;
a kurz z mysz i stwórz

Dawid "Dejf" Motyka 

Zapatrzeni


Ślady bosych małych stóp

na gorącym morskim piasku

i horyzont na twej głowie

to nasz cudny mały świat

radość życia dzięki Tobie.

 

*

dedykuję znajomym,

którzy poza wnuczką

"świata nie widzą"

Życie jest chwilą


kiedy spoglądam z góry, na te piękne widoki -
ciągnącą się przestrzeń lasów
zielone obok domu, wiekowe drzewa
czuję - jak wokół mnie przyroda
cicho jesienną melodią wybrzmiewa
wieczorna niedzielna cisza, skłania do myślenia
że życie tak piękne, lecz szybko upływa
a każda przemijająca chwila
to krok, ku końca życia człowieka

bo życie, jest chwilą, na tej ziemskiej przystani
nigdy nie wiadomo co nas jutro czeka
pomimo pragnień i naszych marzeń
nie da się ogarnąć piękna tego świata
człowiek - tak nie wiele znaczy na tym świecie
dzisiaj chodzi dumny z tego co posiada
jutra, może nie być i wszystkiego na co czeka
bo siła kataklizmu, w jednej małej chwili
pochłonie jego życie i cały dobytek -
z powierzchni ziemi zmiecie

autor: Helena Szymko/

Zemsta (1)

Natłok złych myśli

Wszystko się na tobie ziści

Wieczorami obmyślam plan

Ile twoje ciało ma mieć krwi plam

Za każde z twoich kłamstw 

Wbije nóż w twoja krtań

Za każdą twoją zdradę 

Wbije w twoje serce szpadę

Paznokcie ci powyrywam 

Poczujesz jak cię przeszywam

Jesteś dumną z siebie szmatą 

Sprawie że poczujesz się szkaradą

Skórę z ciebie zedre 

Z brakiem zdziwienia zerknę 

Jaki masz pod nią syf 

Jeśli to cię nie przeraża 

Spokojnie, mi to nie przeszkadza 

Sama wpadniesz w moje ręce 

Mam planów wiele wiecej 

Codziennie mi pokazujesz

I wyboru dokonujesz

Co dla ciebie większą bedzie męką

Psychika czy cierpienie moją ręką 

Wiesz co jest jednak najgorsze ?

Że w twoim życiu wogóle nie goszcze 

Jeszcze nie wiesz o moim istneiniu 

Ale będziesz miała go dosyć w oka mgnieniu

Pomyśl jakim musisz byc bagnem 

Jeśli to ja ci oczy zamknę 

A jestem tylko nieznajomą

Która stanie się twoją zmorą 

Zemsta (2)

Tak blada już twa cera 

Umierasz ze zmęczenia 

Paznokcie powyrywane

Kończyny powyginane

Krzyczeć już nie masz siły 

Widok to bardzo miły 

Pokazałabym ci jak piękny 

Ale oczy to był etap męki 

Przyznam że chetnie sie ich pozbyłam

Nawet lekko sie nie skrzywiłam 

Twoja pochwa pełna szkła 

Chyba ci to nie przeszkadza?

W końcu wielu miała gości 

Nawet gdy byłaś w miłości 

Byłaś taką szmatą.. 

A to jest twoją karą 

Jeszcze tylko chwila 

Śmierć sie do ciebie juz przymila

Jestem jednak dobrą duszą 

Pobawie sie jeszcze z twoją tuszą

Myślałaś że przeprosiny mnie ruszą?

Kochana twoje krzyki tak mnie kuszą..

Zaraz zajmę się ząbkami

Później owinę sie flakami

Serce ci wyciągnę 

Moje szczury są już głodne 

One lubią gówna zapach 

Dlatego ty będziesz w ich łapach 

Tyle krzywdy wyrządziłaś 

Tak bardzo go zraniłaś

Zemsta cię dotknęła 

I boleśnie oczy zamknęła 

Ciebie. Nie mam juz siebie.



Moja głowa, moja dusza, moje serce
Wszystko zniszczone. Cierpie
Deficyt szczęścia, popyt na zagładę.
Wszyscy tacy sami,wszystkimi gardzę.
Nie mam nikogo, Ciebie, nie mam już siebie.
Kiedyś w końcu wrzucą mnie w ziemię.

Podniesiona moja dusza była.
Miłość cierpienie mi zmyła.
Pozbawiła starych lęków, zmartwień.
Zawladnela, otuliła, skleiła moje rany.
Wyleczone ciało.
Serce całe.
Głowa zdrowa.

-jesteś juz gotowa!

Jeszcze przed tym tylko sczepionka> nadzieja.
Przeciw daniu rady
Przeciw odepchnieciu od siebie zagłady.

Odzwyczajona od cierpienia.
Miłość przypomniała mi moc ranienia.
Cialo wyleczone> przygotowane
Na nowych ran nadanie.
Wprowadzila mnie na szczyt
Z niego upada sie najbolesniej.

NADZIEJA
tylko ona mnie jeszcze ogrzewa.
Tylko jednego pragne.
Cos, bez czego przepadne.
Tylko Ciebie
Bez tego nie mam juz siebie.

I ty tez miłością zraniony
Prosze podajmy sobie rece zgody.
Wierze ze jeszcze wrocisz.
Błagam, cierpienie w sobie ucisz.

Nie dam juz dlugo rady.
Zaraz czas mojej zaglady.
Robie rzeczy glupie.
W tym wszystkim sie juz gubie.
Szukam wejscia w lepszy świat
Klucz do niego to Ty masz.

 

 

 

 

 

 

 

 



////naprawde nie mam juz siły, nie wiem co robic i wiem ze zaraz przepadne, kocham cie tak bardzo a jeszcze bardziej cierpie. Wiem ze ten wierszyk niczego nie zmieni, nie umiem sie z tym wszystkim pogodzic i blagam o litość,szanse i próbę nawet jesli ona stanie sie koncem.

ah!. Mój świat wymarzony:

...i: gnida morska;-

modlitwy Mój, a w baj dopuszcza, uzna - Mój kraj.
-ty wynocha!.

przepiórka już fika a tatry o' rzeki w korytach nastają;
coś niesie się w akwen, odważnym po czasie mawiają;

-już po nas!.
parzyście prze czystym przystanym w poezjach za zgliszcza;
aż wyszły za wyszłem, zawsześ ty mój: czysty i w raju:
- zapuszczany, - przez nas,...

i drzewo się zawsze słuchało jak drzwi i perliczka o w brzuszkach
tam twoja dziewczyna za słodko znów z uszka,
poczeka w porzeczkach - agrestów w usta:

aż lato i jesień się zimą nie otwiera;
nastanie długo ubita cisza, aż plama się wbije w bramach;

gdy twój świat się zarumieni, popatrz od leni. Stój/... !..

- - ~ ~ ~

bo po to jest życie, by wszystko ożyło w nas w tęczach owoców i plonach
to po to odkrycie, by każdy poznał swój świat z deserów podmiotów, -
by coś wysmakował, - patrz w :obłokach

nie po toś jest przecież, by bać się tak długo :i: ciągle uciekać;
:w tym świecie:
zapytać o wiosny zapachów patrzając w: radosnych kwiatów, - dotyka:

niech po to jest dziś, by tylko przyglądać się i o kimś przyśpiewać
zabłysnąć kawałków aż' żyto pobranego błękitu,...
i chleba dopromieni:

to po to wystarczy, - by :iść i wziąć;- coś zza kapelusza,-
pouczyć się z jasno najdoskonalszego o' uczniach: :Jahushua z Jezusa

i wszumią się; twe łąki, - pagóry zza drzew i w morzach
tak cisza poucza, - zaś wiatrem z owianego okrycia owiewa; oh! Ona: :Do Życia:
aż świat twój twym dzieciom się szczęściem zawróci w: ich głowach
tak rzucisz się z pola okrycia :Cię umiłował ~ ~ ~ ~

:czym prędzej przybywaj do mego domu, - Moja Droga: Li:Lia:nna:

Dawid "Dejf" Motyka

Gostyk cmentarny

u bibuły się przyznawał
założył swe trzy w rękawie
od chocheleczek i z miotełek
przykładniej

przyszła ta własna cześć
dobiła za kilo sera
zamiótł ulic trochę i kaloszek mały
od lipnych zagadek z bombonierek

zamiatał po trochę do wczoraj
ale namiękli bolał
liczy ciągle co mu się należeć
poleży

i teraz naród przyjdzie otwarcie
przeczyśćcie mnie od panny
włosom czasem pogrywa
zawsze zapominali

pałaj ulala usrawaj!!!

Dawid "Dejf" Motyka

otwarte okno na świat

czy są wspomniane twe o zmierzchu i o świcie
jak świergot płonące zakrycie o liście widniejące
prze miłe są oczywiście, i idą soczyście
 
kochać za brak talara dzbanuszka i para
spokojnie witam maj zaglądnie poczekaj
kochaj mnie o wiośnie nim się w tobie przerośnie
 
czy te ptaki mogą doganiać nas i ten świat
powiekom dogodnie służy zaczym gonić w smak
przeminie ten wiatr doskonały tu pełen chwały
 
czuj się przy mnie zanim zapomnisz o minie
wysoko płoną moje zaloty z tęsknoty
do góry zanosisz me chmury przecież ominie mnie
 
Dawid "Dejf" Motyka

w: dziecinkach ~ za Ankach-

w jagódkach sosenka Agnieszce piosenka

zamaluj zamaluj herbaty parz

bursztynów bukietem owoców wymielę

uspokój uspokój czas

 

dzieciaczkiem z cukierem figlasem z zacierem

ah ty mój! a ty mój ty mój nasz!

przemieszczasz w wiosenkę przemiłą panienkę

otwieraj otwieraj w naszej pokorze

 

baj duli baj słoneczkiem przebiorą

baj duli poproszę trufli naniosę

i kochaj kochaj Nas o każdej porze

dotykaj owoców i raju daj Boże

 

Dawid "Dejf" Motyka

Moja mała

gdy nikt nie spojrzał nie ujrzał Arkadii

przeminął jak ptak przeżynają

wyście zgrzeszyli, by było do skroni florę

tulicie swoje żony jak: swe

 

karmicie się tym co monarchistą

nie płać, nie wypoć się

są i mają

 

kulą dostali w bęben

walczą dzielnie jak siedmiu nie mojej

proś, i znaj się dla wygód

zapominaj co zostało zapewnione...

 

kul kilka zapewniło sobie przysposobienie obronne

jako Matką moją nie mają

 

gromadzą sobie dary

jako sytuacyjna z wyjścia

pryśnie tylko blizna

 

informacja

 

Dawid "Dejf" Motyka

 

śnić

Słońcem zaświeciło słońce
 
słoneczkiem widniało
 
płatek poleciał po wiośnie
 
windą się więcej nie chciało
 
~
 
ciało o ciało się ociera
 
nim wyrośnie
 
płomienie zaśmiecało
 
czołem dorośnie
 
burzy nikt nie stacza
 
Łakomym wywrotek
 
stokrotek nie widać na tacach
 
sępów lęk zapodziało
 
_
 
i lęków już widać od głosów
 
strumieniem popłynął las
 
karczma zagrzmiała od ciosów
 
płomienny czyści gaj
 
o ratuj mnie bez przerwy
 
a w zamian nic nie zakrajamy
 
zapomniany

למי אתה צריך לתת את ידיך, זרוק


Dawid "Dejf" Motyka 

Życie

 
Życie pisze scenariusz -
nieważne jakie miałeś plany
czasami wystarczy złe zdarzenie
i twój los jest pogrzebany
ciesz się każdą małą chwilą
póki blask słońca, błękit nieba nad nami
korzystaj z siły uczuć
by poznać smak miłości

niech cię zawsze przepełnia
ogrom ludzkiej wrażliwości
każda przeżyta w życiu chwila
jest zawsze na wagę złota
wszystko co prawe i ludzkie
bliskie doskonałości
żyj zawsze pełnią życia
uczciwie spędzaj czas
tak, żeby nie skrzywdzić nikogo -
jakby to był twój ostatni raz

autor: Helena Szymko/

Życie

Życie pisze scenariusz -
nieważne jakie miałeś plany
czasem wystarczy jedno złe zdarzenie
i twój los już pogrzebany
ciesz się każdą małą chwilą
dopóki błękit nieba nad nami
korzystaj z siły uczuć
by poznać smak miłości

niech cię zawsze przepełnia
ogrom ludzkiej wrażliwości
każda przeżyta w życiu chwila
Jest zawsze na wagę złota
wszystko co prawe i ludzkie
bliskie doskonałości
żyj zawsze pełnią życia
uczciwie spędzaj czas
tak - żeby nie skrzywdzić nikogo
jakby to był twój ostatni raz .

autor: Helena Szymko/

Z gitarą przez życie


Z gitarą idę przez życie -
ona mi wciąż towarzyszką
znam każdej struny dźwięki
miłością nasączone
często smutnej piosenki

ona jest ze mną od zawsze
rozbraja złe nastroje
gdy strun jej dotykam
wybrzmiewa skargi moje
gdy serce radością śpiewa
jestem pełen nadziei
błogość mi duszę zalewa 

czasami pęknięta struna
niweczy harmonię brzmienia
jak życie - kiedy się
w koszmar zamienia
ratuje mnie wtedy jej dotyk
i strun cichutkie brzmienie
następna piosenka -
jest duszy wyzwoleniem

autor: Helena Szymko/

 

Proste zwyczajne życie

pobudka o świcie -
łyk kawy w pośpiechu
by znów gonić się z czasem
w wir pracy zanurzyć
dni tak przemijają
potem miesiące lata
ty ciągle pracujesz
tylko praca i praca

wracasz do domu zmęczony
bez uśmiechu na twarzy
rzadko odzywasz do żony
tylko łóżko się marzy

podupadasz na zdrowiu
wyrzekasz swoich marzeń
wzbraniasz przed przemijaniem
wciąż ścigasz się z czasem
wreszcie nadchodzi pora
twoje życie dobiega końca
ty uciec już nie zdołasz
ona wskaże ci drogę
tam gdzie ciemność i cisza
w jej królestwie mroku -
nikt cię już nie usłyszy

autor: Helena Szymko/

Życie


Życie - jak wielki zawiły labirynt
tak trudno, doszukać się  w nim wyjścia na prostą
za każdym zakrętem znak zapytania
od dawna zagubiłeś już bycie sobą
otwórz swe serce - pozbieraj myśli
postaraj się zbliżyć do człowieka
bo w tym labiryncie życia
zawsze jest ktoś - kto na ciebie czeka

autor: Helena Szymko/